Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feminizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feminizm. Pokaż wszystkie posty

25 marca 2018

Najgłupszy argument zwolenników aborcji [ZOBACZ WYNIKI KONKURSU]

Konkurencja jak zwykle była zażarta, ale mamy zwycięzcę tego rozdania: 


Zwolennicy aborcji odkryli mechanizm, który przyczynił się m. in. do bierności Niemców w latach 20, 30 i 40. XX wieku wobec Holokaustu i innych zbrodni nazizmu. Teraz proponują to nam. No to bądźmy konsekwentni:
  • Jesteś przeciwny dręczeniu zwierząt - nie dręcz, ale pozwól innym.
  • Jesteś przeciwny faszyzmowi - nie bądź faszystą, ale pozwól innym. 
  • Jesteś przeciwny niewolnictwu - nie kupuj niewolników, ale pozwól innym.
  • Jesteś przeciwny kradzieżom - nie kradnij, ale pozwól kraść innym. 
  • Jesteś przeciwny zabijaniu - nie zabijaj, ale pozwól zabijać innym. 
To proste, ludzie* mają prawa.

* z wyjątkiem poczętych dzieci, którym mimo odrębnego kodu DNA od organizmu matki zwolennicy aborcji nie przyznają żadnej ochrony ani prawa wyboru.

19 marca 2018

Człowiek jest człowiekiem od poczęcia do momentu zostania feministką, a ateiści mają na bakier z nauką

Jeśli płód nie jest człowiekiem, to czym jest? Może konikiem albo kaczuszką? Czas na powtórkę z lekcji biologii: kobieta może począć tylko człowieka. Serio.

Zresztą gdyby płód w ciele kobiety miał okazać się zwierzątkiem, to mielibyśmy nie lada problem. Niektóre zwierzęta są pod ochroną, także lęgową. Jaki dylemat mieliby wtedy zieloni: pozwolić zabić płód, bo to prawo kobiet, czy ochronić płód, bo to zwierzątko? Na szczęście statystyka potwierdza, że 100% urodzonych płodów rozwijających się w organizmie kobiety okazuje się być człowiekiem, więc niektórzy ludzie nalegają, żeby wg uznania rozrywać je przyrządami chirurgicznymi czy traktować solanką, jak to drzewiej w szpitalach bywało. Ufff!

Gdyby płód nie był człowiekiem - jak twierdzą zwolennicy prawa do aborcji - to czy potrzebna byłaby im aborcja?

Wbrew temu co deklarują wojujący ateiści, okazuje się, że mają oni jednak na bakier z nauką. Wielu z nich nie może zrozumieć, dlaczego człowiek rozwijający się w brzuchu matki nie ma od razu półtora metra wzrostu i mózgu wykształconego tak jak u 30-latka. Otóż nauka odpowiada: płód jest integralną fazą rozwoju człowieka. Co prawda integralność to trudne słowo, ale nie wiem czy wiedzieliście, że bez etapu w łonie matki nie byłoby kolejnych, np. dorosłości.
Przeciwnicy aborcji stosują kryteria naukowe (w ogóle: PRZECIWNICY, czyli że się czepiają i są smutni, a takich nikt nie lubi). Człowiekiem jest się od momentu poczęcia. „Tak, pewnie, to jeszcze uznajmy, że plemnik jest człowiekiem!” – grzmią zastępy prochoice. Otóż kryterium naukowe to także kryterium genetyczne. Genetyka to kolejne trudne słowo, więc uprośćmy eksperymentem:
1. Pozostaw plemnika (czyli obiekt badawczy numer jeden) w jego naturalnym środowisku.
2. Pozostaw płód ludzki (czyli obiekt badawczy numer dwa) chwilę po zapłodnieniu w jego naturalnym środowisku na dziewięć miesięcy.
3. Porównaj rezultaty i krzyknij „wow!”.

Zwolennicy zabijania nienarodzonych dzieci przyznają natomiast (świadomie lub nie), że ustalenie początku życia człowieka to kwestia gustu. A jak wiadomo gusta mamy różne. Na przykład w Belgii gusta są takie, że aborcja jest dozwolona do 12 tygodnia ciąży, a w Holandii do 24 tygodnia. Wyobraźmy sobie teraz kobietę w 18 tygodniu ciąży na granicy belgijsku-holenderskiej. Krok w jedną stronę i jej dziecko jest człowiekiem. Krok w drugą stronę - i to samo dziecko nie jest człowiekiem i można je zabić. Ot, tak.

Jeszcze nie tak dawno wg gustu naszych zachodnich Sąsiadów, życie ludzkie nie zaczynało się w ogóle gdy ktoś urodził się Żydem i nie tylko. I zwróćmy uwagę – miało to swoje konkretne konsekwencje. Wcześniej uznano, że gdy ktoś ma czarny lub czerwony kolor skóry to nie jest człowiekiem. I również miało to swoje konkretne zastosowania.

Ale prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy przyjmiemy, że początek ludzkiego życia to kwestia uznania oraz gdy mamy ustrój demokratyczny. Wtedy możemy sobie przegłosować kiedy zaczyna się życie ludzkie, przyjmując ustawy zezwalające na aborcje do pewnego momentu. Albo do jakiegoś innego momentu. Możemy również przegłosować, że 2+2 to 1 i wiele innych kwestii, które dotąd wskazywała nauka. Tak postępowy feminizm oswobadza lud nie tylko spod dyktatury mężczyzn i Watykanu, ale również spod dyktatury nauki. 

No więc skoro przyjmujemy, że początek i koniec życia człowieka to kwestia uznaniowa a nie naukowa, to na mój gust życie człowieka zaczyna się od poczęcia i trwa aż do momentu kiedy zostanie feministką lub feministą. I basta.

12 lutego 2018

Aborcja prawem kobiety, zwłaszcza w przypadku gwałtu czyli o tym dlaczego feminizm to największe dobro XXI wieku

W dyskusji o aborcji nie możemy zapomnieć o tych, które najwięcej zyskują na możliwości zabicia własnego dziecka, czyli o matkach. Opresyjny patriarchat i spora część medyków twierdzi, że zabicie dziecka nigdy nie służy matce, nie tylko ze względów moralnych i psychicznych, ale też z punktu widzenia zdrowia fizycznego. Tylko część zmian w organizmie związanych z ciążą jest widoczna dla każdej matki. Szkoda dla organizmu matki powstaje przede wszystkim w wyniku przerwania skomplikowanych mechanizmów związanych z ciążą, a jej skutki często obejmują nie tylko straty na zdrowiu fizycznym, ale także psychicznym. Abortowanie dziecka, które nawet nie rokuje żywego urodzenia, zmniejsza szanse na zdrowy rozwój kolejnej ciąży. Do tego dochodzą straty moralne - w wielu przypadkach zwycięstwo egoizmu oraz fałszywe poczucie, że człowiek jest samowystarczalny, jest panem życia i śmierci, a więc i często rozpad „związku” z mężczyzną, który z troski o ten związek właśnie (przenigdy dla własnej wygody!) namawia matkę do pozbycia się poczętego w wyniku niewinnych łóżkowych igraszek dziecka.

Ale kto by się tym przejmował? Jest przecież koronny argument: GWAŁT. Aborcja uwolni kobiety od skutków gwałtu. Nie ma tu znaczenia fakt, że to tylko promil przeprowadzanych aborcji. Co z tego, że dziecko poczęte w wyniku gwałtu, jest również dzieckiem matki, która ma je urodzić, składa się „w połowie” również z jej materiału genetycznego i rozwija się w jej łonie? Co z tego, że dziecko jest karane śmiercią za przestępstwo jego tatusia, który zapewne tej kary uniknie (tu już niestety feministki Wam nie pomogą, drogie Panie). No więc droga kobieto masz taki wybór: albo do końca życia wspominać traumę gwałtu, albo do końca życia wspominać traumę gwałtu i zabicia własnego dziecka. No i powiedzcie mi, czy feminizm nie jest cudowny?

I najważniejsze – feminizm walczy z tyranią mężczyzn. Mężczyźni od zawsze byli przeciwko kobietom, tak jak burżuazja przeciwko robotnikom, a obszarnicy przeciwko chłopom (Marks wiecznie żywy). Na szczęście okazuje się, że dziś jest wielu postępowych mężczyzn, którzy jednak popierają aborcję (=popierają kobiety). Aborcję popierają zwłaszcza ci mężczyźni, którzy seks i kobiety traktują jako rozrywkę (może to przypadek). I wiecie gdzie w tym wszystkim jest największy psikus? Już tłumaczę:

  • Kto łatwiej przejdzie syndrom poaborcyjnego lub w ogóle go nie odczuje? Mężczyzna! 
  • Kto na pewno nie dostanie innych powikłań zdrowotnych w wyniku przeprowadzonej aborcji? Mężczyzna!
  • Kto najczęściej zarabia na przeprowadzaniu aborcji? Mężczyzna! 
  • Kto może znaleźć sobie inną kobietę, gdy partnerka po przeprowadzonej aborcji ma problem z zajściem w kolejną ciążę? Mężczyzna!

Feminizm - największe dobro XX i XXI wieku dla kobiet.

Napisałem to ja,
biały mężczyzna, katolik, narodowiec, który zamiast na WOŚP daje na Caritas i który nie powinien się wypowiadać na tematy aborcji, bo nie jest kobietą (no chyba, że popiera aborcje)

13 marca 2017

Protesty lewicy przeciwko wykładowi Rebeki Kiessling, poczętej wskutek gwałtu

Pani Rebecca Kiessling, która została poczęta wskutek gwałtu, 15 marca 2017 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim wygłosi wykład o prawie do narodzenia się i o tym, że ma prawo żyć.

Co na to środowiska lewicowe? Ano starym zwyczajem z czasów PRL i ZSRR próbują ocenzurować to wydarzenie i odebrać Pani Rebece prawo głosu. Czemu feministki nie stają w obronie, kiedy kobiecie odbiera się prawo głosu? Gdzie podziali się bojownicy o wolność słowa?


Okazuje się, że środowiska lewicowe mają też problem z tym, że matka Pani Rebeki jej nie zabiła. A może dajmy kobiecie prawo wyboru co do tego, czy chce żyć? Co Wy na to, drogie feministki i drodzy feminiści?

Jeśli odmawiasz prawa głosu kobiecie, mówiącej o tym, że ma prawo żyć pomimo tego, że została poczęta wskutek gwałtu - to jesteś mizoginicznym barbarzyńcą. Niezależnie od płci.



16 października 2016

Argumenty zwolenników legalizacji aborcji w pigułce

Na podstawie wielu rozmów przeprowadzonych ze zwolennikami aborcji, także na tym blogu, zestawiłem ich poglądy obok siebie:

1) Aborcję należy dopuścić ze względu na dzieci z nieodwracalnymi wadami rozwojowymi, ponieważ śmierć uwolni je od cierpienia. Natomiast rozrywanie ich ciał szczypcami aborterów czy wymuszanie zgonu w inny sposób podczas aborcji nie powoduje cierpienia. Nieodczuwanie bólu powoduje, że zabicie człowieka to nic złego.

2) Aborcję należy dopuścić również ze względu na cierpienie matek dzieci z nieodwracalnymi wadami rozwojowymi. Rozerwanie dziecka szczypcami przez abortera i wrzucenie zwłok do śmietnika na bioodpady ukoi matczyne cierpienie i wrażliwość na traumę swojego świeżo-zamordowanego, chorego dziecka.

3) Ze względu na wymienione wyżej skrajne przypadki należy dopuścić aborcję dla wszystkich dzieci, także tych zdrowych.

4) Z trójki uwikłanych w przestępstwo gwałtu, tj. gwałciciela, zgwałconej kobiety i narodzonego w ten sposób dziecka karą śmierci należy ukarać to ostatnie. Kobieta niech do traumy gwałtu dołoży traumę aborcji. Jedynie gwałciciela feministki zostawią w spokoju.

5) Aborcja to zwykły rutynowy zabieg. Mimo to aborcja jest zagrożeniem dla fizycznego zdrowia matki, ale tylko w podziemiu aborcyjnym. Aborcja nie może spowodować też problemów ze zdrowiem psychicznym. Natura bez problemu wybacza tak potężną ingerencję w sedno człowieczeństwa jakim jest przekazywanie życia i kobiecy instynkt macierzyński, który uruchamia się wraz z poczęciem dziecka.  

6) Aborcję należy zalegalizować ze względu na podziemie aborcyjne, ale kradzieży czy handlu bronią nie można zalegalizować ze względu na to, że wiele osób kradnie lub handluje mimo zakazu.

7) Kobieta ma pełne prawo wyboru także co do swojego poczętego dziecka, natomiast dziecku czy ojcu nie dajmy żadnego wyboru. Absolutnie nielogicznym jest pozwolenie dziecku by się urodziło i potem samo wybrało czy chce żyć. Prawo wyboru należy się tylko kobietom, tylko tym silniejszym, czyli już urodzonym. Takim, które mogą chodzić na manifestacje i bronić swoich praw.


8) Nie ma żadnej różnicy między plemnikiem, a zapłodnioną komórką jajową z własnym kodem DNA. To nie prawda, że pozostawienie jej samej sobie w organizmie kobiety będzie skutkowało narodzinami odrębnej osoby ludzkiej.

9) Nie ma znaczenia kiedy zaczyna się życie człowieka. Liczy się tylko wola kobiety i „świadomość rodzicielstwa”. To nadaje zarodkowi godność osoby ludzkiej.



10) Nie jest dyskryminacją zabicie chorego nienarodzonego dziecka, podczas gdy nie można już zabić takiego samego dziecka, ale zdrowego. Niepełnosprawnym należy dawać równe szanse i nie można ich dyskryminować, ponieważ tacy się już urodzili. No chyba że się jeszcze nie urodzili, wtedy można ich zabić.

11) Nie jest żadnym problemem, że osoba niepełnosprawna od urodzenia czy poczęta wskutek gwałtu będzie dorastała ze świadomością, że jej życie jest gorsze, ponieważ był taki moment, kiedy można było je przerwać, w przeciwieństwie do życia tych lepszych - zdrowych albo chcianych. Wszelkie skojarzenia z rasizmem, eugeniką, a tym samym z nazizmem są absolutnie niedorzeczne. Prawo do zabicia własnego poczętego dziecka jest podstawowym prawem człowieka w postępowym XXI w.

12) Wszystkie kobiety popierają aborcję, a jak nie popierają to dlatego, że cierpią na syndrom sztokholmski. Przeciwnikiem aborcji może być tylko mężczyzna, bo mężczyźni mają w tym interes, zawsze ciemiężyli kobiety. Mężczyzna nie ma prawa bronić najsłabszych (czyli tych nienarodzonych), a każdy który to robi nie ma dziewczyny/żony/dzieci. Jednocześnie największymi autorytetami w kwestii aborcji są mężczyźni utrzymujący się z  jej wykonywania, na czele z dr Dębskim.


13) Musisz popierać zabijanie nienarodzonych dzieci jeśli nie pomagasz w hospicjum. Feministki nie pomagają i popierają aborcję. Kościół pomaga na wiele sposobów, jednak katolicy też powinni popierać aborcję. Musisz popierać zabijanie nienarodzonych dzieci jeśli nie masz niepełnosprawnego dziecka. Zwolennicy aborcji nie mają żadnego problemu z wyjaśnieniem swoich postulatów dzieciom niepełnosprawnym czy poczętym w skutek gwałtu.

14) Inne wyjątkowe rozwiązania możliwe po porodzie takie jak adopcja, okna życia, przyjęcie własnego dziecka są absolutnie niewystarczalne. Tylko śmierć rozwiązuje wszystkie problemy.

Zauważyłem również, że zwolennicy legalizacji aborcji są bardzo wyczuleni, kiedy nazywamy ich "zwolennikami aborcji" - mówią, że są przecież za prawem wyboru, nie za zabijaniem. To tak jakby ktoś powiedział: 
Nie popieram zabijania Żydów, ale jestem za tym, żeby dać nazistom wybór. Żydzi czasem mogą mogą przeszkadzać, czasem mogą szkodzić, więc naziści muszą mieć wybór w określonych sytuacjach. Tu chodzi o prawo wyboru, a nie o zabijanie! 
Taki wygląda relatywizm moralny cywilizacji śmierci.
Współczesny człowiek niczego nie będzie bronił tak, jak prawa do własnej rozpusty.
1) Czy mogę powiedzieć MOJE RZECZY, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Mogę sobie zniszczyć np. własne krzesło, ale nie mogę go użyć do zabicia czy okaleczenia innej osoby.


2) Czy mogę powiedzieć MOJE PIENIĄDZE, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Nie mogę ich wydawać na przestępstwa, a sporą ich częścią muszę podzielić się z państwem i społeczeństwem.

3) Czy mogę powiedzieć MOJE ZWIERZĘTA, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Nie mogę się znęcać nad zwierzętami i muszę respektować przepisy o ochronie gatunków i o gatunkach niebezpiecznych.

4) Czy mogę powiedzieć MOJE CIAŁO, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Nie mogę się nadto okaleczać, czy np. posiadać narkotyków.

Jeśli postulaty feministek w kwestii aborcji dotyczyłyby rzeczy - zgodzilibyśmy się. Gdyby dotyczyły pieniędzy - zgodzilibyśmy się. Gdyby dotyczyły zwierząt - pewnie już tutaj byłby spór (solanka albo rozerwanie zwierzęcia szczypcami?). Natomiast życie drugiego człowieka nigdy nie może być przedmiotem czyjegoś wyboru (z wyjątkiem sytuacji gdzie spośród dwóch osób można uratować tylko jedną).


Kiedy zaczyna się życie człowieka wg autorów feministycznej, proaborcyjnej inicjatywy ustawodawczej „Ratujmy kobiety”, którą na szczęście odrzucił Sejm?

Zwykle od 12 tygodnia, bowiem do tego momentu można go w świetle prawa pozbawić życia, zakończyć jego rozwój – ale mamy od tego wyjątki:
- w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia dziecka poczętego albo nieuleczalnej choroby, jego życie zaczyna się do 24. tygodnia;
- jeżeli dziecko nienarodzone zostało poczęte w skutek gwałtu to jego życie zaczyna się od 18. tygodnia ciąży.

Feministki swoją ustawę nazwały „o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”. A więc prawo do życia ma zależeć od świadomości rodziców. Jak widać nauka w XXI wieku nie jest potrzebna, zastępuje ją ideologia.
Historia z życia wzięta:
- Mamusiu, a co to jest ten czarny protest?
- Wiesz, kobiety walczą o to, aby mogły same wybierać czy chcą urodzić bardzo chore dziecko.
- A jak nie chcą urodzić, to co z tym dzieckiem będzie?
- No pan doktor je zabiera.
- A gdzie zabiera?
- Zabiera mamie, żeby już nie było tego chorego dziecka.
- Ono umiera?
milczenie......
- Mamusiu, a jak ja zachoruję, to czy też mnie oddasz panu doktorowi?

>> Poprzedni wpis na tym blogu dotyczący aborcji.

12 września 2014

Inżynieria społeczna w Sejmie cz. II: Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej

Ostatnio pokusiłem się o przeczytanie Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Bogu dzięki, że Polska jej nie przyjmie. Konwencja nie stwarza żadnych realnych środków ochrony, prócz możliwości ingerencji przez inne, międzynarodowe organizacje w sprawy Polski, gdy te uznają, że Polska sobie nie radzi i to tu jest zasadniczy problem z tą Konwencją. Dodatkowo powołuje specjalne organy, które mają monitorować przemoc wobec kobiet, choć wydaje mi się, że takie komórki już funkcjonują w ramach polskiej policji i ministerstwa.

Co może zrobić jedna czy druga organizacja międzynarodowa – a czego nie jest w stanie zrobić Państwo Polskie – w sytuacji gdy kobieta została pobita np. na przystanku? Oczywiście nic. Takie zapisy mogą służyć jedynie wywieraniu nacisku na Polskę żeby wprowadzała różne zapisy ideologiczne, które przyjdą do głowy biurokratom z Brukseli i które będą lansowane przez wszelkie ponadnarodowe organizacje feministyczne, jak właśnie gender i seksedukcja na ich modłę.

Czytając konwencję o przemocy człowiek oczekuje, że znajdzie tu remedia na rozwiązania tego problemu. Takich tu nie ma, za to najczęściej pojawiającym się terminem jest słowo „płeć społeczno-kulturowa”. Wychodzi na to, że powodem przemocy wobec kobiet jest nie np. alkoholizm, różnego rodzaju patologie, tylko wychowanie, oczywiście to tradycyjne. Czyli jak rozumiem szacunek do kobiet jaki wpoili dziecku jego rodzice, poprzez np. gdy tato z siostrą przepuszczał mamę jako pierwszą w drzwiach lub mówienie w przedszkolu że „dziewczynek nie wolno uderzyć nawet kwiatkiem” jest powodem, że potem się je bije...?! Cytat z Konwencji: 
Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.
Wykorzenienie stereotypowego modelu roli kobiety i mężczyzn uwolni kobiety od przemocy? Rozumiem, że stereotypem jest małżeństwo heteroseksualne, w którym mąż zarabia, a kobieta opiekuje się dziećmi w domu i zajmuje się domem. Jak to przyczynia się do przemocy wobec niej? To jest zabawa w inżynierię społeczną i lansowania wzorców które wg feministycznych organizacji są najlepsze, choć i tak nigdzie się nie sprawdziły. A ja przypominam, że żyjemy w kraju pluralizmu politycznego i gender nie ma prawa być narzucaną ideologią przez prawo państwowe. Są też inne opcje, i każdy wychowuje swoje dzieci wg modelu jaki mu odpowiada. Co z neutralnością światopoglądową państwa?

Garść cytatów z Konwencji:
Strony promują lub prowadzą regularne kampanie i programy realizowane na wszystkich szczeblach na rzecz podnoszenia świadomości, w tym współpracę z krajowymi instytucjami praw człowieka oraz jednostkami ds. równouprawnienia, społeczeństwem obywatelskim i organizacjami pozarządowymi, szczególnie organizacjami ds. kobiet. Celem tego rodzaju działań jest zwiększenie świadomości oraz zrozumienia różnych przejawów form przemocy objętych zakresem niniejszej Konwencji, ich oddziaływania na dzieci, a także potrzeby zapobiegania przemocy w
społeczeństwie. - GENDER

W uzasadnionych przypadkach Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości osób uczących się, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez użycia przemocy, a także dotyczących przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz prawa do nienaruszalności osobistej. - GENDER
Kliknij, aby powiększyć

Strony gwarantują, że działania podejmowane zgodnie z zapisami niniejszego rozdziału:
- opierają się na uwzględnieniu kwestii płci społeczno-kulturowej w pojmowaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej i są ukierunkowane na zagwarantowanie ofiarom ich praw i bezpieczeństwa;
- są formą dążenia do niezależności ekonomicznej i wzmocnienia pozycji kobiet będących ofiarami przemocy; - GENDER

Zgodnie z podstawowymi zapisami dotyczącymi praw człowieka oraz mając na względzie uwzględnienie kwestii płci społeczno-kulturowej w pojmowaniu przemocy, Strony podejmują konieczne środki prawne lub inne działania w celu zapewnienia skutecznego dochodzenia oraz ścigania przestępstw określonych zgodnie z niniejszą Konwencją. - GENDER

Strony podejmują się uwzględnienia perspektywy płci społeczno-kulturowej we wdrażaniu i ocenie wpływu zapisów niniejszej konwencji oraz promowania i skutecznego wdrażania polityki równouprawnienia pomiędzy kobietami a mężczyznami oraz wzmocnienia pozycji kobiet.

Gender, gender, gender, gender. Konwencja miała być o przemocy, jest o gender. Równie dobrze można napisać, że zakazuje się kradzieży, w szczególności pieniędzy. Dlatego musi być gender. Wtf?

Równość nie polega na tym, że się zakazuje bić ludzi, w szczególności kobiet, w szczególności przemocy domowej. Równość polega na tym, że się zakazuje bić kogokolwiek, bez wyszczególniania. Bo jeśli po jednej stronie równania mam liczbę x, a po drugiej choćby 0,(9)x to wtedy znak równości przekreślamy. Tak mnie uczono.

Ludzie, którzy przygotowują takie konwencje i wykrzykują hasła o równości i o skończeniu ze stereotypami, paradoksalnie sami patrzą na świat przez pryzmat kobieta vs mężczyzna i to jeszcze w typowo marksistowskim ujęciu, przeciwstawiając te płcie sobie. W przeciwieństwie do wartości Biblii, gdzie relacje między kobietą a mężczyzną są harmonizowane, ukierunkowane na współpracę. A jeśli ktoś nie wierzy to niech sobie porówna pozycję kobiety w krajach islamskich i katolickich. I proszę przy okazji nie mieszać do tego kwestii postępu technologicznego, który to umożliwił kobietom dopiero w obecnych czasach dostęp do wielu zawodów.

Powiedzmy sobie szczerze, że jest wiele sił, którym zależy na osłabieniu rodziny, na lansowaniu alternatywnych wzorców niż te tradycyjne. W obecnych czasach człowieka można indoktrynować już na każdym etapie jego życia. Wyjątkiem jest rodzina i Kościół - tylko nad tymi płaszczyznami władze jeszcze nie mają kontroli. Człowiek pozbawiony swojej tożsamości płciowej (gdy może sobie ją dowolnie zmieniać), tożsamości narodowej (Unia Europejska, kosmopolityzm, mulitkulti), religijnej (a to jest niezbędna cecha do powstania i przetrwania narodu – patrz G. Jellinek i inni uznani badacze) jest po prostu chorągiewką na wietrze, a człowiekiem pozbawionym korzeni niezwykle łatwo jest manipulować. Łatwo jego go "przesadzić". I nie trzeba już tworzyć cenzury - jak reżimy minionego wieku, które ostatecznie poniosły klęskę - by sprawować władzę absolutną. Witaj nowy, wspaniały świecie!

16 listopada 2013

Walka z Kościołem: co łączy Marsz Niepodległości z "Robakami" Luxtorpedy?

W ostatnich tygodniach postępowe media wyrzuciły z siebie niesamowitą ilość oskarżeń o bandytyzmie i chuligaństwie uczestników Marszu Niepodległości. Najgłośniej oczywiście krzyczeli lewicowi eksperci od spraw tolerancji. Szkoda, że wśród tych piewców postępu nie znalazł się nikt, kto zadałby sobie pytanie dlaczego niektórzy z uczestników Marszu Niepodległości decydowali się na tak radykalne zachowania. Dlaczego zniszczono np. tęczę na pl. Zbawiciela? Przecież po drodze było tyle sklepów czy przystanków autobusowych… I dlaczego zdarzyło się to akurat podczas Święta Niepodległości?

Media nie są czwartą władzą. Są pierwszą władzą. Wie to każdy kto zastanawiał się choćby przez chwilę, dlaczego mimo powszechnych narzekań Polaków na sprawujących władzę w Parlamencie wciąż mamy tych samych polityków... Zabawny paradoks, prawda?

Globalna propaganda zmienia myślenie siedzących bezwiednie przed telewizorami, tych którzy pozwolili telewizji myśleć za siebie. Telewizja oddziałuje na takich, a tacy potem głosują – wydaje im się, że głosują wg własnego uznania, a w rzeczywistości głosują tak, jak sprytnie zasugerują im agitatorzy telewizyjni. Są typowymi dziećmi swojej epoki, wyznają wartości wychwalane w mediach i kupują produkty tam reklamowane w rytm popowych piosenek.

W efekcie telewizja stała się ogromną bronią, za pomocą której steruje się masami. Nic więc dziwnego, że stała się także głównym narzędziem na froncie walki z wartościami chrześcijańskimi.

- Najpierw wyśmiano osoby starsze, dlatego, że są w dużej mierze wierzące i dlatego, że część z nich głosuje na PIS. Jakby to było zbrodnią w kraju przecież demokratycznym. Ci sami ludzie, którzy chwalą się, że mamy demokrację i że powinniśmy być tolerancyjni mówią, żeby „zabrać babci dowód[1]” i uniemożliwić jej udział w wyborach. Widać, że tolerancja i demokracja jest tylko dla zwolenników pewnych modnych idei. Tymczasem media takiej sytuacji przyklaskują, a ludzie starsi stają się coraz bardziej wykluczeni ze społeczeństwa.

- Wyśmiano także m. in. kobiety żyjące wartościami chrześcijańskimi – dostały one łatkę „kur domowych”. Kobiety, które przyszły na ostatnią Manifę z hasłami antyaborcyjnymi lewicowi działacze pobili za przyzwoleniem organizatorek Marszu[2]. Ostatnio feministki odmówiły rozmowy z Małgorzatą Terlikowską na antenie Radia Tok FM, ze względu na „radykalne poglądy męża Terlikowskiej”[3]. Piękna tolerancja i otwartość na dialog.

- Księży się nie wyśmiewa. Księży się niszczy. Gdyby ktoś czerpał wiedzę o świecie tylko z mediów to byłby przekonany, że słowo „ksiądz” i „pedofil” to synonimy. Wśród tych wszystkich obrońców gwałconych dzieci, nie pojawił się nikt kto by zajrzał do statystyk odnośnie pedofilii. Dowiedziałby się, że księża zajmują tam marginalne pozycje, daleko za np. nauczycielami wf-u, a to także osoby od których wymaga się zaufania.
Skoro np. nauczyciele są bardziej niebezpieczną grupą jeżeli chodzi o pedofilię, niż księża, to dlaczego ateiści nie atakują nauczycieli, tylko doczepili się właśnie księży? Odpowiedź jest prosta - taki ateista ma w dupie ofiary pedofilii, te biedne dzieci, które przeżywają tragedie. Obchodzą go one tylko wtedy, kiedy może ich tragedię wykorzystać bezczelnie i bezdusznie do swoich rozpaczliwych wojenek z Kościołem. Ateista rzadko kiedy potrafi zerwać z Bogiem, wciąż musi utwierdzać się w swojej niewierze i wyższości nad wierzącymi. (z komentarza użytkownika E. Ruciński)
Ale zwolennicy teorii, że każdy ksiądz jest pedofilem i tak powiedzą, że Kościół kryje pedofili. Koło się zapętla – czyli nie wiemy, ale wierzymy, bo chcemy żeby tak było. Ci ludzie zazwyczaj trzymają się z dala od Kościoła, nie znają osobiście żadnego księdza więc tym łatwiej formułować im takie oskarżenia. Ci ludzie zapominają, że to nie Kościół jest odpowiedzialny za łapanie przestępców, a organy ścigania takie jak Policja czy Prokuratura, bez względu na to czy podejrzany jest księdzem, czy malarzem, czy bankierem, czy bezrobotnym.

Tacy ludzie nie sięgną do statystyk aby zobaczyć, że średnia pedofili wśród księży jest o wiele niższa niż wśród całego społeczeństwa i to na przykładzie wielu państw, także tych z rzekomymi lub prawdziwymi aferami pedofilskim[4]. A więc okazuje się, że kapłaństwo jednak uświęca. Ale kogo to obchodzi, przecież nie chodzi o to żeby walczyć z pedofilią w Kościele tylko z Kościołem za pomocą pedofilii.

- Oczywiście trwa także walka z samymi wartościami chrześcijańskimi. Z powodzeniem udaje się forsować takie twierdzenia, że zabijanie bezbronnych nienarodzonych nie jest zabijaniem, że in vitro cokolwiek leczy, że życie par bez ślubu to dowód na odpowiedzialną miłość, że homoseksualizm jest zgodny z naturą mężczyzny czy kobiety i że jest wrodzony, ale płeć to już sobie można wybrać.
Wiele kobiet po latach faszerowania środkami antykoncepcyjnymi (hormonami) po prostu nie może mieć dzieci i wtedy proponuje im się in vitro zarabiając na tym grube tysiące – majstersztyk, niech żyje postęp!

 I ludzie to łykają, tak po prostu, bez chwili refleksji i bez żadnego „ale…”.

Ponieważ zgodnie obecną poprawnością polityczną to nie są tematy, na które możesz mieć własne zdanie. To są dogmaty i nie ma z nimi dyskusji, a jeżeli powiesz, że Ci ludzie zwyczajnie pobłądzili stajesz się od razu winny, jesteś ciemnogrodzianinem. Jesteś gorszy bo myślisz inaczej niż „ci w telewizji”. W konsekwencji potępiony zostaje każdy kto jest katolikiem. No chyba, że uważa się za katolika, ale nauki Kościoła nie przyjmuje – wtedy media przyklasną takiej hipokryzji.

Historia uczy, że ci wszyscy, którzy wierzą w ten nowoczesny postęp zostaną rozczarowani. Są typowymi dziećmi swojej epoki, nic więcej. Postęp jest ślepy ponieważ zmierza donikąd, tak samo jak donikąd zaprowadził ludzkość ten sam postęp, który tak ochoczo wprowadzali Lenin, Trocki, czy Dzierżyński.

Pomyślcie teraz o tych grupach, które opisałem powyżej. Ile to może być ludzi? Ile milionów Polaków zostało zepchniętych na margines w swoim własnym, niepodległym kraju...?
A przecież jest jeszcze masa innych ludzi-niekatolików, którzy także potrafią myśleć samodzielnie i czują, że coś tu jest nie tak…

Oczywistym jest, że za środowiskami LGTB, feministycznymi itp. stoją potężne pieniądze, ich własne organizacje międzynarodowe[5], politycy wielkich mocarstw, którzy np. oferują pomoc krają najuboższym w zamian za ustawową legalizację aborcji czy związków partnerskich w tych krajach[6]…

Ich symbol stanął na pl. Zbawiciela w stolicy. To wielki symbol. Nie symbol przymierza Noego z Bogiem, ani nie symbol spółdzielczości, bo to nie te grupy zagarnęły ten symbol, to nie o spółdzielcach czy biblistach mówi się wciąż w mediach na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Nie było lepszego momentu na pozbycie się tego znaku zniewolenia poprawnością polityczną i wykluczenia wartości chrześcijańskich z życia publicznego niż Święto Niepodległości. Jeśli tęcza była symbolem, to i jej obalenie ma swoje symboliczne znaczenie. Polska wygrała tę bitwę o  niepodległość, choć nie wojnę. Wiele grup przypomniało o sobie, że są obecne w tym kraju, że są liczne i że nie wolno ich ignorować. Szkoda, że pozostawiono im już tylko tak bardzo skrajne możliwości wyrażania swoich poglądów i walki o swoje wartości.

Obojętnie czy powiecie mi, że na Marsz przyszło 100 000 bandytów, czy narodowców, czy kibiców, czy czy chrześcijan, czy patriotów - ja się z tymi ludźmi solidaryzuję i ich nie potępiam, mimo że niektórzy z nich zniszczyli mienie publiczne i załamali prawo. Tak samo jak nie potępiam tych, którzy walczyli z komunizmem w Polsce w latach 80. i wcześniej także m. in. niszcząc mienie publiczne i łamiąc prawo. Oni też przez byli nazywani chuliganami i wandalami oraz zostali zepchnięci na margines. Ponieważ uważam, że w życiu trzeba walczyć o swoje wartości, a mający władze zawsze muszą pamiętać, że nie mogą pozwolić sobie na wszystko, muszą liczyć się z „robakami”:

9 marca 2012

Megadiss na feminizm cz. I

Nie znoszę definicji słownikowych, ponieważ dają one tylko podstawową i schematyczną wiedzę o danym zjawisku. A ja nie zadowalam się półprawdami. Dlatego wszystkie pojęcia jakie opisuje na tym blogu staram się traktować znacznie szerzej niż wynika to z ich definicji słownikowych, ponieważ biorę pod uwagę rzeczywistość w jakiej te pojęcia funkcjonują. I tak samo teraz potraktuję feminizm.

Geneza patriarchatu.
Przeanalizujmy: ile obecnie mamy na świecie kultur matriarchalnych, czyli takich w których bezwzględnie dominują kobiety? Kilka ludów w Afryce i w Chinach. Cywilizacja w której żyjemy na pewno nie jest cywilizacją matriarchalną. Potęgę tej cywilizacji zawdzięczamy głównie naszym przodkom, którzy bardzo szybko dostrzegli różnice wynikające między kobietą a mężczyzną i potrafili te różnice wykorzystać dla wspólnego dobra. Żaden z ludzi pierwotnych nie wysłałby kobiety na polowanie, bo skończyłoby się to śmiercią głodową dla wszystkich.

Feministyczna poprawność polityczna.
Feministki nie są w stanie tego zrozumieć, wobec tego wbrew zasadom zdrowego rozsądku lansują w dzisiejszym świecie absurdalną poprawność polityczną, ze względu na rzekome prześladowania w historii. I tak na przykład w Stanach Zjednoczonych zmniejszono przekrój węży strażackich, żeby kobiety też mogły pracować przy gaszeniu pożarów. I nikomu nie ma prawa przyjść na myśl, że mniejsze rury pompujące wodę to mniejsza efektywność gaszenia pożarów co skutkuje większymi stratami w ludziach i majątku.
Nie lepiej jest i na naszym podwórku – w Polsce zmniejszyliśmy wymagania sprawnościowe do szkół oficerskich tylko dla kobiet, żeby te też mogły służyć w wojsku. Czemu to służy? Ppoprawie bezpieczeństwa naszego kraju? A jakie są wasze odczucia gdy widzicie na ulicy dwie policjantki przeciwko grupie łysych osiłków?


Świat feminizmu to świat absurdów.
Młody tatuś chciał kupić dla swojej 6-letniej córki klocki Lego. Rozczarował się. – Póki uginają się od typowo chłopięcych zestawów z rycerzami, kosmonautami, wojownikami ninja. A dla dziewczynek ledwie dwa zestawy – żali się tato. Lego obiecuje poprawę, ale dopiero na wiosnę.
W ten sposób zaczyna się absurdalnych artykuł, w którym próbuje się wykazać, że kobiety w Polsce są dyskryminowane, bo w sklepach jest więcej męskich zestawów klocków Lego.
Feministki i dziennikarze „Metro” jak widać nie są w stanie pojąć, że w kapitalizmie produkuje się więcej tych towarów, które się lepiej sprzedają, bo to pozwala osiągnąć zysk. W związku z powyższym, dzięki działaniom feministek, firma Lego musi produkować więcej klocków dla dziewczyn, na które jest mniejszy popyt. Firma zaczyna ponosić starty, bo produkuje towary które się nie sprzedają. Co dalej? Zwolnienia pracowników, którzy przepełnieni wdzięcznością do feministek zostawiają utrzymanie całego gospodarstwa domowego na głowach swoich żon? Oto jak feminizm pomaga kobietom.
Poza tym przedsiębiorca jest wolnym człowiekiem i dysponując swoimi pieniędzmi na prawo produkować co zechce, pod warunkiem, że nie narusza tym prawa. Ale w tym wypadku jest jak z homoseksualizmem: trzeba ustąpić i bezwarunkowo spełnić wszystkie żądania lobby.

Feminizm kontra fakty.
A jak jest naprawdę? Feministki często podnoszą temat mniejszych zarobków kobiet – wszystkich którzy mają wątpliwości odsyłam do porządnego opracowania na ten temat.
Często mówi się też, że kobiety feministkom zawdzięczają prawo do pracy czy edukacji. I tutaj po raz kolejny nie mogę się zgodzić. Dobrym przykładem jest Polska, gdzie prawa kobiet np. prawa wyborcze zostały przyznane kobietom decyzją Marszałka Piłsudskiego zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku. W obliczu zniszczeń wywołanych pierwszą wojną światową o żadnym ruchu feministycznym w Polsce nikt wtedy nie myślał. Najciekawsze jest to, że w krajach aktywnej działalności feministek podobne prawa zostały zagwarantowane znaczeni później – np. we Francji dopiero po II wojnie światowej. To nie feminizm doprowadził do wyzwolenia kobiet, ale nauka i technika.

Zapraszam do przeczytania kolejnej części artykułu: Megadiss na feminizm cz. II

Megadiss na feminizm cz. II

MITY FEMINIZMU
Więc gdzie zaczyna się feminizm? W mitycznej rzeczywistości, gdzie źli tyrani – mężczyźni - ciemiężą biedne, bezbronne kobiety. Ale ta bajka nie jest oryginalna, została zgapiona od „najwybitniejszych” myślicieli naszej cywilizacji, a mianowicie komunistów: Marksa i Engelsa, Lenina i Stalina. W miejsce mężczyzn podstawcie sobie wyzyskiwaczy: szlachtę, burżuazję, panów, obszarników a w miejsce kobiet proletariat, robotników, rolników ciemiężonych przez klasy posiadające i nagle zauważamy, że schemat jest niemal identyczny: sztuczne kłócenie ludzi, tworzenie podziałów, wmawianie jednym, że zostali oszukani przez ludzi. Efektem takiego przedstawiania rzeczywistości jest walka, a efektem walki są zawsze ofiary.

I to jest właśnie największe zagrożenie, jakie niesie ze sobą feminizm: dzielenie ludzi, patrzenie na świat wg kryterium płciowego, upatrywanie w osobach płci przeciwnej ciemiężycieli, wrogów z którymi całe życie trzeba walczyć o dominację. To nie daje spokoju, nie daje prawdziwej radości płynącej z jedności, z komunii obcowania z drugim człowiekiem np. w małżeństwie.
Dlatego feminizm nigdy nie będzie do pogodzenia z katolicką wizją rodziny, która feministycznej walce o dominację przeciwstawia wzajemne uzupełnianie się oraz oddanie się bez reszty drugiej osobie, które dają podstawę prawdziwej miłości.
Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. (…) Mężowie miłujcie żony (…) Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. [Ef 5, 21-32]
Feministkom pewnie włosy stają dęba czytając takie fragmenty Pisma św., ponieważ one nie rozumieją jak piękne jest poddanie się na wzór Kościoła poddanemu Chrystusowi i że prawdziwa wielkość i prawdziwa miłość wymaga uniżenia i oddania się drugiemu. Wielka szkoda, że tego nie rozumieją. Patrząc na rozkrzyczane na manifie kobiety, pełne pretensji wobec Kościoła, mężczyzn i państwa w którym żyją, nie wydaje mi się, aby były one szczęśliwe.

O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI FEMINISTKOM?
Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… No właśnie. Ruch feministyczny to najlepszy sprzymierzeniec koncernów produkujących antykoncepcję czy narzędzia służące do aborcji. Pokazuje to przykład Wandy Nowickiej – feministki, szefowej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która pozwała Jaonnę Najfeld, za rzekomo bezpodstawne oskarżenia o finansowaniu działalności Nowickiej przez przemysł aborcyjny i antykoncepcyjny. Sąd jednak stwierdził, że Pani Joanna Najfeld miała rację. Sąd wykazał to ponad wszelką wątpliwość na przykładzie dwóch podmiotów: koncernu Gedeon Richter Polska oraz firmy Ipas - producenta narzędzi do aborcji, konkretnie aspiratorów, czyli wysysaczy zwłok dzieci podczas aborcji . W uzasadnieniu wyroku padają konkretne kwoty, które te dwa podmioty przelewały na konto Federacji Wandy Nowickiej, m.in. w 2007 roku Ipas wpłacił na rzecz Federacji prawie 140 tys. zł, firma Gedeon Richter na przestrzeni kilkunastu lat wpłaciła ok. 20 tys. zł . Uzasadnienie wyroku wspomina o tym, że z wpłat firmy Gedeon Richter sfinansowano prowadzenie korespondencji w serwisie internetowym wpadka.pl. - to strona to bardzo słabo zawoalowana reklama środków poronnych, tzw. antykoncepcji po stosunku, skierowana do młodzieży. Ponadto z pieniędzy przelanych na konto Federacja wydrukowała ulotkę "Antykoncepcja po stosunku", w której wielokrotnie padała nazwa środka produkowanego właśnie przez tę firmę, a która była rozpowszechniana wśród młodzieży jako ulotka informacyjna. Więcej o sprawie.

Kolejny przykład: „Akcja Tak dla kobiet!”. W poprzednim roku, mimo zaangażowania niemal trzydziestu organizacji lewicowych, dysponujących ogromnymi środkami finansowymi, nie udało się zebrać wymaganych 100 tysięcy podpisów pod projektem ustawy ułatwiającej aborcję, in vitro i refundację środków antykoncepcyjnych. W wyniku wspomnianej akcji udało się zebrać jedynie 30 tys. podpisów (aby projekt ustawy proaborcyjnej mógł zostać zgłoszony, wymagane było zebranie przynajmniej 100 tys. podpisów). Feminizm na całym świecie to ideologia skompromitowana i ciesząca się tak naprawdę znikomym poparciem - a jak pokazuje powyższy przykład - także w Polsce.

Hasła z feministycznych manif też odkrywają prawdziwe cele ruchu feministycznego:

„Żądamy bezpiecznej i legalnej aborcji!”
 „Dość piekła kobiet. Dostęp do antykoncepcji!”
„Żądam przerobienia pałaców arcybiskupich na kliniki aborcyjne!”
„Księża na księżyc! Biskup nie jest Bogiem”
„Lesbijka na prezydenta!”

Gdyby na manifę przybył jakiś kosmita i nie wiedział, że to paradują feministki z okazji Dnia Kobiet, z pewnością nie oparłby się wrażeniu, że to marsz jakichś nawiedzonych antyklerykalistów z okazji Dnia Nienawidzenia Kościoła. Żądania femiterrorystek (bo już nawet trudno nazwać je feministkami) dość jasno pokazują do czego sprowadzają się podnoszone przez nie postulaty. Tu na litość boską nie chodzi o żadne dobro kobiety! Jakie dobro?! Prawo do zabijania ma na celu jakieś dobro?! Jakiekolwiek?! Kobiety?! Jej dziecka?! Nie wydaje mi się.
Femiterrorystyczne żądania, w pewnym uproszczeniu, sprowadzają się do jednego – wyrastającego z absurdalnej teorii prawa do swojego brzucha – wpajania kobietom wynaturzonego do granic możliwości egoizmu. Mamiąc hasłami równouprawnienia i tolerancji, stawiają zbrodnicze roszczenia – refundowanie antykoncepcji, legalizacja homoseksualizmu, wolny dostęp do aborcji. I jeszcze jedno – „księża na Księżyc” żeby „nie truli” że to grzech, czy co tam jeszcze…
(…)
Równouprawnienie? Doprawdy? To czemu panów w drzwiach nie przepuszczamy my? I czemu się oburzamy jak jakiś burak wsiada do autobusu przed nami i czemu cieszymy, jak mężczyźni nas w rękę całują?
Tylko, żeby to zrozumieć, trzeba naprawdę być kobietą. Znać swoją wartość.”

To są słowa kobiety, dziennikarki, Marty Brzezińskiej. Nic dodać, nic ująć ;)

Na koniec pozostaje mi tylko zaprosić wszystkich, którym dobro kobiet i polskich rodzin leży na sercu do udziału w naszej akcji dot. modlitwy za ofiary feminizmu. Głodnym kolejnych argumentów polecam zwłaszcza dział „Czytelnia” na stronie akcji, niepozostawiających na feminizmie suchej nitki. Zapraszamy!
A wszystkim Kobietom-czytelniczkom tego bloga 
życzymy ciągłego odnajdywania i docenienia piękna kobiecości, 
tego wspaniałego prezentu danego wszystkim ludziom od Boga :)
Redakcja

2 października 2011

Aborcja

10 centymterów wzrostu, bijące serce. Na końcu ruchliwych rączek zaciśnięte piąstki z małymi paznokietkami. Pracujące nerki i jelita. Wciąż rozrastający się mózg z ostatecznie wykształconą już strukturą. Na twarzy można zaobserwować miny oraz pierwsze umiejętności, np. ssanie. Dziecko reaguje na ruchy mamy. I ucieka od zimnego przyrządu abortera. 

Oto opis dziecka 12-tygodniowego, które w myśl obowiązującej w Polsce ustawy można bezkarnie zamordować. Jest to precedensowe rozwiązanie, bo w całym naszym systemie prawnym nie ma ani jednego innego przypadku, w którym osoba niewinna ponosi odpowiedzialność za przestępstwa (np. gwałt) i czyny zabronione (np. stosunki seksualne nieletnich) innych osób (w tym wypadku swoich biologicznych rodziców). Sprawiedliwość?
Stwierdzenie, że indywidualne ludzkie życie rozpoczyna się w momencie poczęcia z naukowego punktu widzenia jest poprawne.
M. Matthews-Roth, profesor z Uniwersytetu Harvarda
Aborcja nie jest kwestią światopoglądu, początek ludzkiego życia nie jest kwestią do uzgodnienia. To fakt naukowy. Po zapłodnieniu nie ma już ani jednego momentu, ani jednego procesu biologicznego, który inicjuje życie, który nadaje temu życiu nowy kształt. Od momentu poczęcia człowiek nieustannie się rozwija, zmienia fizycznie i psychicznie, aż do śmierci.


Dzień 1. Już w momencie poczęcia zostają określone takie cechy dziecka jak: płeć, kolor oczu, włosów, tendencja do wysokiego lub niskiego wzrostu, krzepkie zdrowie lub skłonność do pewnych chorób.
Dzień 21. Zaczyna bić serce dziecka, kształtuje się mózg.
Tydzień 6. Tworzy się szkielet dziecka. Funkcjonują już nerki, płuca, wątroba i serce. Rejestruje się już fale elektromagnetyczne wysyłane przez mózg człowieka.
Tydzień 9. Dziecko odczuwa ból już niemal całą powierzchnią ciała. Reaguje na ból jak dorosły człowiek - odsuwa się od źródła bólu, przesuwa w tył, gwałtownie rusza rękami i nogami, wykrzywia twarz.
Tydzień 10. Działają wszystkie organy. Ukształtowały się nóżki i rączki. Na palcach rąk wykształciły się linie papilarne. Dziecko reaguje na bodźce zewnętrzne, odczuwa ból. Dalszy rozwój polega jedynie na doskonaleniu pracy istniejących już narządów i wzroście człowieka.
Tydzień 12. Dziecko potrafi podkurczać nogi, obracać stopy i prostować palce u nóg, zaciskać piąstkę, marszczyć brwi. Wykazuje w swoim zachowaniu i budowie indywidualne cechy; odczuwa i reaguje na stany emocjonalne matki. Funkcjonują już wszystkie narządy: i tak np. wątroba wytwarza żółć, trzustka - insulinę, a przysadka mózgowa - hormon wzrostu. Dziecko osiąga około 9 cm wzrostu i 30 g wagi.
Tydzień 16. Dziecko wykonuje ok. 20 tysięcy ruchów w ciągu dnia, które można zaklasyfikować do kilkunastu schematów ruchowych. Serce przepompowuje dziennie ok. 30 litrów krwi. Dziecko jest już wrażliwe na smak wód płodowych. Im słodsze wody, tym dziecko wolniej je połyka, dokładniej smakując, a jego serce bije szybciej.
Tydzień 17. Dziecko ćwiczy ruchy ssące warg.
Tydzień 20. Dziecko nabywa umiejętności funkcjonowania w dwóch stanach: czuwania i snu. Matka może stwierdzić, że dziecko śpi, ma czkawkę, kopie czy przeciąga się po spaniu.
Tydzień 24. Między 70 tysiącami komórek tkanki mózgowej wielkości łepka od szpilki istnieje 124 miliony połączeń. Około 50 proc. dzieci w tej fazie rozwoju reaguje na silny dźwięk opóźnioną reakcją przestrachu. 
Tydzień 26. Przedwcześnie urodzone dziecko jest już w stanie przeżyć. Reaguje wzmożonymi ruchami na nagłe oświetlenie brzucha matki.
Tydzień 40. Rodzi się dziecko - po 9 miesiącach życia w łonie matki, osiągnąwszy ciężar ciała około 3500 g i wzrost około 54 cm. 
opracowała dr nauk med. Józefa Deszczowa
Życie nie tylko można, ale trzeba jasno definiować: rozpoczyna się od poczęcia. Osoba poczęta jest istotą ludzką, nie ma takiego momentu podczas życia płodu, w którym mogłoby dojść do zmiany niczego w coś, przekształcenia czegoś, co nie jest osobą w człowieka. Życie jest nieprzerwanym procesem – od swojego początku, od zapłodnienia do końca.
dr Bernard Nathanson
Po zapłodnieniu, to jest zespoleniu się jądra komórki jajowej z jądrem plemnika (co następuje w jajowodzie, blisko jego ujścia od strony jajnika) powstaje całkowicie nowa, odbiegająca od genotypów rodzicielskich, odrębna jakość genetyczna – nowa osoba ludzka. Zestaw jej genów w komórkach somatycznych nie ulegnie już zmianie do końca życia.
prof. dr hab. Bolesław Suszka, biolog, pracownik naukowy PAN
Dzięki nadzwyczajnemu postępowi techniki wtargnęliśmy do prywatnego życia płodu (...). Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym.
prof. dr med. J. Lejeune, kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R.Descartesa w Paryżu
Jak dotąd w tym wpisie ani razu nie odwołałem się do Biblii czy Katechizmu. Współczesna nauka, dzięki możliwości obserwacji dziecka już od momentu poczęcia, a także dzięki informacjom jakie mamy na temat samego procesu zapłodnienia, daje jednoznaczną odpowiedź.


Kto z nas może powiedzieć tej kobiecie, że nie miała prawa się urodzić? A jednak ludzie - także rodzice - odebrali jej to prawo...

Zabójstwo niewinnej osoby ludzkiej jest nie do pogodzenia z uczestnictwem w Eucharystii – jak podkreśla Benedykt XVI. W związku z tym każdy przejaw uczestnictwa w morderstwie aborcji zrywa więź człowieka z Bogiem i Kościołem. Tyczy się to nie tylko osób bezpośrednio zaangażowanych w aborcję („rodziców” i „lekarzy”), ale także osoby namawiające do aborcji – w tym polityków. W obliczu nadchodzących wyborów parlamentarnych głosowanie na partie popierające aborcję (w Polsce są to Ruch Palikota, SLD, PO) jest dla katolika niedopuszczalne. To grzech sprzeniewierzenia się nauce Chrystusa i Jego Kościoła, grzech przeciwko życiu, którego jedynym dawcą jest Pan Bóg.
Codziennie w naszym kraju zabijamy tyle dzieci, ile liczy przeciętna klasa – powiedział kard. Kieth O’Brien w 30. rocznicę wprowadzenia w Wielkiej Brytanii prawa dopuszczającego zabijanie nienarodzonych. – Czy potraficie sobie wyobrazić: dwie masakry z Dunblane codziennie. Kiedy uda się to wreszcie powstrzymać? – pytał. A tym, którzy oczekują od Kościoła popierania każdej zbrodni o ile tylko jest ona zgodna z prawem państwowym przypominał. – Nie mogę zmienić nauczania Chrystusa. Nie mogę zmienić Dekalogu. Zostałem wyświęcony po to, by nauczać i głosić: Nie zabijaj! – powiedział.


Infans conceptus pro nato habetur quotiens de commodis eius agitur - Dziecko poczęte uważa się za urodzone, ilekroć chodzi o jego dobro.
Sentencja starożytnych Rzymian.

Jeśli możemy zaakceptować to, że matka zabija swoje dziecko, to jak możemy mówić innym ludziom, by nie zabijali drugiego człowieka?
Matka Teresa z Kalkuty

Żądamy przerobienia pałaców arcybiskupich na kliniki aborcyjne
Hasła feministek z tegorocznej manify w Warszawie.

Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych.
Adolf Hitler jako pierwszy zalegalizował aborcję w Polsce 9 marca 1943


Jak uzupełnienie wpisu polecam także:
- mój poprzedni post pt. "Nawróceni ateiści"
- zapis audio konferencji ks. Piotra Pawlukiewicza
- książkę Joanny Najfeld i Tomasza Terlikowskiego pt. "Agata - anatomia manipulacji"

4 marca 2011

8. marca dniem modlitw za ofiary feminizmu?

Feminizm podobnie jak homoseksualizm, pod przykrywką pozytywnie kojarzących się wartości takich jak „równość” czy „tolerancja”, jest manipulacją. To wynaturzenie, czyli przeciwstawienie się własnej naturze, całkowity brak akceptacji samej siebie. Jest to postawa buntu, który w przypadku feminizmu jest doskonale widoczny. Czy naprawdę trzeba krzyczeć, domagać się aborcji, propagować związki lesbijskie jako receptę na problemy w relacjach damsko-męskich, robić karierę kosztem rodziny i macierzyństwa? Czy tego pragnie każda kobieta...?
Dzień kobiet. Wiadomo: kwiaty, życzenia. Takie gesty są ważne, ale czy to nie za mało?

Wielka moc, jaka płynie z modlitwy do naszego Ojca, jest w stanie zdziałać niesamowicie wiele. Dlatego we współpracy z serwisem Fronda.pl przygotowaliśmy akcję 8. marca dniem modlitw za ofiary feminizmu. Oprócz intencji modlitwy oraz zaaranżowanej Tajemnicy Różańca znajdziecie na naszej stronie wiele informacji na temat problemu feminizmu, jak artykuły czy materiały wideo oraz możliwość dyskusji z innymi użytkownikami.

 Szczegóły akcji na stronie internetowej:



Serwis Fronda.pl napisał o naszej akcji - zachęcamy do przeczytania artykułu!

Sukces akcji - ponad 350 lubiących naszą akcję na Facebooku w zaledwie kilka dni! DZIĘKUJEMY!

23 lutego 2011

Mam dość, czyli stanowcze "nie" dla lobby feministycznego w naszym kraju

Mam dość! Dość tęczowych szopek, dość bzdur o prześladowaniu ze względu na orientację seksualną w naszym kraju. Jeżeli ktoś został pobity, niech to zgłosi na policję. Kara zostanie wymierzona nie ze względu na to czy ofiara to homoseksualista czy heteroseksualista, ale ze względu na szkodliwość czynu. Karzemy za czyny, nie za osoby! Każdy jest równy wobec prawa, nie zależnie od tego czy jest lewo- czy praworęczny, czy ma blond czy czarne włosy. Dość budowania fałszywego przeświadczenia przez media, że homoseksualiści są liczni i że są prześladowani. Czemu w mediach nikt nie publikuje świadectw osób, którym udało się wyleczyć z homoseksualizmu, jak na przykład to świadectwo lub to


Dość feminizmu! Mam dość działania feministek, które poprzez parytety próbują z naszej demokracji stworzyć ustrój totalitarny. Przecież w Polsce większość wyborców to właśnie kobiety! Jak dotąd nikt nie zabraniał i nie utrudniał płci pięknej startu w wyborach do władz. Niższy procent kobiet w Sejmie wynika tylko z wolnych, niczym niekrępowanych decyzji poszczególnych kobiet i z ich natury. Choć oczywiście mieliśmy już w krótkiej historii polskiego parlamentaryzmu wiele kobiet u władzy, np. premier Hannę Suchocką. Mieliśmy też Partię Kobiet, która umarła śmiercią naturalną, ponieważ Polacy nie głosują ze względu na kryterium płci. Feministki nie chcą dostrzec, że Polacy to naród, który nie wybiera ze względu na powierzchowne kryteria rasy czy płci, ale wybiera kandydata za to, jakim człowiekiem jest (lub jakim człowiekiem wydaje się być, ale to inna kwestia). Tak samo Barack Obama nie został wybrany prezydentem USA bo reprezentował uciskaną niegdyś mniejszość murzyńską , ale został wybrany dlatego, że większość Amerykanów uznała go za najlepszego kandydata bez względu na jego kolor skóry, płeć czy inne powierzchowne kryteria. To było prawdziwe zwycięstwo, nie z ulitowania się narodu nad słabszym, nie ze współczucia czy wyrzutów sumienia.

Czy naprawdę chodzi tu o dobro kobiet? Czemu żadna feministka nie protestuje przeciwko kreowanemu w mediach wizerunkowi kobiety, jako przedmiotu służącego do zaspokajania potrzeb seksualnych? Dlaczego zamiast ustawy parytetowej czy innych bzdetów prawnych nie przyniosą do Sejmu ustaw zakazujących pornografii czy nachalnej akwizycji środków antykoncepcyjnych u ginekologów, jako lekarstwa na każdy problem? Dlaczego nie rozpoczną kampanii informacyjnej na temat tego jak bardzo szkodliwe, a w szczególności rakotwórcze, są środki sztucznej antykoncepcji? Dlaczego feministki nie ostrzegają przyszłych matek jak drogie, mało efektowne  i przede wszystkim upokarzające dla kobiety jest stosowanie metody in vitro? Jakim ciosem moralnym dla matki jest aborcja i co to jest "syndrom poabrocyjny"? Może dlatego, że nikt za to feministkom nie płaci? Może dlatego, że sponsorami feministek są właśnie koncerny produkujące środki antykoncepcyjne, kliniki aborcyjne itp.? I nikomu tak naprawdę nie zależy na niczym innym, jak na władzy i pieniądzach...? Mam dosyć niszczenia polskich kobiet. Dość! 

Dość tworzenia sztucznych podziałów, dość stwarzanie problemów tam gdzie ich nie ma. Dość bzdur o nietolerowaniu homoseksualistów, dość bzdur o nierównym traktowaniu kobiet (przy okazji pytanie do moich czytelniczek: ile razy w życiu doświadczyłyście gorszego traktowania ze względu na płeć? - napiszcie w komentarzach) Dość kłócenia społeczeństwa, dość sztucznych podziałów na homoseksualistów i homofobów, dość podziałów na feministki i męskie szowinistyczne świnie, dość podziałów na ciemnogród i „postęp”. Polacy tego nie chcą i mówią „już dość!” (dla porównania podaję niezależne dane statystyczne: CBOS z 2008 roku oraz najnowsze badania GfK Polonia z 2010 roku).

Dość ataków i poniewierania mojego Kościoła Katolickiego przez wszystkie te grupy i powiązane z nimi ugrupowania polityczne. Dość poniżania jedynej organizacji, której mogę zaufać i która nigdy mnie nie zawiodła. Cóż, feministki nigdy nie będą w stanie zrozumieć, dlaczego więcej kobiet spotkamy w Kościele na niedzielnej Eucharystii niż na feministycznej manifestacjiMam także dość krytykowania Radia Maryja, dość poniżania naszych babć i dziadków, dość sztucznie wywoływanych konfliktów międzypokoleniowych, które są najprostszą drogą do wyniszczenia społeczeństwa. Dość wykańczania finansowego poprzez niekończące się procesy sądowe Polaków, którzy nie wstydzą się publicznie bronić tradycji i wartości chrześcijańskich jak np. Tomasza Terlikowskiego, Joanny Najfeld, dziennikarzy "Rzeczpospolitej" czy "Gościa Niedzielnego".

Mam dość pokazywania Polakom  za wzór rozwiązań innych krajów Unii Europejskiej, jak np. Czechów legalizujących narkotyki, Szwajcarów akceptujących kazirodztwo, Szwedów gdzie większość dzieci ma kilkoro mam i tatusiów, Hiszpanii gdzie od najmłodszych lat rozbudza się popęd seksualny u najmłodszych, w wieku gdy one jeszcze nie są w stanie go kontrolować, Niemczech gdzie łatwiej jest zbudować meczet niż kościół, Wielkiej Brytanii, gdzie wyższa kara grozi nazwanie homoseksualizmu czymś obrzydliwym niż za obrazę uczuć religijnych człowieka wierzącego. Wolę jeździć po dziurawych drogach niż żyć w takim burdelu, w świecie odwróconych wartości!

Jednak  feministki, homogeje i wszystkie inne lobby finansowane przez zagraniczne koncerny i organizacje jak widać nie rozumieją, że w Polsce nie ma dla nich miejsca. Dlatego wszyscy razem musimy wciąż powtarzać wyraźne, głośne i konsekwentne: „dość!” oraz przede wszystkim modlić się za naszą Ojczyznę.Tu czuwa  Pani Jasnogórska. To jest omodlona ziemia przez tysiące pokoleń. To ogromna spuścizna i jeszcze większe wyzwanie. Mam nadzieję, że nasze pokolenie nie zawiedzie przyszłych i że na mecie będziemy mogli z dumą powiedzieć: 
„W dobrych zawodach wystartowaliśmy, bieg ukończyliśmy, a wiary ustrzegliśmy” (2 Tm 4,7).