Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty

18 października 2021

Kościół katolicki a niewolnictwo

 W 1537 roku papież Paweł III wydał bullę „Sublimis Deus”, jeden z najważniejszych dokumentów w historii kultury, jeden z pierwszych, w którym tak jednoznacznie potępiono niewolnictwo.  

„Stwierdzamy i oświadczamy […], że Indianie i wszyscy inni ludzie, jacy mogą być odkryci w przyszłości przez chrześcijan, nie mogą być pozbawiani wolności i własności, nawet jeśli pozostają poza wiarą w Chrystusa, że mogą i powinni swobodnie i zgodnie z prawem cieszyć się wolnością i własnością ich mienia i nie mogą być brani w niewolę. Wszystko, co jest z tym prawem sprzeczne, będzie nieważne”.

Na szczęście już wtedy udało się rozdzielić Kościół od państwa, wobec czego świeccy władcy, mogli dowoli kraść, gwałcić, rabować i porywać w niewolę ludzi z całego świata. Jak np. król Belgów Leopold.

Powyżej fakty, poniżej propaganda. 


 

20 lutego 2017

Zwierzęta czytające Gazetę Wyborczą

Polecam poczytać komentarze pod tym artykułem na portalu Gazety Wyborczej:

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21385157,historyczne-morderstwo-japonczycy-zabili-tysiace-chrzescijan.html?order=najfajniejsze#opinions

Dotyczy on bestialskiego wymordowania chrześcijan (głównie Japończyków) w XVI w. Oto cytaty komentarzy użytkowników Gazety Wyborczej z największą ilością łapek w górę:

"Dlaczego nie wspomniano że chrześcijanie zaczęli mieszać się do polityki i to był prawdziwy powód wydania dekretu."
- kj710
"A teraz porownajmy jak rozwinieta jest Japonia, a jak Polska. Mozna byc dojsc do wniosku ze Japonczycy obronili swoj kraj." - 3krzak
"Zaprawdę, słuszne to i sprawiedliwe. Gdyby tylko wszystkie państwa tak postępowały z watykańskimi kolonizatorami..."
- sir_fred

To jest ten moment, kiedy nasi nowocześni piewcy postępu zapominają o tolerancji, akcji "Hejt Stop", równości, prawach człowiekach itd. Dlaczego? Bo mowa o chrześcijanach. 

Nie dziwi, dlaczego osoby z tak mocno wypaczoną psychiką tak radykalnie popierają aborcję. Nienawiść jest ślepa, zwłaszcza na drugiego człowieka i jego krzywdę.

Zabawna jest ignorancja tych ludzi. Oni nawet nie zdają sprawy, że feminizm, gender i inne takie mają się jeszcze słabiej w Japonii niż w Polsce, ponieważ społeczeństwo japońskie jest o wiele bardziej konserwatywne i zamknięte.

Na koniec proponuję ćwiczenie na wyobraźnię: spróbujmy sobie wyobrazić komentarze tych ludzi, gdyby japońskie władze ówcześnie zdecydowały się wymordować nie chrześcijan, a np. wszystkie osoby homoseksualne lub ateistów. Czy nasi światli humaniści z Wybiórczej pozostaliby konsekwentni w ocenie tego ludobójstwa?


12 lutego 2013

Czy Konstantyn Wielki wymyślił Jezusa i chrześcijaństwo?


Obszerny artykuł historyczny nadesłała nam Aurelia Wasilewska:

W ostatnim czasie w rozmowach z antyklerykałami wraca do mnie jeden artykuł, który można znaleźć w sieci w j. polskim[1]. Napisał go Tony Bushby w 2007 r. na łamach czasopisma Nextus Magazine w wersji australijskiej pt.: „The forged origins of the New Testament”[2]. Ze względu, że jest on bardzo obszerny, zajmę się tylko najbardziej istotnymi jego zagadnieniami: Ewangelia, Jezus i chrześcijaństwo.
Wg autora wspomnianego artykułu cały ów spisek powstania nowej religii miałby się odbyć na Soborze Nicejskim w 325 r. Czy to jest prawda? Czy Konstantyn wymyślił chrześcijaństwo? Niniejszy artykuł będzie miał zadanie obalić tezy Tony’ego Bushby’a.

KONSTANTYN I NOWY TESTAMENT

Pan Bushby przedstawia Kościół Katolicki w sprzeczności z samym sobą. Sprytnie cytuje Encyklopedię Katolicką (Catholic Encyclopedia), po to, by uznać duchowieństwo za kłamców. Oto jeden z przykładów:  Ewangelie „nie sięgają wstecz do pierwszego wieku ery chrześcijańskiej” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom vi, s. 137, ss. 655-6). To stwierdzenie jest sprzeczne z twierdzeniami duchowieństwa, że najwcześniejsze Ewangelie były stopniowo pisane w dekadach następujących po śmierci ewangelicznego Jezusa Chrystusa.
Choć pan Tony nie podaje pod jakim hasłem można znaleźć cytat, to można się domyślić, że chodzi tu o hasło  Ewangelia (ang. gospel).  Więc zobaczmy, co naprawdę kryje się pod tymi słowami[3]:
Tytuły Ewangelii. The first four historical books of the New Testament are supplied with titles (Euaggelion kata Matthaion, Euaggelion kata Markon, etc.), which, however ancient, do not go back to the respective authors of those sacred writings. The Canon of Muratori, Clement of Alexandria, and St. Irenæus bear distinct witness to the existence of those headings in the latter part of the second century of our era. Indeed, the manner in which Clement (Stromata I.21), and St. Irenæus (Against Heresies III.11.7) employ them implies that, at that earlydate, our present titles to the Gospels had been in current use for some considerable time. Hence, it may be inferred that they were prefixed to the evangelical narratives as early as the first part of that same century. That, however, they do not go back to the first century of the Christian era, or at least that they are not original, is a position generally held at the present day.
Jak widać z powyższego podany przez autora cytat, wcale nie dotyczy daty spisania Ewangelii tylko jej nazewnictwa, przypisywania poszczególnych Ksiąg odpowiedniemu ewangeliście. Nie prawdą jest, jak sugeruje pan Bushby, że cały Nowy Testament wymyślił Konstantyn Wielki. Każdy szanujący się historyk, biblista, badacz tekstu potwierdza fakt, że teksty NT zostały napisane pod koniec I w. A manuskrypty? Najstarszy rękopis tzw. Papirus Rylandsa 752 z fragmentem Ewangelii wg św. Jana pochodzi z roku 125.Ale czy to daje powód by sądzić, że NT powstał dalej niż I w.? Nie, ponieważ manuskrypt potwierdza autora tekstu, a ten zakończył życie przed II wiekiem. Manuskrypt jest ręcznie pisanym tekstem, więc może też być i kopią.

Autor artykułu jest zdania, że Konstantyn na Soborze w Nicei na nowo zredagował NT. Powołuje się on na „God’s Books Eskra” i znane pismo „Życie Konstantyna” Euzebiusza z Cezarei. Pisze:
Konstantyn kazał Euzebiuszowi zorganizować kompilację jednolitej kolekcji nowych pism opracowaną w oparciu o najważniejsze aspekty religijnych tekstów przedstawionych soborowi. Jego instrukcje to: „Przeszukaj te książki i cokolwiek  w nich jest dobre, to zachowaj; ale cokolwiek jest złe, to odrzuć. Co jest dobre w jednej książce, połącz to z tym, co jest dobre w innej. To, co zostanie w ten sposób zebrane, będzie nazywane Księgą Ksiąg. I będzie to doktryną mojego ludu, którą zalecę wszystkim narodom po to, aby nie było już więcej wojen z powodu religii.” (God's Book of Eskra, tamże, rozdz. xlviii, akapit 31.) „Zaskocz ich” – powiedział Konstantyn; „książki zostały napisane zgodnie z tym” (Life of Constantine, tom iv, ss. 36-39). Euzebiusz połączył „w jedno legendarne historie wszystkich religijnych doktryn świata,” biorąc za wzór standardowe mity o bogach zawarte w manuskryptach kapłanów.

Pan Bushby sprytnie połączył dwa dzieła, z których jak widzimy wynika, że jednak Konstantyn kazał kapłanom stworzyć nową „Księgę Ksiąg”. Ale co kryje się za God's Book of Eskra? To dzieło zostało zredagowane w 1882 r. a spisane przez amerykańskiego dentystę i spirytualistę Johna Ballou Newbrough’a (1828/91)[19]. Proszę spojrzeć. Autor cytuje słowa z XIX w., a za razem zacytował słowa Euzebiusza z IV w.  by uwiarogodnić „historię”, a dalej cytuje słowa które tak naprawdę pochodzą nie wiadomo skąd. Księga God's Book of Eskra jest pisana w formie wersetów jak w Biblii i jak twierdzi autor została napisana automatycznie[20] i jest nowym objawieniem.  Dzieło jest tak naprawdę  zlepkiem różnych religii[21] dlatego też to nie Konstantyn wymyślił spiskową teorię co do stworzenia Pisma św., tylko John Ballou Newbrough tworząc pismo własne.
Przejdźmy teraz do Euzebiusza. Czy w „Życiu Konstantyna”  dokonuje się selekcja by stworzyć „Nowe Świadectwo”? Co znajduje się w rozdziałach 36-39 księgi IV w „Życiu Konstantyna”?

Nie będę zajmować się głębiej zagadnieniem o Oahspe, ponieważ to nie miejsce i czas  na to. Odsyłam czytelników do poszukania w sieci internetowej na ten temat (a zapewniam że takowe są) i do przeczytania parę rozdziałów Księgi i postawienia wniosków, czy owa pozycja zasługuje na wiarygodne źródło historyczne. Zaznaczam, że wiadomości o Oahspe, są tylko w j. angielskim. Oto fragment książki:
Zwycięzca Konstantyn, Najwyższy August, do Euzebiusza.
Dzięki łaskawej pomocy Opatrzności Boga Zbawiciela wielkie rzesze ludzi przyłączyły się do najświętszego Kościoła w mieście, które nazywane jest od mego imienia. [...] Wydało mi się oto stosowne wskazać Twojej Roztropności, abym profesjonalnym kopistom, dobrze znającym się na swej sztuce, polecił przepisać, na starannie przygotowanych pergaminach, w sposób czytelny i w poręcznej, przenośnej formie, pięćdziesiąt kodeksów Świętych Pism, których przygotowanie i użytek uważasz za niezbędny dla nauczania Kościoła
[4]. Księga IV, 36.
Widzimy, zatem, że Konstantyn poleca Euzebiuszowi zwołania kopistów, czyli ludzi którzy starannie przepisują dany tekst, w tym przypadku Pismo Św. Jak to bywa ze złośliwcami, zaraz pada stwierdzenie:
„Ale Euzebiusz wyraźnie napisał <przenośnej formie> co sugeruje, że jednak Konstantyn kazał zmienić Pismo”. Nic błędnego. Zajmijmy się szczególnie zdaniem polecił przepisać, na starannie przygotowanych pergaminach, w sposób czytelny i w poręcznej, przenośnej formie, pięćdziesiąt kodeksów Świętych Pism. Jeśli się zrobi podział zdania to widzimy: 1. polecił przepisać 2. na starannie przygotowanych pergaminach, 3. w sposób czytelny. 4. i w poręcznej, przenośnej formie.5. pięćdziesiąt kodeksów Świętych Pism.
Zdanie to mówi, iż kopiści mają przepisać Pismo by było wygodne w transportowaniu, przenoszeniu.
A co w takim razie z pozostałymi rozdziałami? W 37. i 38. rozdziale, a raczej punkcie, nie ma ani słowa, w jaki to sposób redagowano Pismo. Oto, co jest napisane:
37. Takie były polecenia cesarza, a za jego słowem poszło niezwłoczne wykonanie samej pracy. Wysłaliśmy mu kunsztowi i wspaniale ozdobione woluminy złożone z trzech lub czterech foliałów. Zaświadcza  o tym następny list cesarza z odpowiedzią. W tym piśmie, na wiadomość, że miasto Konstantia w naszym kraju, którego mieszkańcy przedtem powszechnie oddani byli zabobonowi pogańskiemu, pobudzeni impulsem religijnym odrzucili dawny błąd kultu idoli, objawia swoją radość i przychylnie przyjmuje takie postępowanie.
38. Kiedy już miejsce zwane Konstantia w prowincji Palestynie przyjęło zbawczą religię, zostało wyróżnione zarówno łaską Boga, jak i wyjątkowym honorem ze strony cesarza. Zyskało rangę miasta,  którym nie było wcześniej, i otrzymało zamiast dawnej nazwy bardziej zaszczytne imię pobożnej siostry cesarza
[5].
I to koniec. A gdzie tu selekcje wykonania Ksiąg Biblii? Jak widać, nie ma. Autor sfałszował jak tekst, tak i sens zdania.
Aby udowodnić, że poszczególne Księgi NT były już w wieku II, przywołam Ireneusza z Lyonu. Tenże święty w swoim dziele pt. „Przeciwko herezjom” w całej księdze III powołuje się na: cztery Ewangelie (Mateusza, Marka, Łukasza  i Jana), Dzieje Apostolskie; Listy Pawłowe: do Rzymian, 1 i 2 List do Kotyntian, Galacjan, Efezjan, Filipian, Kolosan, 1 i2 List do Tymoteusza, do Tytusa; 1 List Piotra; 1 List Jana i Apokalipsa[6].
Jeżeli chodzi o Stary Testament, to bardzo cenną wskazówką są słowa Melitona zawarte w liście do przyjaciela, Onezyma:
Oto ich tytuły: Mojżesza ksiąg pięcioro: Genesis, Exodus, Numeri, Leviticus, Deuteronomium; Jezus Nawego, Sędziowie, Rut, cztery Księgi Królewskie, dwie Księgi Paralipomenów, Psalmy Dawidowe; Przysłowia Salomonowe albo Księgi Mądrości, Ekklezjastes, Pieśń nad pieśniami, Job, Księgi prorocze Izajasza, Jeremiasza, Dwunastu Proroków w jednej księdze, Daniel, Ezechjel, Esdrasz[7].
KONSTANTYN, JEZUS I CHRZEŚCIJAŃSTWO

We wspomnianym artykule Tony Bushby tak napisał:
Zamiarem Konstantyna na Niceę było stworzenie nowego boga dla jego imperium, który zjednoczyłby wszystkie religijne odłamy wokół jednego bóstwa. Kapłanów poproszono o debatę i zdecydowanie, kim ich nowy bóg będzie.
Czy to prawda, że cesarz Konstantyn stworzył sobie nowe bóstwo o imieniu Jezus Chrystus? Czy przed Konstantynem żadne pisma nie potwierdzają historyczności Jezusa? Czy Konstantyn wymyślił także chrześcijaństwo? Aby odpowiedzieć na te pytania należy sięgnąć do źródeł I i II wieku.
Pierwszego, którego tu przytoczymy będzie Korneliusz Tacyt (ok. 55-120 n.e.).
Korneliusz Tacyt, największy rzymski historyk, świadek panowania kilku cesarzy, zmarły ok 120 r. tak pisze o chrześcijanach i Chrystusie:
Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza i ofiar błagalnych na rzecz bogów nie występowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukiwanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znów wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy - 'Roczniki' XV,44[8].
Jak widać chrześcijanie byli widoczni nie tylko w IV w., ale też wcześniej, przed rokiem 120. I tenże historyk potwierdza ich istnienie jak i samego Jezusa Chrystusa. O śmierci Jezusa potwierdza też Lukian z Samosaty, a Swetoniusz (również historyk) potwierdza także pożar w Rzymie za panowania Nerona, notując: ukarano torturami chrześcijan wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu- „Żywoty cezarów”[9].
A oto słowa Pliniusza Młodszego ( 61–113 r.): 
Zapewniali zaś, że największą ich winą czy też błędem było to, że mieli zwyczaj w określonym dniu o świcie zbierać się i śpiewać na przemian pieśni ku czci Chrystusa jako Boga – „Listy” X,96[10] (pochodzące z r.112). Ponad to w liście do Trajana czytamy:
Dotychczas w stosunku do tych, którzy przyprowadzono do mnie oskarżonych o to, jakby byli chrześcijanami, stosowałem taki sposób postępowania: pytałem ich samych, czy są chrześcijanami; kiedy przyznali się, pytałem ich po raz drugi i po raz trzeci grożąc karą śmierci. Trwających uparcie przy swoim kazałem odprowadzać [na śmierć][11].
Talmud babiloński: Naucza się: W Wigilię Paschy powiesili Jeszu. Herold chodził przed nim przez czterdzieści dni(mówiąc): 'Będzie on ukamienowany, gdyż uprawiał czary i zwodził i prowadził Izraela na manowce. A ktokolwiek wie coś na jego korzyść, niech przyjdzie i niech się za nim wstawi'. Nie znalazłszy jednak nic na jego korzyść. powiesili go w Wigilię Paschy. – „Sanhedrin”43 a[12].

Jak widać są to pisma z początków II w. świadczące za tym, że Jezus i chrześcijaństwo istniało przed II w. Potwierdzeniem mogą być też słowa Józefa Flawiusza zmarłego w 100 r.:
W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można go nazwać człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę. Poszło za nim wielu Żydów, jak też pogan. On to był Chrystusem. A gdy w skutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. Albowiem trzeciego dnia ukazał się znów jako żywy, jak to o nim oraz wielu innych zdumiewających rzeczy przepowiadali boscy prorocy.
I odtąd po dzień dzisiejszy istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę
[13].
Powyższe cytaty są potwierdzeniem, że to, co zawarte jest w NT jest jak najbardziej prawdziwe, co potwierdzają historycy na przełomie I i II w.
Również można przywołać same prześladowania chrześcijan. Począwszy od Nerona skończywszy na edykcie mediolańskim.
W „Historii starożytnej” pod redakcją M. Jaczynowskiej, możemy przeczytać:
W wypadku klęsk powszechnych przedstawiciele władzy cesarskiej chętnie zrzucali odpowiedzialność za nie chrześcijan, aby uspokoić wzburzony tłum […] Pod koniec rządów Domicjana nastąpiła nowa fala represji wobec chrześcijan, która objęła zapewne także ludzi z sanatorskiej arystokracji czy nawet rodziny cesarza. W okresie Atoninów prześladowania chrześcijan miały raczej sporadyczny charakter, ale wzmogły się za panowania Marka Aureliusza[…] odnosił się niechętnie, a nawet z pogardą do chrześcijan ganiąc ich nadgorliwość w wyszukaniu męczeńskiej śmierci[14]. Wydał on w 177 r. edykt, w którym uważał chrześcijan za wrogów państwa.
Dlaczego Rzymianie prześladowali chrześcijan? Przyczyna leżała w tym, że chrześcijaństwo było nową religią, nieznaną Rzymowi. Dla nich istniała religia Żydów, gdyż była od wieków wykładana, szerzona, miała swoje tradycje i taka zasługiwała na szacunek. Chrześcijan posądzano o magiczne praktyki, a w oczach Imperium były one okropne i dlatego chrześcijanie zasługiwali na wszelkie kary. Nienawiść do chrześcijan wywołany był jeszcze z innego powodu. Mianowicie odmawiali oni składania ofiar bogom, „co w rzymskim pojęciu mogło ściągnąć na społeczeństwo różne straszliwe klęski”[15].
Na koniec, pragnę jeszcze wspomnieć, że matka Konstantyna Helena była w kontaktach z chrześcijanami i prawdopodobnie była praktykującą chrześcijanką[16]. Być może ona miała wpływ na ‘nawrócenie’ się syna. Jeżeli dalej ktoś uważa, że Konstantyn wymyślił chrześcijaństwo i Jezusa podczas Soboru Nicejskiego (325r.), to nasuwa się pytanie: dlaczego atrybuty chrześcijańskie, a przede wszystkim monogram Chrystusa, ukazują się na monetach od roku 315[17]? I jeszcze: dlaczego w roku 313 został napisany edykt mediolański i jaki Kościół na tym najbardziej skorzystał? Odpowiedź brzmi: Skorzystał na tym najbardziej Kościół Chrześcijański[18], który istniał długo przed Konstantynem Wielkim, a który się nie poddał w czasach prześladowczych.

PRZYPISY:


[1] http://kazik1.republika.pl/Inne/ForgedOrigins.htm
[2] http://www.nexusmagazine.com/index.php?gid=70&option=com_docman&task=doc_view
[3] Odsyłam czytelników do strony internetowej Catholic Encyclopedia: http://www.newadvent.org/cathen/06655b.htm
[4] Euzebiusz z Cezarei, Życie Konstantyna, Wyd.WAM, Kraków 2007, s.288.
[5] Tamże, s. 288-289.
[6] Por.  J. Mc Dowell, Przewodnik apologetyczny, Vocatio, Warszawa 2002, s. 23.
[7] Tamże, s.27.
[8] Tamże, s.119-120; por. A. Świderówna, Pierwsi świadkowie, Wyd. M, Kraków 2010, s. 357.
[9] Tamże, s.120; por. M. Jaczynowska (red.) Historia starożytna, Wyd. Trio, Warszawa 2004, s. 565.
[10] Tamże, s. 121.
[11] A. Świderówna, Pierwsi świadkowie, Wyd. M, Kraków 2010, s.361.
[12] J. Mc Dowell, Przewodnik apologetyczny, Vocatio, Warszawa 2002, s.122.
[13] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVIII, Warszawa 1993, s.33.
[14] M . Jaczynowska (red.) Historia starożytna, Wyd. Trio, Warszawa 2004, s. 570.
[15] Tamże, s. 571. O rozwoju chrześcijaństwa, stosunku państwa rzymskiego do chrześcijan, o głównych kierunkach rozwoju itp., można przeczytać w rozdziale „Wczesne chrześcijaństwo” R. A. Markusa w książce pt.: Cywilizacje starożytne pod redakcją A. Cotterella, PRO – media CD, Łódź 1996, s. 288-292.
[16] A. Cotterella (red.), Cywilizacje starożytne, PRO – media CD, Łódź 1996, s. 282.
[17] M. Simon, Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981, s. 223.
[18] . Cotterella (red.), Cywilizacje starożytne, PRO – media CD, Łódź 1996, s. 282; treść Edyktu mediolańskiego można znaleźć na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Edykt_mediola%C5%84ski.
[19] http://en.wikipedia.org/wiki/Oahspe:_A_New_Bible. Książka God's Book of Eskra wchodzi w skład Oahspe (http://www.sacred-texts.com/oah/oah/index.htm lub http://www.sacred-texts.com/oah/oah/index.htm).
[20] Tamże.
[21] Por. http://www.angelfire.com/in2/oahspe3/pubsyn.html. Nie będę zajmować się głębiej zagadnieniem o Oahspe, ponieważ to nie miejsce i czas  na to. Odsyłam czytelników do poszukania w sieci internetowej na ten temat(a zapewniam że takowe są) i do przeczytania parę rozdziałów Księgi i postawienia wniosków, czy owa pozycja zasługuje na wiarygodne źródło historyczne. Zaznaczam, że wiadomości o Oahspe, są tylko w j. angielskim.

13 maja 2011

Co ateiści zawdzięczają Kościołowi? cz. I

To był szok. Świat podążył w zupełnie nowym kierunku. Zmieniły się serca ludzi, bo oto na Ziemię przyszedł sam Bóg. Nie jako bogaty władca, otoczony zastępami sług czy żołnierzy, w przepychu i bogactwie. Nie jako Stwórca, choć jest Stwórcą. Przyszedł jako Jeden z Nas! We wszystkim podobny do nas, oprócz grzechu. Bo umarł za nasze grzechy i śmierć pokonał!

Od tego momentu Jego Ewangelia głoszona jest na całym świecie. Ta szalona rewolucja objęła cały świat. Przyjście Boga nie mogło zostać dla całego świata obojętne. Czas odpowiedzieć sobie na jedno konkretne pytanie:

Co każdy człowiek, bez względu na to czy jest ateistą czy wierzącym, zawdzięcza Kościołowi Chrystusa, który głosi Jego naukę całemu światu?

Początek średniowiecza to upadek cywilizacji. Zachodnia część Imperium Rzymskiego zostaje zdobyta przez barbarzyńskie plemiona z północy, głównie Germanów. To oni niszczą i plądrują, panując nad terenami dzisiejszej Europy Środkowej i Zachodniej. Cywilizacja umiera, ginie, wydawałoby się – bezpowrotnie.
Imperium Rzymskie tego nie przerwało. Za to Kościół funkcjonujący w jego granicach i poza granicami – przetrwał. Zgodnie z obietnicą Chrystusa „… a bramy piekielne go nie przemogą” Kościół musi istnieć. Nauka Chrystusa jest uniwersalna w przeciwieństwie do islamu, judaizmu czy jakiejkolwiek innej religii. Nawracają się nie tylko mieszkańcy starego Imperium Rzymskiego, ale też nowo przybyli barbarzyńcy. Agresywni, dzicy, brutalni. Do nich Chrystus także kieruje swoją Ewangelię. Owoce pojawiają się bardzo szybko: Imperium Karola Wielkiego, początki Francji, Niemiec, państw włoskich. Zjawisko renesansu karolińskiego, czyli pierwszy od czasów upadku Rzymu rozkwit nauki, sztuki i kultury dzieje się właśnie w państwie rządzonym przez świeżo nawróconych władców barbarzyńskich (Karol Wielki).

PISMO I EDUKACJA
Rodzi się nowa cywilizacja, czerpiąca pełnymi garściami z dorobku starożytnych Rzymian i Greków. Jednak ze względu na ogromne zniszczenia i brak znajomości łaciny czy greki, dostęp do osiągnięć tych kultur był poważnie utrudniony. W tamtych czasach umiejętność pisania i czytania posiadali jedynie księża (z pisaniem i czytaniem miał nawet problem sam Karol Wielki), aby czytać i objaśniać wiernym Słowo Boże. Dlatego głównie oni byli zatrudniani w kancelariach królewskich, przez co tworzyli świecką administrację. Przez kilka stuleci w przyklasztornych bibliotekach i scriptoriach tysiące mnichów przepisywało antyczne manuskrypty dzięki czemu ocalono dorobek starożytnej literatury i nauki przed niszczącymi najazdami barbarzyńców. To duchowni przynieśli pismo na tereny wszystkich państw, które przyjmowały chrzest, w tym także do Polski, wraz z całą wiedzą zawartą w ówczesnych księgach i manuskryptach. Gdyby nie Kościół stracilibyśmy jedyny klucz do skrzyni z bogactwami cywilizacji Rzymskiej, a więc znajomość łaciny. To dzięki Kościołowi pismo to, mimo że nie istniał już naród, który je wytworzył, funkcjonowało przez wieki w całej Europie. Uniwersalny język a także uniwersalne wartości wywodzące się z Ewangelii integrowały cały Kontynent.

Księża znający pismo nie chcieli zachować tej elitarnej wtedy umiejętności i wiedzy tylko dla siebie (a przecież mogli tak zrobić…), dlatego prowadzili też szkoły parafialne. Stały się one fundamentem powszechnego szkolnictwa nie znanego wcześniej żadnej innej cywilizacji. Ludzie kształceni przez księży, odczuwający potrzebę jeszcze lepszego poznania nauk, tworzyli zapotrzebowanie na powstanie szkół wyższych, czyli uniwersytetów (prawo popytu i podaży).
Stworzenie przez Kościół uniwersytetów dało początek międzynarodowej społeczności naukowej, która położyła fundamenty pod późniejszą rewolucję naukową. Jak określił to jeden z badaczy, w średniowieczu Kościół był "jedyną instytucją w Europie, która wykazywała ciągłe zainteresowanie kultywowaniem i pielęgnowaniem wiedzy"[1].

NAUKA
Wolny i nieskrępowany sposób, w jaki toczyła się debata intelektualna w ówczesnych ośrodkach akademickich, nadal budzi powszechny podziw historyków. Zachwyt nad ludzkim umysłem i jego możliwościami, oddanie się rygorystycznej i racjonalnej debacie, a także promowanie intelektualnych poszukiwań i wymiany naukowej - a wszystko to pod patronatem Kościoła - stanowiło podwaliny rewolucji naukowej, jaka miała miejsce w zachodniej Europie[2]. o Kościół poszerzył wachlarz nauk o nową dyscyplinę – teologię - a także o nowe nurty w filozofii, które odcisnęły gigantyczne piętno na całej nauce czy kulturze.

Wkład Kościoła katolickiego w rozwój nauki znacznie wykraczał poza kształtowanie myśli teologicznej, sięgał bowiem do badań naukowych prowadzonych przez znakomitych uczonych, z których wielu było osobami duchownymi. I tak dla przykładu, Nicholas Steno, ksiądz katolicki, uważany jest często za ojca geologii. O. Atanazjusz Kircher położył podwaliny pod egiptologię. O. Giambattista Riccioli jako pierwszy dokonał pomiaru przyspieszenia wolno spadającego ciała. Z kolei rozwój współczesnej teorii atomowej przypisuje się często o. Rogerowi Bośkovićowi. I pomyśleć, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej[2]. L. Heilbron z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley pisał:
"Kościół rzymskokatolicki przeznaczył więcej wsparcia i pomocy finansowej na rzecz rozwoju astronomii przez okres sześciuset lat (od czasu odrodzenia nauki antycznej w późnym średniowieczu do oświecenia) niż jakakolwiek inna instytucja lub prawdopodobnie wszystkie instytucje razem wzięte".
Do rozwoju nauki i techniki w średniowieczu w dużym stopniu przyczyniły się zakony. W okresie średniowiecza benedyktyni upowszechnili na ogromną skalę praktyczną wiedzę z dziedziny techniki upraw ziemi, hodowli bydła i koni, pszczelarstwa, sadownictwa i zielarstwa[3]. Jeden z mediewistów stwierdził, że „każdy klasztor benedyktyński był jednocześnie szkołą rolniczą dla całego regionu"[4]. Wśród benedyktynów nie brakowało wynalazców: najbardziej znani to Guido z Arezzo - twórca nowoczesnego zapisu nutowego czy Gerbert z Aurillac (późniejszy papież Sylwester II) - twórca pierwszego mechanicznego zegara. Cystersi rozwinęli technologię budowy młynów wodnych, metalurgię i hutnictwo szkła[3]. Zakon jezuitów wniósł duży wkład w rozwój fizyki eksperymentalnej, astronomii, geomagnetyzmu, meteorologii, a także kartografii[5]. Zdominowali oni badania nad trzęsieniami ziemi do tego stopnia, że sejsmologia zyskała wręcz miano "nauki jezuitów". Mało kto wie, że aż trzydzieści pięć kraterów na księżycu zostało nazwanych na cześć jezuickich naukowców i matematyków. Utrwalali oni swój naukowy dorobek w ogromnych encyklopediach, dzięki którym upowszechniano wyniki badań. W XVII wieku prawie wszystkie traktaty z dziedziny optyki wyszły spod pióra jezuitów[6]. Ponadto za sprawą jezuickich misjonarzy zachodnia nauka dotarła do Chin i Indii.

Katoliccy duchowni położyli podstawy także pod wiele innych, nowych dziedzin wiedzy. Na przykład Franciszkanin Roger Bacon uznawany jest za prekursora współczesnej metodologii nauk, a o. Francisco de Vitoria za twórcę podstaw współczesnego prawa międzynarodowego. Podkreśla się też duży wkład scholastyków w rozwój ekonomii (m.in. teoria pieniądza Jana Buridana, teoria monetarna Mikołaja z Oreseme, teoria subiektywnej wartości Pierre de Jean Olivi, Luis de Molina, kard. Juan de Lugo)[3]. Jeden z najbardziej wpływowych ekonomistów XX wieku Joseph Schumpeter, stwierdził, że późnych scholastyków powinno uważać się za założycieli naukowej ekonomii[7].

Spośród papieży do największych propagatorów nauki należeli: Benedykt XIV zwany papieżem uczonych, Sylwester II, Klemens XI, a także Jan XXI (Piotr Hiszpan) – wybitny logik, autor dzieła Summulae logicales.

Zachęcam do przeczytania drugiej części artykułu "Co ateiści zawdzięczają Kościołowi? cz. II".
A oto bibliografia. Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 - racjonalista.pl
żart ^^

Przypisy:
[1] Lowrie J. Daly, The Medieval University 1200-1400, New Jork 1961, s. 4.
[2] http://archidiecezja.lodz.pl/wolborz/czytaj.php?tekst=fobia/niezastapiony.txt
[3] Thomas Woods, Jak Kościół katolicki zbudował zachodnią cywilizację, Kraków 2006.
[4] Aleksander Clarence Flick, The Rise of the Mediaeval Church, New Jork 1909, s. 223.
[5] Agustin Udias, Searching the Heavens and the Earth: The History of Jesuit Observatories, Dordrecht 2003, s. 53.
[6] William B. Ashworth Jr, Catholicism and the Early Modern Science, [w:] David C. Lindberg, Ronald L. Numbers, God and Nature s. 154.
[7] Joseph A. Schumpeter, History of Economic Analysis, New York 1954, s. 97.

3 maja 2011

Co ateiści zawdzięczają Kościołowi? cz.II

MORALNOŚĆ
Jednak Kościół dał światu przede wszystkim Pismo Św. Dekalog, Ewangelia, święci, stanowiący wzór postępowania, zatrzymali proces barbaryzacji społeczeństwa. Chrystus przyszedł ze swoją nauką do kultur, które negowały wartość kobiety (np. w judaizmie kobiety na ogół nie brały udziału w kulcie czy życiu publicznym). Jednak Chrystus, nie mając względu na osoby, dokonał pełnego równouprawnienia kobiety i mężczyzny, nie zacierając przy tym naturalnych różnić między nimi. Żeby zdać sobie sprawę jak rewolucyjne były to hasła, wystarczy porównać o 6 wieków młodszy islam, geograficznie przecież zbliżony do chrześcijaństwa.

Niezgodne z nauką Chrystusa było także niewolnictwo. Już gminy chrześcijańskie w czasach rzymskich same wyzwalały niewolników (manumissio in ecclesia) za zebrane przez siebie pieniądze[1], a pierwsi cesarze rzymscy, którzy przyjęli naukę Chrystusa, ograniczali niewolnictwo za pomocą ustawodawstwa. Po raz kolejny Kościół spowodował rewolucję, która była nie do pomyślenia jeszcze kilka wieków wcześniej - tak powszechne w czasach rzymskich niewolnictwo było prawie nieobecne w średniowiecznej Europie.

Zanegowanie magii i innych okultystycznych praktyk odebrało pracę plemiennym szamanom itp. a dało podstawy do rozwoju nowej, profesjonalnej medycyny, która zgodnie z zasadami Ewangelii ma służyć człowiekowi. Ponadto Kościół od początku swojego istnie był i jest największą na świecie organizacją charytatywną.


Ale to tylko kilka z wielu przykładów rewolucyjnych zmian w społeczeństwie. Przemoc wśród ludów barbarzyńskich oraz w średniowieczu była na porządku dziennym. Nie znano wtedy instytucji policji, sądy były na ogół niedostępne dla zwykłych ludzi. Na porządku dziennym były walki rycerskie, napady i zajady, jako najskuteczniejsze sposoby rozwiązywania „sporów”. Co na to Kościół? Piąte przykazanie: „nie zabijaj”! Nową moralność wprowadzano na różne sposoby, np. poprzez „pokoje boże” (Treuga Dei). Były to określone dni w które zakazywano krwawych starć i prywatnych wojen. Na początku były to niedziele, potem także i inne święta w roku, potem kolejne dni tygodnia, aż zaczęły obejmować większość dni w roku :) [3]

PRAWO
Kolejne zagadnienie: prawo jako podstawa naszej cywilizacji. Na miejsce zabobonnych ordalii (sądów bożych), charakterystycznych dla prawa germańskiego, duchowni starali się wprowadzić racjonalne procedury sądowe i bardziej cywilizowane rozwiązania prawne[2]. Ponadto to właśnie Papieżom zawdzięczamy powszechne wprowadzenie obowiązkowego obrońcy z urzędu[4].

Na początku średniowiecza tylko Kościół dysponował kodeksami prawa kanonicznego (powstałego na bazie rozwiązań jurysprudencji rzymskiej). Był to pierwszy jednolity i ponadnarodowy system prawa. To właśnie na nim wzorowali się władcy, tworząc prawo krajowe i własne kodyfikacje. Kościół służył nie tylko wzorem kodeksu, ale także gotowymi rozwiązaniami prawniczymi oraz wiedzą duchownych-prawników. Także Kościół ułatwił recepcję prawa rzymskiego w Europie, na którym opiera się większość współczesnego prawa (zwłaszcza cywilnego). Jak komentuje teoretyk prawa Harold Berman:
To właśnie Kościół po raz pierwszy pokazał Zachodowi współczesny system prawny. Wcześniej Kościół nauczał, iż analiza i synteza doprowadzić nas mogą do pogodzenia sprzecznych zwyczajów, ustaw i doktryn.
SZTUKA
Wpływ Kościoła na rozwój sztuki: malarstwa, muzyki, architektury czy literatury to kolejny temat rzeka nadający się na osobną pracę, który tu potraktuję bardzo oględnie. Np. w czasach renesansu dostojnicy kościelni materialnie wspierali rozwój sztuki (nie tylko sakralnej). Papieże otaczali opieką takich twórców, jak Michał Anioł, Rafael, Francesco Borromini czy Leonardo da Vinci. Jednymi z największych mecenasów byli Aleksander VI i Juliusz II. W dobie kontrreformacji Kościół katolicki inspirował kształtowanie się nowego stylu w architekturze i sztuce – baroku.

CYWILIZACJA CHRZEŚCIJAŃSKA VS CYWILIZACJA ŚMIERCI
Kościół mógł zmieniać rzeczywistość dzięki autorytetowi, jaki miał w społeczeństwie. To właśnie dlatego Europa mogła wejść w najlepszy okres swojego rozwoju. Panować na lądach i morzach całego świata, wyprzedzać technologicznie wszystkie inne cywilizacje. Chrześcijaństwo zastało Europę zniszczoną po upadku zachodniego Cesarstwa Rzymskiego, po której szalały plemiona barbarzyńców. Pod koniec średniowiecza, a więc zaledwie kilka wieków później Europa była najsilniejsza jak nigdy przedtem ani potem. Silna pozycja Kościoła i jego wpływ na życie codzienne zwykłych ludzi dało nieocenione korzyści dla całej społeczności.

Dziś Kościół działa tak samo, jak działał w średniowieczu. Wciąż na przekór światu głosi naukę Chrystusa walcząc także z nowymi zagrożeniami jak np. z morderstwami aborcji, eutanazji, grzechem homoseksualizmu, sprzeciwiając się antykoncepcji czy feminizmowi. Kościół jak zawsze walczy o człowieka i o trwałość jego rodziny.
Dziś jako Kontynent stoimy przed wyborem: cywilizacja chrześcijańska czy cywilizacja śmierci. Walka trwa.
Środowiska ateistyczne, którym jako cywilizacja prawie nic niezawdzięczany, próbują zniszczyć autorytet Kościoła, zmieszać z błotem jego hasła, wartości i idee. To właśnie przez nich cywilizacja europejska zmierza ku zagładzie. Jesteśmy już w schyłkowej fazie naszego rozwoju. Dziś nawet cała Unia Europejska nie jest w stanie wyprzedzić gospodarczo USA, Chin czy Japonii. Pod względem rozwoju nauki odłączamy się od światowej czołówki. Antykoncepcja, powszechne środki hormonalne itd. współodpowiadają za tryumf wielu chorób cywilizacyjnych np. raka. Także poprzez antykoncepcję, powszechne aborcje i eutanazje oraz „paniczny strach przed dziećmi” zmierzamy ku zagładzie pod względem demograficznym. Za kilka lat nasze kraje zdominuje ludność islamska (już dziś tak się dzieje w wielu regionach Europy, np. na przedmieściach Francji czy w Niemczech). A wraz z nimi przyjdą też ich metody, ich moralność (ateizm i każdy przejaw opozycji jest karany śmiercią). Takie są koszty zrezygnowania z wiary, która nas ukształtowała. Takie są koszty zrezygnowania z cywilizacji chrześcijańskiej na rzecz cywilizacji śmierci. Ale ateista tego nie rozumie. On będzie tylko kontestował, pasożytniczo korzystał z osiągnięć i wartości ukształtowanych przez wiarę i ludzi wierzących, jednocześnie je niszcząc. Ateizm jest absolutnie destrukcyjny.

PODSUMOWANIE
Sporo tego, nie? A wszystko to, co dotąd przeczytaliście to i tak tylko czubek góry lodowej.

Zastanówmy się przez chwilę: Dlaczego ateiści tego nie dostrzegają? dlaczego nie znalazł się ani jeden ateista, który by napisał podobną pracę jak ja, w imię racjonalizmu, czyli zasady obiektywnego poszukiwania prawdy, a więc ujęcia problemu nie tylko z jednej, ograniczonej perspektywy…? Dlaczego ateiści nigdy nie okażą wdzięczności wierzącym…? Dlaczego są tak mocno zaślepieni nienawiścią, że niedostrzeganą jak ogromny jest dorobek ludzi wiary, Kościoła, jak bardzo wpłynął on na kształtowanie się naszej cywilizacji, a więc i na naszą tożsamość…?

Więc czas na mały eksperyment. Teraz zróbmy to co ateiści czyli zanegujmy – wyobraźmy sobie nasz świat bez tych wszystkich osiągnięć i wartości, które wszyscy zawdzięczamy Kościołowi…
Ateizm to pogląd, który neguje. Zawsze stawia skończoność i ograniczoność w miejsce tego, co nieskończone i nieograniczone. Dlatego ateizm w konsekwencji degeneruje człowieka. Niewiara sama z siebie kompletnie nic nie daje. To, że ateiści mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie nie wynika z jakichś ateistycznych wartości (bo takie nie istnieją). Ateiści są ukształtowani przez społeczność w jakiej się wychowali. Są uformowani przez tradycję, historię, a przez to także religię wyznawaną w tej społeczności.
…teraz już rozumiecie?

PS Nie zastanawiając się długo podałem wiele przykładów. Jeśli macie kolejne pomysły, dopisujcie w komentarzach. Niech komentarze na tym blogu posłużą czemuś konstruktywnemu, żebyśmy jeszcze lepiej zrozumieli kim jesteśmy i jak ukształtowała się nasza cywilizacja, bez względu na to czy wierzymy, czy nie.

Przypisy:
[1] Antoni Dębiński, Rzymskie prawo prywatne - kompendium, Warszawa 2008, s.143-145.
[2] Wacław Uruszczak, Historia państwa i prawa polskiego. Tom I (966-1795), Warszawa 2010.
[3] http://wmachura.webpark.pl/page94.html
[4] www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110226&typ=my&id=my11.txt<
Dodatkowo wiedzę czerpałem z  Norman Davies, Europa, Kraków 2008.

29 grudnia 2010

Diss historyczny cz. I: Krwawa przeszłość Kościoła Katolickiego?

Jak śmiesz się wypowiadać ty, który jesteś spadkobiercą fanatycznych morderców? 
– zapytał mnie pewnego razu jeden ateista, czyniąc wyraźną aluzję do przeszłości Kościoła Katolickiego.
Nasunęło mi się wtedy jedno pytanie. Czy współczesny naród niemiecki wciąż oskarżamy o konsekwencje I i II wojny światowej? Nie, ponieważ nie istnieje odpowiedzialność zbiorowa. A czy współczesny Kościół wciąż oskarżamy o ofiary krucjat czy inkwizycji? Tak. Nie robią tego wierni, nie robią tego spadkobiercy rzekomych ofiar, nie robią tego historycy czy inni przedstawiciele nauki. Więc kto? Ateiści.  Rzekome okrucieństwo Kościoła w przeszłości wydaje się idealnym argumentem, żeby uzasadnić rezygnację z wiary, usprawiedliwić się przed samym sobą, prezentując przy tym postawę człowieka oświeconego, który nagle przejrzał na własne oczy. A gdzie w tym wszystkim Pan Bóg?

No Pan Bóg obiecał. Że Kościół przez Niego ustanowiony nigdy nie będzie unicestwiony: 
„Ty jesteś Piotr, czyli Skała i na tej Skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą!” (Mt 18-20).
Ponad dwa tysiące lat historycznej zawieruchy, prześladowań, schizm, reformacji, usilnych prób innych mocarstw do mieszania się w sprawy Kościoła czy przejęcia nad nim kontroli - a Kościół jak istniał, tak i dziś istnieje. Ponad dwa tysiące lat rozwoju i upadków cywilizacji, postępu nauki, politycznych wojen, rewolucji i ewolucji - a Kościół wciąż, tak jak kiedyś, głosi Chrystusa całemu światu. Ciągle z papieżem na czele, tak jak to było obiecane.
 
A więc kolejne wątpliwości ateistów świadczą jednak, że Pan Bóg słowa dotrzymał! Pan Bóg jest godzien zaufania. Jak widać poradził sobie z problemami, którym ludzie sprostać nie umieli. Stalin, przywódca ZSRR, kiedyś śmiał się szyderczo: „ile dywizji ma Watykan, a ile ja mam!”. Dziś już nie ma Stalina i nie ma ZSRR, a Watykan, ochraniany przez szwajcarskich halabardników rodem ze średniowiecza, jak stał, tak stoi. 

Jednak krytycy Kościoła niech chcą tego zauważyć. Nie chcą też skonfrontować swoich oskarżeń o miliony ofiar inkwizycji czy wypraw krzyżowych z dziełami historyków – nawet tych niekryjących swej niechęci do Kościoła i religii. A szkoda, bo przeżyliby rozczarowanie. Okazałoby się, że było zupełnie inaczej.
Krucjaty – krwawa machina Kościoła Katolickiego przeciwko niewiernym. W takim razie jak wytłumaczymy, że IV wyprawa krzyżowa (1202-1204) zajęła Bizancjum, centrum wschodniego chrześcijaństwa, na którego prośbę organizowano same krucjaty? I za to jej uczestnicy zostali ekskomunikowani przez samego papieża.
Inkwizycja – krwawa machina Kościoła Katolickiego przeciwko heretykom. W takim razie jak wytłumaczymy palenie na stosie członków zakonu templariuszy, na wniosek króla Francji Filipa IV Pięknego (który było poważnie zadłużony wobec tego zakonu)?
Głodnych konkretnych argumentów odsyłam do kolejnego posta pt. „Diss historyczny cz. II: Inkwizycja i wyprawy krzyżowe – anatomia manipulacji.”

Skoro ateiści tak chętnie rozliczają Kościół Katolicki z jego przeszłości stosując odpowiedzialność zbiorową to uzasadnione wydaje się zwrócić uwagę także na systemy ateistyczne i konsekwencje ich działania. Budowa laickiej Francji rozpoczęta Rewolucją francuska – 36 000 ofiar w ciągu zaledwie 2 lat działalności (1792-94). Komunizm jawnie odwołujący się do ateizmu (ZSRR miało ateizm wpisany w konstytucji) – sto kilkadziesiąt milionów ofiar. A dzisiaj wcale nie jest lepiej. W 2003 na świecie dokonano prawie 42 mln zabiegów aborcji. W UE rocznie przeprowadza się około 1,2 mln zabiegów usunięcia ciąży. Na podanych przykładach widać wyraźną i zastraszającą tendencję wzrostową w ilości ofiar. Ale niewiele się o tym mówi, a kampanie medialne (np. propagowanie aborcji) dają niesamowite efekty: dziś już niewielu potrafi odróżnić białe od czarnego.

Nikt też nie zwraca uwagi na ogromny kontrast między tym co o historii Kościoła mówią ateiści, a współczesnością. Jak rzekome mordy pałających żądzą krwi członków Kościoła w przeszłości mają się do postawy współczesnych: Jana Pawła II, Matki Teresy z Kalkuty, księdza Jerzego Popiełuszki, czy zwykłych wiernych? To nie ta religia organizuje specjalne obozy wojskowe dla swoich „męczenników” za wiarę, obiecując im raj za zabicie z nienawiści jak najwięcej ludzi. Wręcz przeciwnie: dziś tylko Kościół Katolicki walczy o prawo do życia nienarodzonych dzieci, walczy o życie cierpiących, jest przeciwny stosowaniu kary śmierci. Nikt nie zauważa na przykład ogromnej liczby hospicjów prowadzonych przez siostry zakonne. Nikt też nie chce słuchać nawoływań papieża o pokój na świecie, o zaprzestanie wszelkich wojen.  A szkoda. 

Oczywistym jest, że Kościół tworzą ludzie, jak wszyscy słabi i grzeszni. Czy moja postawa w życiu jest w 100% taka jaką życzyłbym sobie Chrystus? Niestety nie. Czy grzeszę? Niestety tak. Czy popełniam błędy? Niestety tak. Czy Tworzę Kościół? Tak! A więc jeżeli ja tworzę Kościół, to wprowadzam do niego zarówno moje zalety jak i słabości. Ale to nikogo nie uprawnia do naciągania faktów i oczerniania Kościoła. Życzę sobie i wszystkim Czytelnikom takiej postawy w życiu :) 

Diss historyczny cz. II: Inkwizycja i wyprawy krzyżowe – anatomia manipulacji.

Konkretny przykład z historii: Wyprawy krzyżowe. Średniowiecze w pełni. Najbardziej intratnym zajęciem jest wtedy handel towarami luksusowymi, czyli trudnodostępnymi. To samo będzie motywem odkryć geograficznych, na razie jednak te rejony są nie znane. Stosunki handlowe utrzymywane są więc wyłącznie z Arabami, którzy dalej handlują z Indiami. Chodzi głównie o przyprawy, które mają kolosalne znaczenie dla Europejczyków: konserwują żywność (jest to szczególnie ważne wobec częstych klęsk głodu i nieurodzaju). Handel z Arabami odbywa się przez Morze Śródziemne, bo to najkrótsza i najszybsza droga. Więc kraje położone nad tym morzem najszybciej się bogacą. Należy tu wymienić przede wszystkim Wenecję i inne kraje półwyspu Apenińskiego, które monopolizują te drogi handlowe. Rozpoczyna się ostra rywalizacja. Problem jest z Arabami, gdyż to oni są pośrednikami w handlu z Indiami i Arabią. To oni dyktują ceny, oni decydują czy handel będzie możliwy czy nie. Nie trzeba długo się zastanawiać nad rozwiązaniem: zajęcie ziem Arabów i przejęcie kontroli nad handlem. Tylko jak takie małe państwo jak Wenecja mogło pokonać Arabów, świetnych w tym czasie pod względem wojskowym...? (To jak z wojną w Iraku: tak naprawdę chodziło o broń atomową, czy o ropę...?) Zaczęto się zastanawiać, jak przekonać Europę, jak znaleźć sojuszników. Uniwersalizm średniowieczny był odpowiedzią. Manipulując ludźmi i ich wartościami można było osiągnąć wszystko. A dowodem na poparcie tej tezy jest np. zajęcie przez jedną z wyprawa krzyżowych Bizancjum, które było centrum chrześcijaństwa w tamtym regionie. I likwidacja tego państwa na jakiś czas, utworzenie Cesarstwa Łacińskiego pod rządami… Wenecjan. Im to było na rękę, widzieli tam zyski, więc rzucając hasła walki z niewiernymi zaprowadzili tłum (wojska) do państwa chrześcijańskiego i je zdobyli. Trafnie podsumował wyprawę krzyżową Norman Davies w swojej książce pt. „Europa”: „Na dłuższą metę korzyści odniosła tylko Wenecja”. Natomiast papież „nagrodził” ich ekskomuniką.

Wydarzeń historycznych nie wolno wyrywać z kontekstu. Dlatego wyprawy krzyżowe trzeba też ująć jako jeden z rozdziałów w wojnie Arabów z Europejczykami. Od momentu powstania religii islamskiej w VII wieku po Chrystusie rozpoczyna się budowa imperium arabskiego i jego ekspansja terytorialna na ziemie Europy. Prowadzone walki w ciągu kilku pokoleń pogrzebały średniowieczną tolerancję. Różnice i wartości religijne stały się jedynie motywacją do walki po obu stronach. Stały się usprawiedliwieniem morderstw i okrucieństw, podwyższały morale wojsk, pozwalały utrzymać dyscyplinę itp. W Europie spiralę nienawiści podgrzewały powszechne ubóstwo, głód i przeludnienie Kontynentu. Dla Arabów taką motywacją był Koran aż kipiący od wezwań do walki z niewiernymi, czyli dobrze nam dziś znanego dżihadu (wbrew temu, co dziś próbuje się wmówić Europejczykom. Ta wojna nigdy się nie skończyła). Dlatego początki i rozwój religii islamu są nierozerwalnie połączone z budową imperium arabskiego i jego agresywną ekspansją terytorialną. Arabowie bardzo szybko dotarli aż w okolice współczesnej Francji. Kiedy w 732 roku ponieśli klęskę pod Poitiers zadaną im przez Karola Młota, władcę frankońskiego, to właśnie Europejczycy przeszli do kontrofensywy. Rozpoczęła się rekonkwista, której za kontynuację można  uznać właśnie wyprawy krzyżowe. Klęski Krzyżowców poza Kontynentem znów odwróciły role: stopniowo przewagę zaczęli zyskiwać Islamiści, by 1453 roku zdobyć Konstantynopol i zakończyć istnienie ostatniej z części Imperium Rzymskiego, jednocześnie największego ośrodka wschodniego chrześcijaństwa. Przez ten czas wewnętrznie skłócone imperium arabskie wciąż dzieli się i słabnie. W 1492 roku upada Grenada – ostatni przyczółek arabski w Hiszpanii. Jednak nawet to nie zatrzymuje ogólnego impetu Islamistów. W 1683 roku pojawiają się oni aż pod Wiedniem. Ich wyprawa kończy się jednak klęską zadaną przez wojska Europejczyków pod dowództwem króla polskiego Jana III Sobieskiego.
Chrystus powiedział: "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie! wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie!” Mt 7, 21 „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, pójdzie pod sąd. Ja zaś wam mówię, że każdy, kto gniewa się na swego brata, pójdzie pod sąd.” Mt 5-7. 
Chyba nie trudno zrozumieć dlaczego hasła: „zabijajcie w imię Boga!” najgłośniej krzyczeli ludzie tak naprawdę niewierzący.  Robili to np. władcy manipulujący ideałami religijnymi dla osiągnięcia własnych celów. „Sprzedałbym Londyn, gdybym tylko znalazł kupca” – mawiał Ryszard Lwie Serce, król Anglii i jednocześnie przywódca jednej z wypraw krzyżowych. Zapał religijny połączony z ubóstwem i przeludnieniem Europy łatwo było wykorzystać, a pokazuje to choćby przykład wyżej wymienionej Wenecji. Podobnie inkwizycja bardzo szybko została opanowana przez władze świeckie, ponieważ okazała się idealnym narzędziem do utrzymywania porządku społecznego poprzez zastraszanie ludu oraz w walce z przeciwnikami politycznymi.

A teraz kilka konkretów dotyczących inkwizycji, żeby skonfrontować fakty z tym co mówią ateiści: Zacznijmy od tego że inkwizycja jako trybunał kościelny była powołana w chwili ogarniającego Europę kryzysu społecznego właśnie po to, aby położyć kres szerzącemu się bezprawiu, a nie paleniu czarownic itd. Skazywano ludzi za kradzieże i inne plagi społeczne. Większość wyroków jakie zapadały to były np.: nakaz odmowy różańca, zakaz gry w kości, przymusowa obecność na Mszy św., nakaz pielgrzymki, chłosty, nakaz przebywania w jakimś miejscu czy noszenia znaku krzyża na odzieniu.

Jednak bardzo szybko Inkwizycja kościelna została przejęta i zdominowana przez władzę świecką. Władcy widzieli w heretykach zagrożenie dla stabilności i jedności państwa (np. Albigensi uważali seks i prokreację za zło szatana, co musiało się odbić na liczbie tak bardzo potrzebnych wtedy rąk do pracy). Dalej: kary za uprawianie czarów zwarte były w świeckich kodeksach karnych tworzonych przez władców. Takie zapisy zastraszały społeczeństwo, umacniały rolę władcy i dawały mu dogodny sposób do rozprawy z przeciwnikami – o czary można było oskarżyć każdego. Poza tym surowy wymiar kary nie był w średniowieczu niczym wyjątkowym. Śmiercią karano nawet zwykłą kradzież.

Kościół od początku protestował: papież Klemens V już w 1312 roku nakazał ograniczyć tortury, papież Mikołaj I potępił je jako sprzeciwiające się prawom boskim i ludzkim, a Sykstus IV potępił nadużycia inkwizycji hiszpańskiej. Kościół w „Decretum Gratiani” ostatecznie zabronił wydobywać zeznania drogą tortur. Książka "Młot na czarownice" zaraz po wydaniu została potępiona przez papieża Aleksandra VI i wpisany na listę ksiąg zakazanych (źródło: "Występni papieże renesansu. Prawda czy czarna legenda?" Gerard Noedl)

Jednak te i inne działania Kościoła były tak samo traktowane jak obecne apele papieża o pokój na świecie: nie robiły na władzach świeckich większego wrażenia.  Np. Cesarz niemiecki Fryderyk II gorliwie wspierał rozwój inkwizycji, choć sam był heretykiem w myśl nauki Kościoła. Jak podają źródła wątpił on w nieśmiertelność duszy ludzkiej publicznie i w wiele innych dogmatów wiary. Nic złego go za to nie spotkało oprócz ekskomuniki, za to on sam wydał konstytucję, w której napisał: „Postanawiamy, aby heretycy byli karani śmiercią, aby żywcem na widoku publicznym byli w płomieniach.”. Trzeba też dodać, że Fryderyk II walczył z papiestwem także za pomocą wojsk. To tylko jeden z wielu przykładów na to, że to właśnie wolnomyśliciele i antyklerykałowie byli odpowiedzialni za okrucieństwa inkwizycji.

We Francji Filip IV Piękny będąc w konflikcie z papieżem Bonifacym VIII wykorzystał niechęć ludu do inkwizycji, podburzył nastroje i deklarując obronę niewinnych przejął kontrolę nad działalnością inkwizycji w swoim kraju. jednak nie o obronę kogokolwiek chodziło, a o realizację politycznych celów. Przykładem jest w tym względzie proces członków zakonu Templariuszy (1307 r.), gdzie pod pretekstem herezji Filip IV przejął cały majtek zakonu, zabijając jego członków.

Liczby ofiar inkwizycji? Wg szacunków  Briana B. Levacka (historyk o poglądach antykościelnych) zawartych w książce „Polowanie na czarownice w Europie”, w wieku XVI w całej Europie spalono za czary ok. 300 000 osób. Dwie trzecie (ok. 200 000 osób) spalono w protestanckich Niemczech, ok. 70 tysięcy w oderwanej od Kościoła Katolickiego Anglii! Zaznaczę tylko, że w obu państwach religia była podporządkowana władzy świeckiej, co jest cechą charakterystyczną religii powstałych w okresie reformacji. Tak przy okazji, szkoda, że nikt nie wspomina o charakterystycznej dla Lutra i Kalwina obsesji ścigania czarownic. Np. w księgach miejskich Genewy znajdziemy zapis, że w 1545 roku Kalwin kazał tam spalić za czary – bez sądu – 31 osób.

Przytaczając pokrótce powyższe przykłady nie chcę dokonywać jednoznacznej oceny tych wydarzeń, bo uważam, że jest to niemożliwe. Chcę jedynie uzmysłowić czytelnikom, jak naiwne i po prostu głupie jest wyrywanie z kontekstu wydarzeń historycznych i interpretowanie ich w taki sposób, aby uzasadniały poglądy ateistów. To po prostu manipulacja faktami historycznymi. Żałosne do jakich kłamstw muszą się uciekać ludzie, którzy uciekają od Boga. Nie bez powodu Chrystus nazwał Szatana „Ojcem kłamstwa”.