Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ateizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ateizm. Pokaż wszystkie posty

7 sierpnia 2022

30 września 2018

Film "Kler," czyli jak antyklerykałowie wyobrażają sobie Kościół

Ktoś w końcu nakręcił film o tym, jak antyklerykałowie postrzegają Kościół. I ja tej wizji wierzę, bo zrobił to jeden z nich, Wojciech Smarzowski, ateista.   

Gdy wujek Wiesio na spotkaniu rodzinnym popije i zacznie się wydzierać jaki ten Kościół jest zły, to on chce powiedzieć dokładnie to, co pokazuje film "Kler". Teraz już nie musi się wysilać, wystarczy że puści ten film albo powie "zobaczcie sobie film o tym, teraz mamy dowód". 

Antyklerykałowie z definicji omijają kościoły szerokim łukiem, a jednak wierzą, że dzieją się tam dantejskie sceny. I teraz pojawił się ktoś, kto chce zarobić na walce duchowej i dostarczyć dowody. A więc zapraszam do wysłuchania recenzji o tym wiekopomnym dziele:


26 sierpnia 2018

Baby Shoes Remember Poland, czyli jak walczyć z pedofilią w Kościele


Fundacja „Nie lękajcie się” postanowiła zorganizować akcję „Baby Shoes Remember Poland” polegającą na wieszaniu butów dziecięcych na ogrodzeniach plebanii. Dlaczego? Żeby walczyć z pedofilią w Polsce. Szefowa tej Fundacji mówi, że celem akcji jest „uwrażliwienie społeczeństwa” [1].
Zgodnie ze statystykami Ministerstwa Sprawiedliwości, pedofilami w Polsce są najczęściej osoby bezrobotne, murarze, ślusarze i rolnicy [2]. Fundacja „Nie lękajcie się” wzięła na swój celownik jednak tylko księży, wśród których odsetek pedofilów jest niższy niż średnia społeczna [3].

Dlaczego akurat księża? Dlaczego Fundację „Nie lękajcie się” zupełnie nie obchodzą grupy zawodowe, w których jest największe ryzyko pedofilów? Gdzie są akcje piętnujące murarzy czy rolników?

Być może dlatego, że Fundacja „Nie lękajcie się”, tak jak wielu ludzi, którzy tylko mówią na temat pedofilii w Kościele, ma w dupie ofiary takich przestępstw. Być może ludzi związanych z Fundacją interesuje jedynie wojna z Kościołem, bo w ten sposób mogą uspokoić wyrzuty własnego sumienia oraz poczuć się lepszymi.

Niestety moim zdaniem nie jest lepszym ten, kto żeruje na tragedii ofiar pedofilów i instrumentalnie wykorzystuje je do swoich gierek. Uwrażliwianie społeczeństwa na problem profili w Kościele, w dobie zajadłej walki z Kościołem, kiedy dla niektórych słowa "ksiądz" i "pedofil" to synonimy, brzmi jak żart. W jaki realny sposób nagonka na księży, która jest rozkręcana w Polsce przynajmniej od 1945 roku, ma zmniejszyć liczbę ofiar pedofilów? Czy już zmniejszyła, ktoś to sprawdza?

Tak Fundacja "Nie lękajcie się" walczy z pedofilią

Prawdziwa pomoc ofiarom pedofilii to np. opieka psychiatryczna czy działania mające poprawić wykrywalność przestępstw, a przede wszystkim profilaktyka. Jednak żeby ją prowadzić, trzeba zrozumieć zjawisko pedofilii. Nie zrozumie go ten, kto pod wpływem antykatolickiej propagandy uważa, że powodem pedofilii jest koloratka, a nie naukowo zdefiniowane przyczyny. Dlatego takie osoby nie są w stanie pomóc ofiarom pedofilii nawet gdyby chciały.

Zna ktoś księdza-pedofila? Proszę działać i doprowadzić go przed organy ścigania. Zna ktoś biskupa ukrywającego pedofilię? Proszę działać i doprowadzić go przed organy ścigania. Należy takim zapewnić sprawiedliwy proces sądowy, ponieważ oskarżony ksiądz powinien mieć takie same prawa jak każdy inny oskarżony. W razie uniewinnienia przeprosiny w mediach, które zniszczyły reputację. A niewinnych proszę zostawić w spokoju i nie szkalować całych grup społecznych, zgodnie ze stalinowską zasadą odpowiedzialności zbiorowej. Kościół robi bardzo dużo, żeby się oczyścić z pedofilii. Żeby inni tyle robili, to byłoby lepiej. 

Propaganda w epoce PRLu używała pojęcia „Agentury Watykanu na Polskę”. W ten sposób totalitarna władza próbowała obarczyć winą za własne porażki obce siły, które miały niszczyć Polskę. Mimo upadku PRLu, niektóre środowiska wciąż stosują tę starą metodę. Otóż „Agentura Watykanu na Polskę” chroni pedofili w sutannach, co czyni ich nietykalnymi. W związku z tym trzeba z nimi walczyć właśnie poprzez takie akcje jak „Baby Shoes Remember Poland”. Dokładnie nie wiadomo jak to wszystko działa i jak ma realnie komukolwiek pomóc, ale przecież wielu zwolenników takich akcji czuje, że tak powinni robić. To trochę jak ze zwolennikami teorii płaskiej Ziemi, którzy twierdzą, że nie są w stanie udowodnić swoich racji, ponieważ reżim okrągłoziemców nie pozwala im pojechać na jeden z biegunów i zrobić zdjęć sklepienia nieba, które styka się z ziemią.  


W przypadku pedofilii niektórym osobom to przeczucie wystarcza do tego stopnia, że nie muszą oni zapoznawać się ze statystykami dotyczącymi pedofilii, naukowymi przyczynami tego zjawiska ani metodami profilaktyki. Wystarczy im lektura Gazety Wyborczej, antykatolickie dyskusje przy stole Wigilijnym i na forach w internecie, omijanie kościołów szerokim łukiem oraz wywieszenie bucika na ogrodzeniu parafii. W taki właśnie sposób zmiata się pedofilię z powierzchni Ziemi.

W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć powodzenia.

Źródła, głównie antykatolickie:
[1] http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,23822645,upamietnia-dzieci-skrzywdzone-przez-ksiezy-kosciol-perfekcyjnie.html
[2] https://natemat.pl/85477,kim-sa-polscy-pedofile-okazuje-sie-ze-nie-ksiezmi-ani-nauczycielami
http://www.statystyka.policja.pl/st/informacje/48806,Przestepca-seksualny-quotstatystyczny-portretquot.html
[3] http://pokazywarka.pl/2procent/
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/ks-oko-6-tys-skazanych-za-pedofilie-w-tym-27-ksiezy-to-mniej-niz-pol-promila,363887.html
http://sredniowieczny.pl/pedofilia-w-kosciele/
https://www.wprost.pl/kraj/453179/pedofilia-w-polskim-kosciele-znamy-pierwsze-statystyki.html
https://www.salon24.pl/u/studnicki/173521,kosciol-pedofilia-statystyka
https://oko.press/katolicki-dziennikarz-polsce-kilkuset-ksiezy-pedofilow-lekajcie-sie-zawiadamia-prokurature/

20 lutego 2017

Zwierzęta czytające Gazetę Wyborczą

Polecam poczytać komentarze pod tym artykułem na portalu Gazety Wyborczej:

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21385157,historyczne-morderstwo-japonczycy-zabili-tysiace-chrzescijan.html?order=najfajniejsze#opinions

Dotyczy on bestialskiego wymordowania chrześcijan (głównie Japończyków) w XVI w. Oto cytaty komentarzy użytkowników Gazety Wyborczej z największą ilością łapek w górę:

"Dlaczego nie wspomniano że chrześcijanie zaczęli mieszać się do polityki i to był prawdziwy powód wydania dekretu."
- kj710
"A teraz porownajmy jak rozwinieta jest Japonia, a jak Polska. Mozna byc dojsc do wniosku ze Japonczycy obronili swoj kraj." - 3krzak
"Zaprawdę, słuszne to i sprawiedliwe. Gdyby tylko wszystkie państwa tak postępowały z watykańskimi kolonizatorami..."
- sir_fred

To jest ten moment, kiedy nasi nowocześni piewcy postępu zapominają o tolerancji, akcji "Hejt Stop", równości, prawach człowiekach itd. Dlaczego? Bo mowa o chrześcijanach. 

Nie dziwi, dlaczego osoby z tak mocno wypaczoną psychiką tak radykalnie popierają aborcję. Nienawiść jest ślepa, zwłaszcza na drugiego człowieka i jego krzywdę.

Zabawna jest ignorancja tych ludzi. Oni nawet nie zdają sprawy, że feminizm, gender i inne takie mają się jeszcze słabiej w Japonii niż w Polsce, ponieważ społeczeństwo japońskie jest o wiele bardziej konserwatywne i zamknięte.

Na koniec proponuję ćwiczenie na wyobraźnię: spróbujmy sobie wyobrazić komentarze tych ludzi, gdyby japońskie władze ówcześnie zdecydowały się wymordować nie chrześcijan, a np. wszystkie osoby homoseksualne lub ateistów. Czy nasi światli humaniści z Wybiórczej pozostaliby konsekwentni w ocenie tego ludobójstwa?


17 lutego 2017

Jak można wydawać własne, zarobione pieniądze? Energa

Jak można wydawać zarobione pieniądze:

WOŚP ze swoich funduszy organizuje Woodstock, zamiast przekazać je na cele charytatywne, mimo że taki jest cel statutowy tej organizacji. DOBRZE.

Energa, spółka Skarbu Państwa organizuje uroczystość z Mszą św. za 12.000,00 zł. SKANDAL!

Ale najzabawniejszy argument to ten, że skoro Energa jest spółką Skarbu Państwa, to organizuje uroczystości z naszych podatków. Mimo że jest potentatem energetycznym i regularnie uzyskuje dodatni wynik finansowy ze swojej działalności (a uroczystość za 12 tys. zł jest pewnie najtańszą w historii spółki i całej branży).

Podsumowując: uważaj, bo na twój dzisiejszy obiad zrzucił się twój pracodawca, więc nie możesz zjeść tego, co ci się podoba. A świętować można tylko na modłę ateistyczną, bo ateizm, tak jak w konstytucji ZSRR, jest wartością nadrzędną w stosunku do innych światopoglądów :)


26 listopada 2016

Tym, co ratuje ateizm przed obłędem i szaleństwem, jest fakt, że Bóg istnieje

Jeśli Boga nie ma, dlaczego miałbym nienawidzić Boga i religii?
Albo moja nienawiść skierowana jest przeciw rzeczywistości Boga, albo przeciw fantazji.
Jeśli jest wymierzona w wytwór mojej wyobraźni, to znaczy, że jestem obłąkany. Czy istniałyby prawa zabraniające palenia papierosów, gdyby nie było papierosów? Czy istniałaby prohibicja, gdyby nie było czego zakazać? Jak może istnieć ateizm, jeśli nie istnieje coś, co da się zanegować? Tym, co ratuje ateizm przed obłędem i szaleństwem, jest fakt, że Bóg istnieje; w przeciwnym razie ateizm jest szturmowaniem zjaw i walką z wiatrakami.

Źródło: Arcybiskup Fulton J. Sheen "What Can I Do?", 1936 r. str. 6.



31 stycznia 2016

Ateizm nie gwarantuje ucieczki od Boga, tak samo nasza nieświadomość.


 „Możemy Boga wypierać z naszego umysłu, możemy się z Nim spierać, lecz wiemy, że gdyby nie istniał, bylibyśmy zaiste głupcami, gdybyśmy marnowali naszą energię na walkę z bytem nieistniejącym.”
Arcybiskup Fulton J. Sheen, "Peace of Soul", 1949 r.

25 grudnia 2014

Prawdziwi antyklerykałowie pracują w Święta!

Święta świętami, ale nie zapominajmy również o naszych braciach antyklerykałach, bojownikach o świeckość tego państwa, którzy (jak sądzę) w ramach ideologicznego protestu spędzają ten dzień w pracy. Bo przecież ciężko o większy symbol klerykalizacji państwa i życia publicznego niż wolne od pracy w święto BOŻEGO narodzenia. Także dla nich najlepsze życzenia, żeby przez cały rok niestrudzenie świecili przykładem otumanionej religią reszcie społeczeństwa, jak nie być hipokrytą.


Ja nie obchodzę świąt ateistów ;) więc czemu oni obchodzą moje? Zamiast z nich zrezygnować Świat wybrał inne rozwiązanie, jak zwykle najmniejszą linią oporu: Święta zostawiamy, ale usuwamy z nich wszelkie elementy religijne. Kolędy i pastorałki zastępujemy piosenkami świątecznymi typu Last Christmas (co jest już podwójną beką, bo to nie jest piosenka o Świętach), św. Mikołaja zastępujemy jakimiś grubymi dziadkami w strojach krasnala (skąd oni to wzięli?! :D), dzieciątko Jezus Coca colą i filmami typu „Kevin sam w domu” itd…. Ta ateistyczna kultura dissuje się sama, po prostu patrząc na to z boku można się nieźle uśmiać.


Fajnie jest mieć kilka dni wolnych od pracy i "niecodzienną" atmosferę, prawda? Antyklerykałowie i gimboateiści bardzo chętnie korzystają ze wszystkich dobrodziejstw tej cywilizacji, które wynikają z jej chrześcijańskich korzeni, jednocześnie ją niszcząc. Tak wygląda to "oświecone" podejście do życia.

Szkoda, że wojujący ateiści oprócz protestów przeciwko krzyżom w urzędach nie protestują też przeciwko dniom wolnym od pracy na Święta Bożego Narodzenia albo przeciwko tysiącom hospicjów, domów dla ubogich, szpitali i innych dzieł prowadzonych przez ludzi Kościoła.

Szkoda, że Ci wszyscy których boli wydanie przez Sejm 16 mln złotych na Muzeum przy Świątyni Opatrzności Bożej nie protestują gdy Prezydent Warszawy przeznacza 24 mln zł na premie dla swoich urzędników. Gdy 180 mln złotych Sejm przeznacza na Muzeum Żydów czy 6 mln zł na koncert Madonny, 150 mln na nagrody urzędników ZUS albo 49 mln złotych na rządowy portal dla bezdomnych.

W takim kraju żyłoby się o wiele lepiej.

28 sierpnia 2014

Ateistyczny racjonalizm w rzeczywistości

Czas na typowy przykład racjonalnej, ateistycznej argumentacji :) Grafika z profilu Polska nie jest państwem wyznaniowym 2 i komentarze pod nią. W wielkim skrócie:

1. Pisz wyssane z palca bzdury
2. Lajkuj je i udostępniaj
3. W każdym komentarzu wykrzykuj, że ateiści - w przeciwieństwie do wierzących - są racjonalni, tzn. swoje twierdzenia opierają na rzetelnych dowodach, nauka rlz itd.
4. Nie potraf podać choćby jednego argumentu na poparcie swojej tezy, więc obrażaj i usuwaj komentarze.






Komentarz do braci ateistów:
Obrażacie Kościół jako ludzi, tworząc naprawdę urojone problemy, nie znając rzeczywistości Kościoła. Z chęcią podchwycicie każdą antyklerykalną bujdę Wybiórczej czy TVNu, żeby utwierdzać się w Waszej niewierze i poczuciu wyższości. W żadnym wypadku nie będziecie próbowali zweryfikować tych informacji - tutaj także racjonalizm nie działa. Nawet nie spróbujecie być choć minimalnie obiektywni dostrzegając też miliony wspaniałych osób tworzących Kościół - w tym też księży i ogrom dobra jaki on "wytwarza" choćby za pośrednictwem organizacji dobroczynnych, prowadząc też domy dziecka, hospicja, szpitale, schroniska dla bezdomnych, świetlice terapeutyczne, szkoły, fundując ubogim dzieciom wakacje, formując młodych ludzi z setkach wspólnot: ministranckich, akademickich czy dla dorosłych - w czym w znacznej części odciąża państwo, także finansowo. Mniej więcej połowa ateistycznych komentarzy to po prostu wyzwiska, wylewanie pomyj na Kościół, który przez wieki uformował tę rzeczywistość w której żyjecie (jak ktoś nie rozumie to niech sobie porówna z wolnością słowa w krajach islamskich). Dla Was każdy ministrant to ofiara księży pedofili, którzy stanowią 100% kleru jeśli nie więcej. To ma być racjonalizm? Raczej idiotyzm, gdzie zwykła nienawiść przysłania jakiekolwiek logiczne myślenie. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jak bardzo żałosne są te Wasze komentarze w oczach ludzi, którzy tworzą Kościół, niekoniecznie będąc księżmi? Są w nim częściej niż w niedzielę, prowadzą wspólnoty razem z księżmi, znają ich także jako przyjaciół, prowadzą finanse parafii, pracują w wielu radach parafialnych i diecezjalnych. W ateistycznym gronie każdy łyknie te Wasze bajki, ale czy zastanowiliście się nad tym, że może przeczytać je także ktoś inny, ktoś kto naprawdę wie jak jest "po drugiej stronie"? Bo on wie, a nie tylko w to wierzy - tak jak Wy.

20 marca 2013

Ateiści w oczach innych

Znaleziona w internecie wypowiedź niekatolika odnośnie ateistów:
"Ateiści mają ze sobą ten problem, że wykrzykują slogany, które brzmiał dla mnie inteligentnie jak byłem w gimnazjum czy podstawówce. Dorośniecie drogie dzieci to zrozumiecie, że lepiej w tym temacie zamknąć mordę niż tylko jeszcze bardziej się błaźnić. Czym zawinili wam wierzący? Może tym, że nawołują do miłości, a może tym, że nie chcą aby was okradziono albo żeby nikt nie dotykał waszych żon? Te wartości są takie do dupy, że trzeba je niszczyć? Nie widzę w tym myśleniu logiki za grosz.
Przeżyłeś kiedykolwiek w swoim smutnym życiu coś mistycznego? Widzisz, najpierw trzeba doświadczyć w życiu kilku rzeczy, aby mieć jakiś pogląd i uwierz mi, że twoje domniemania co do świata są dość mało imponujące, bo samą suchą wiedzą nic nie zdziałasz. Np. żaden wierzący nie mówi o brodatym gościu na tronie, ale Wy ateiści nadzwyczaj często pokazujecie swoją durnotę przedstawiając ten oto obraz stworzony strikto dla dzieci z przedszkola, aby było im łatwiej to pojąć..."
Komentarz dosadny, ale czasem tak trzeba. Zresztą to co prezentuje wielu ateistów w internecie jest w niektórych wypadkach tak głupie, że aż nie wiadomo jak zareagować. Podobnie bawią mnie współczesne, laickie media opisując np. wydarzenia ostatniego konklawe i wyboru Papieża. To śmieszne jak dziennikarze czy ich rozmówcy, nie mający żadnego doświadczenia rzeczywistości wspólnoty Kościoła, uznają się za ekspertów w dziedzinie wiary. I nie zdają sobie sprawy, jak zabawne są ich słowa w uszach ludzi wierzących.

Gazeta Wyborcza o konklawe
Gazeta Wyborcza na temat konklawe

17 stycznia 2013

"Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia"

W przeciwieństwie do ateistycznych systemów totalitarnych XX wieku: stalinizmu i hitleryzmu, które na koncie mają także największe prześladowania także Kościoła katolickiego w dwudziestym stuleciu, póki co nasi fejsbukowi ateiści nie podpalają Kościołów, nie wywożą księży na Syberię czy do obozów koncentracyjnych. Jedynie lansują te same metody prawne co Hitler i Stalin poprzez postulat "laickiego" państwa, czyli propagowanie aborcji, wycofanie religii ze szkół, usuwanie symboli religijnych i ograniczanie wpływu katolików na państwo i jego politykę po to, by dominował tylko jeden słuszny pogląd: ateizm. Oczywiście wbrew woli większości społeczeństwa.

Oprócz tego wybrali bardziej wygodną formę: facebook, demotywatory, kwejki.
Ostatnio zajrzałem na profil na fejsbuku pewnego antykatolickiego serwisu. Opublikowali oni link do artykułu jednego z serwisów katolickich, który wyraża zbulwersowanie i przerażenie o tym, co się dzieje na antykatolickich profilach i jakie wulgarne oraz obraźliwe treści są tam zamieszczane.
Obrazek poniżej przedstawia wybrane przez mnie komentarze ateistów. Celowo zostawiłem liczbę kliknięć "lubię to", żeby nikt nie powiedział że to jakieś pojedyncze czarne owce tego profilu, od których wszyscy się odcinają. Tak wygląda większość komentarzy na takich stronach. W pierwszym komentarzu zacytowano wypowiedź Uli, która zaproponowała modlitwę za takich właśnie ateistów. Zobaczcie:


Celowo zamazałem wszelkie dane i linki, by nie robić reklamy, ale jak ktoś jest bystry i chce koniecznie sprawdzić, czy aby sam tego nie wymyśliłem, to z łatwością odnajdzie te strony.

Ateistyczny jad nienawiści i obłudy, bo jednocześnie Ci sami ateiści zarzucają katolikom nienawiść do każdego, przede wszystkich do samych ateistów.

Jeszcze raz podkreślam, to nie są wyjątkowe wypowiedzi, to jest reguła. Przy okazji zachęcamy do modlitwy za tych ludzi i do zgłaszania takich stron do moderacji Facebook'a.
"Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia." Mt 10, 22

27 grudnia 2012

Przypadek? Pytanie o powstanie świata

Ateiści odrzucając istnienie Boga muszą zmierzyć się z pytaniem o sens istnienia świata. I tutaj zaczynają się te wesołe próby zakamuflowania słowa "przypadek", np. przez potok naukowych terminów i zagmatwanych, pseudonaukowych koncepcji.

Wszystko musi mieć swój cel. I ze względu na ten cel trzeba wytłumaczyć procesy, które zachodzą na świecie oraz ludzkie zachowania. Idąc tokiem tych ateistycznych koncepcji wszystko, co człowiek robi, ma zapewnić nam przetrwanie tu na Ziemi i przedłużenie gatunku... no bo co innego…? Inne, zbędne zachowania to niepotrzebna strata energii. Tylko że tutaj pojawiają się pierwsze problemy, bo nie wiadomo co zrobić np. z wszelkimi przejawy wrażliwości, artyzmu, sztuki przez człowieka – mogą one przecież sugerować, że człowiek ma duszę.

Myślę, że zwłaszcza teraz, ciesząc się atmosferą świąt Bożego Narodzenia, odkrywamy, że nasze potrzeby i pragnienia nie sprowadzają się tylko do tego, by przedłużyć istnienie gatunku, przeżyć czy zachować energię. Że jest coś co różni człowieka od karpia czy małpy. Dlatego bardzo mocno trzymamy kciuki także za naszych braci ateistów, aby i oni okrywali w sobie ten nadprzyrodzony, boski pierwiastek.

Ale do sedna – czas na kolejną rozkminę. 

Zastanówmy się jakie jest prawdopodobieństwo, że komputer powstanie przez przypadek. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wiele podzespołów mogło powstać przez przypadek, jednak nawet wtedy było to wynikiem "jakiegoś" dążenia człowieka jako rozumnej istoty do stworzenia „czegoś”. Zastanówmy się, na ile prawdopodobne jest, żeby np. po przejściu huraganu nad złomowiskiem powstał właśnie komputer…

A teraz porównajmy sobie o ile bardziej złożony, skomplikowany i wciąż niepoznany przez człowieka jest wszechświat...

Wobec tego czy ten o wiele bardziej skomplikowany i złożony niż komputer WSZECHŚWIAT mógł powstać przez przypadek? Czy ogrom wszystkich procesów fizycznych, chemicznych, biologicznych, wszystkich ludzkich zachowań, myśli, działań i uczuć sprowadza się tylko do tego jednego słowa – „przypadek”?

Dlatego wydaje mi się, że ateistyczna wizja postrzegania świata jest wizją bardzo smutną, która nie pozwala w pełni poznać sensu istnienia oraz sensu człowieczeństwa, a dla kogoś kto już wyszedł z gimnazjum jest absolutnie niewystarczająca.

Naukowcy co chwilę opracowują kolejne koncepcje powstania wszechświata – jedne wydają się bardziej prawdopodobne, drugie mniej. Ale takie jest zadanie nauki, zadanie wyjątkowo trudne, bo trudno je zweryfikować. I wbrew temu co twierdzą ateiści, każda taka koncepcja jest do zaakceptowania przez Kościół, o ile nie wychodzi ona poza sferę działania nauki, a więc nie dotyczy np. powstania duszy ludzkiej. Jednak żadna z naukowych koncepcji, nawet ta potwierdzona w 100% (jeżeli w ogóle to jest możliwe…) nie zaspokoi w pełni ludzkiego pytania o sens życia, także tego ziemskiego. I tutaj pojawia się teologia i powiązana z nią filozofia. Warto zwrócić uwagę na to rozgraniczenie, gdyż wielu ateistów w różnych debatach często błędnie miesza te dwa obszary i celowo manipulując pojęciami "wiary" i  "nauki" próbują ośmieszyć ludzi wierzących. A przecież wiara i nauka potrafią naprawdę pięknie się harmonizować i uzupełniać.

Pokrewne tematy:
>> Teoria ewolucji a stanowisko Kościoła
>> "Wiara a nauka" czy raczej "wiara i nauka"? cz. I
>> "Wiara a nauka" czy raczej "wiara i nauka"? cz. II

26 sierpnia 2012

Ograniczenie ateizmu

Człowieka od zwierzą różni m. in. to, że zadaje pytania. Przede wszystkim te najważniejsze: o sens istnienia świata, o sens własnego życia. I od odpowiedzi na te pytania zależy bardzo wiele, to te odpowiedzi determinują nasz stosunek do świata, Boga, drugiego człowieka, a więc naszą postawę i nasze zachowania.

Jedną z odpowiedzi na te najbardziej kluczowe pytania jest ateizm. Ateizm neguje to co nieskończone, niepoznawalne i wieczne. Ta negacja nie pozostawia wyboru. Ateiście nie pozostaje nic innego, jak przyjąć skończoną, ograniczoną wizję świata i swojego człowieczeństwa. To smutne ograniczenie własnej egzystencji powoduje konsekwencje nie tylko w życiu duchowym, ale i w tym fizycznym, o czym pisało już wielu psychologów, m. in. jeden z najsławniejszych – Carl Gustav Jung:
"Dla każdego człowieka decydujące jest pytanie: czy odnosisz się do tego, co nieskończone, czy nie? To jest kryterium ludzkiego życia. Jedynie wtedy, gdy wiem, że to, co bezgraniczne, stanowi o istocie, nie przywiązuję wagi do błahostek, rzeczy nieważnych. Jeśli nie zdaję sobie z tego sprawy, domagam się, by mnie ceniono dla tych lub innych walorów, które uważam za osobistą zasługę: np. „moje” uzdolnienia, „moja” uroda… Im bardziej człowiek skupia się na fałszywym posiadaniu, tym mniej wyczuwa to, co istotne i tym bardziej brakuje mu satysfakcji w życiu. Czuje się ograniczony, ponieważ ma ograniczone zamiary; z tego rodzi się zawiść i zazdrość. Jeśli rozumiemy i czujemy, że już w życiu związani jesteśmy z tym, co bezgraniczne, nasze pragnienia i nastawienia przechodzą metamorfozę."

Oto odpowiedź na pytanie dlaczego „Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną” jest pierwszym przykazaniem.

Czy te słowa są skierowane tylko do ateistów? Z własnego przykładu wiem, że nie. Bardzo często my, ludzie wierzący, jesteśmy tak naprawdę ateistami, czyli znajdujemy się na samym początku drogi zwanej wiarą (a jednocześnie okłamujemy się, że osiągnęliśmy już jej szczyty). Okazuje się więc, że sednem jest wiara, ale wiara autentyczna, a nie oszukiwanie Pana Boga, samego siebie i innych ludzi.

7 stycznia 2012

Ewolucją w ateizm: ewolucyjny argument przeciwko naturalizmowi Alvina Plantingi

Oto artykuł, który nadesłał nam nasz czytelnik, a może niedługo i nowy redaktor Filip Kostrzewa. Filipowi dziękujemy za wpis, a pozostałych czytelników zapraszamy do lektury :)

Alvin Plantinga jest amerykańskim filozofem analitycznym, który dał się poznać w ostatnich pięćdziesięciu latach jako jeden z najwybitniejszych obrońców światopoglądu teistycznego.
Przez wiele lat zajmował się zbijaniem ateistycznych argumentów przeciwko istnieniu Boga, ostatnimi czasy przeszedł jednak do „kontrofensywy” wysuwając tzw. „ewolucyjny argument przeciwko naturalizmowi (evolutionary argument against naturalism).
W niniejszym artykule postaram się prześledzić i przedstawić argumentacje Plantingi w łatwo przyswajalny sposób.

Czym jest naturalizm?
Światopogląd naturalistyczny jest, w rozumieniu Plantingi, przeświadczeniem, że nie istnieją żadne nadnaturalne byty. Tzn. nie istnieje nie tylko Bóg osobowy, ale także jakiekolwiek inne byty nienaturalne. Ściślej można ten pogląd nazwać naturalizmem metafizycznym. Jest to stanowisko typowe dla myślicieli ateistycznych, szczególnie dla tzw. Nowych Ateistów, do których zaliczają się Dawkins, Dennet czy Weinberg.
Naturaliści zderzając się z faktem istnienia naszego wszechświata tłumaczą jego istnienie działaniem ślepych sił przyrody (fizyki), a co za tym twierdzą, że nadnaturalny projektant jest czymś zbędnym.
Istnienie złożonych organizmów żywych jest wynikiem działania doboru naturalnego, odkrytego przez Darwina w XIX wieku. Ponieważ ani dobór naturalny ani prawa fizyki nie działają celowo to istnienie wszechświata jest bezcelowe.
Dawkins (najbardziej zajadły propagator naturalizmu opartego na teorii ewolucji) uważa, że nie mógłby sobie wyobrazić bycia ateistą przed publikacją „O powstawaniu gatunków” Darwina (w istocie pełny tytuł brzmiał „O powstawaniu gatunków drogą naturalnego doboru czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt”, ale poprawność polityczna robi swoje), natomiast po odkryciu mechanizmów ewolucji biologicznej ateizm jest jedynym zadowalającym intelektualnie światopoglądem.

Odpowiedź Plantingi
Całkowicie przeciwnego zdania jest Alvin Plantinga. Uważa on, że nie tylko ewolucja nie implikuje ateizmu (w istocie jest to dość prymitywny pogląd zbijany przez mnóstwo filozofów teistycznych w XX stuleciu), ale jest czymś co stawia metafizyczny naturalizm pod dużym znakiem zapytania.

Wg Plantingi, zgodnie z teistycznym (który jest w myśli zachodniej zazwyczaj zawężany do chrześcijańskiego) punktem widzenia, człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. W związku z tym, człowiek, podobnie jak Bóg posiada intelekt, rozum i pamięć które pozwalają mu poznawać świat. Jednak, ponieważ człowiek istnieje w rzeczywistości materialnej, do poznawania świata potrzebuje także zmysłów.
Naturalistyczny obraz człowieka jest dokładnie taki sam, jak obraz teistyczny, z wyłączeniem Boga. Oznacza to, że człowiek jest bytem materialnym, wyposażonym w rozum, pamięć i zmysły (z których korzystasz czytając ten artykuł).
Jednocześnie naturaliści uważają, że rozum, pamięć i zmysły są produktem bezcelowych sił ewolucji biologicznej.
Zarówno naturaliści, jak i teiści uważają, że władze poznawcze służą do poznawania otaczającego nas świata oraz, że spełniają dobrze swoją funkcje. Dzięki władzom poznawczym możemy badać kształty otaczających nas przedmiotów, możemy operować liczbami, a także tworzyć teorie naukowe – takie jak teoria ewolucji.
W tym miejscu, zauważa Plantinga, objawia się charakterystyka naturalizmu, opartego o ewolucję biologiczną, jako sprzecznego logicznie, a zatem samo-obalającego się (jak pozytywizm logiczny, bądź postmodernizm) światopoglądu.

Otóż podstawowym założeniem ewolucji biologicznej (w wydaniu naturalistycznym) jest stwierdzenie, że ewolucja wyposaża organizmy żywe w takie funkcje, które najłatwiej pozwalają im przetrwać w nieprzyjaznym świecie. Nie istnieje żaden cel ewolucji, polegający na stworzeniu konkretnego bytu. Natomiast teiści ewolucyjni twierdzą, że ewolucja jest dla nas procesem, ale z punktu widzenia Boga jest aktem stwórczym (Bóg wg tradycji filozofii chrześcijańskiej istnieje poza czasem), który nie kłóci się ze stwierdzeniem, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Wg nich to właśnie ewolucją posłużył się Stwórca by powołać do życia człowieka. Dla teistów ewolucja jest więc procesem teleologicznym.
Skoro jednak ewolucja tworzy takie organizmy, które mają jak najlepiej poradzić sobie z życiem w nieprzyjaznym środowisku to nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że władze poznawcze dostarczają nam jakiejkolwiek uzasadnionej wiedzy o świecie. W świetle naturalistycznej ewolucji, władze poznawcze są jedynie narzędzie, w które wyposażyła nas ewolucja, byśmy mogli łatwiej przeżyć.

W świetle założeń światopoglądu naturalistycznego nie możemy więc stwierdzić, czy ewolucja jest prawdziwa czy fałszywa, ponieważ nasze władze poznawcze nie służą rozstrzyganiu takich kwestii, a jedynie zapewnieniu nam przetrwania.
Jednocześnie, przyjmując światopogląd teistyczny, widzący człowieka, jako obraz Boga, możemy naukowo rozstrzygnąć prawdziwość bądź nie teorii ewolucji.
Konkludując: teoria ewolucji jest zgodna ze światopoglądem teistycznym, natomiast światopogląd naturalistyczny, opierający się na teorii ewolucji jest światopoglądem sprzecznym wewnętrznie.

Kontrargument i jego odparcie
Czytelnikowi może się nasunąć prosty kontrargument: to właśnie fakt, że władze poznawcze pozwalają nam poznawać świat pomaga nam w nim przetrwać. Należy zauważyć, że jest to tylko pewna możliwość, która wymaga dowodu.

W dodatku, przeciwko tej tezie można wysunąć następujący argument, w postaci eksperymentu myślowego (również autorstwa Plantingi):
Wyobraźmy sobie człowieka, który nazywa się Paweł. Pawłowi bardzo podoba się pomysł bycia zjedzonym, ale kiedy widzi tygrysa, zawsze ucieka, w poszukiwaniu „lepszej opcji”, ponieważ uważa, że jest bardzo mało prawdopodobne, że tygrys, którego widzi będzie chciał go zjeść.
To zachowanie umożliwia mu przetrwanie, mimo, że z pewnością jest powodowane przez nieprawdziwą wiedzę (tygrys raczej zjadłby Pawła, w przeciwieństwie do tego co on sam myśli.
Paweł może też uważać, że trygrys to tylko wielki, włochaty kociak, który chce się z nim pobawić, a najlepszym sposobem na zabawę z nim jest ucieczka.
W każdym razie, możemy wyobrazić sobie wiele nieprawdziwych przekonań, które pozwolą Pawłowi przetrwać w jego świecie. Nie jest trudno by znaleźć wiele nieprawdziwych przekonań także w naszym życiu, które pomogły nam przeżyć.

Podsumowując: nie ma żadnego argumentu za tym, że przekonania pozwalające przetrwać muszą być prawdziwe.

26 listopada 2011

"Młot na ateistów" obchodzi roczek!

Dokładnie 24 listopada rok temu utworzyłem pierwszy wpis na tym blogu.

Po przeprowadzeniu setek rozmów z różnymi rodzajami ateistów zacząłem rozumieć jak beznadziejny i pozbawiony argumentów jest to światopogląd. Jedna wielka pustka i krzyk. Zauważyłem też, że o ile jest wiele stron ateistycznych opluwających Kościół i wiarę, o tyle bardzo mało jest witryn podejmujących polemikę z ateizmem. Wtedy jeszcze nie rozumiałem dlaczego, dziś już wiem :)


Niekończące się dyskusje do niczego nie prowadzą. Choć często wydaje nam się, że to argumenty nas przekonały, to tak naprawdę jest zupełnie inaczej. To my wybieramy sobie argumenty, które uzasadniają naszą postawę i stan naszego serca. Do sprzeciwu wobec aborcji nie doprowadziły mnie długie dyskusje, a Sakramenty, które zbliżają do Chrystusa. Ateista, który rozsiewa bajki o bestialskich morderstwach Kościoła w średniowieczu nie dlatego zrezygnował z wiary. Ale kłamstwa o kościelnej inkwizycji doskonale pozwalają mu wytłumaczyć się przed innymi i usprawiedliwić samego siebie.

Oczywiście nie uważam,że przez to mamy przestać rozmawiać. Rozmowa i debata są bardzo często impulsem, który w połączeniu z innymi, zmienia nasze myślenie i serce. Mimo że sprawy homoseksualizmu czy aborcji w większości z nas na szczęście nie dotyczą, to są one jakby papierkiem lakmusowym naszego posłuszeństwa Chrystusowi, który daje nam Kościół jako najprostszą drogę do Zbawienia.

I tak przez rok powstał ten blog - piękny pomnik kompromitacji ateizmu, bo ateizm sam w sobie jest kłamstwem: "Boga nie ma!", więc cała reszta też musi być kłamstwem. Parafrazując Biblię skażone drzewo wydaje skażone owoce. Dotąd udostępniliśmy Wam ok. 30 wyczerpujących wpisów, poruszając najpopularniejsze wśród ateistów tematy dotyczące Kościoła. Do Waszej dyspozycji są także zapisy dyskusji dot. tych artykułów - ponad 200 komentarzy na całym blogu. W ciągu minionego roku "Młot na ateistów" został odwiedzony prawie 20 000 razy, a artykuły tu zamieszczone były wykorzystywane w wielu dyskusjach na forach i stronach zarówno ateistycznych jak i katolickich.

Jako wierzący często musimy dawać świadectwo, musimy znać konkretne odpowiedzi na konkretne pytania: bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest  (1 P 3,15). Po drugie jeśli się kogoś kocha, chce się o nim wiedzieć jak najwięcej, także o Bogu. Stąd widzę sens prowadzenia takiego bloga i dzielenia się moimi poszukiwaniami z innymi. Nawet poprzez postawę ateisty Pan Bóg pokazuje, jak bardzo cierpi wewnętrznie i krzyczy dusza bez swojego Stwórcy. A ateiści nie mają żadnych hamulców w oczernianiu Kościoła i uzasadnianiu swojego wyboru (kiedyś na największym ateistycznym portalu znalazłem długi artykuł udowadniający, że mózgi wierzącego i niewierzącego znacząco różnią się między sobą :D )

Jednak uważam, że nie wszystko musimy wiedzieć i nie na wszystkie pytania musimy znać odpowiedź. Czasem nawet i w tej dziedzinie Chrystus chce, żebyśmy Mu zaufali. Wtedy rozmowa z ateistą staje się dla nas samych sprawdzianem naszego życia w wierze :)


PS Na koniec chcę podziękować wszystkim, którzy pomagali przy tworzeniu tego bloga: za napisane artykuły i komentarze, za rozmowy, które były dla mnie natchnieniem do tworzenia kolejnych wpisów oraz za modlitwę, za słowa wsparcia oraz krytykę. Dziękuję wszystkim niezależnie od wyznawanych poglądów. Dziękuję i proszę o wsparcie na kolejny rok, jeśli Pan pozwoli :)

6 października 2011

Bóg - morderca?

Nadszedł czas, aby rozprawić się raz na zawsze z tym, bardzo często przez ateistów powtarzanym mitem. W Biblii czytamy na przykład (księga Wyjścia 32,27-28): „Tak mówi Pan, Bóg Izraela: "Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów” - i rzeczywiście, wystarczy wyrwać zdanie z kontekstu oraz dysponować odrobiną złej woli - i już oskarżenie gotowe - Bóg namawia do mordowania! Stąd już prosta droga do stwierdzenia, że chrześcijanie „Za wzór mają psychopatycznego mordercę, którego każdy normalny człowiek potępia a nie czci.” – jak wyraził się jeden z użytkowników portalu demotywatory.pl. Często też ateiści próbują wmówić nam, że ST i NT opisuje dwóch różnych Bogów - mordercę z ST i pełnego miłosierdzia w NT - podane niżej kontrargumenty mają więc na celu ukazanie, że Bóg zawsze był i będzie taki sam i że nigdy nie pragnął śmierci człowieka.


Kontrargument 1. Nie należy rozdzielać NT i ST
To właśnie Jezus objawił ludziom pełnię Boskich planów wobec człowieka. Kwintesencją „moralnych wymagań” Boga wobec człowieka jest treść Kazania na Górze, gdzie nastąpiła weryfikacja starotestamentalnych przykazań. Jezus o kwestii zabijania drugiego człowieka wypowiada się bardzo radykalnie: (Mt 5, 21-22):

„Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.”

Należy sobie uświadomić, że to Jezus uczynił Stary Testament jednoznacznym. Księgi Starego Przymierza tylko „w NT uzyskują i ujawniają swój pełny sens i nawzajem oświetlają i wypełniają NT.” (św. Augustyn)

Kontrargument 2. Bóg jawi się jako miłujący pokój, a potępiający przemoc już w ST
Zaprzeczenie popularnej wśród ateistów myśli, jakoby Bóg był „schizofrenikiem”- miał dwie osobowości- mordercy z ST i pełnego miłosierdzia w NT.
a) Już na początku - w Księdze Rodzaju - zabójstwo, nawet pojedynczego człowieka, jest wyraźnie sklasyfikowane jako złe. Chodzi o zabójstwo Abla przez Kaina- do tego ostatniego skierowane są słowa (Rdz 4,10):
Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!
b) Księga Psalmów - jest to przepiękna starotestamentowa historia wzajemnej miłości między Bogiem a człowiekiem. Wybrałem kilka fragmentów, będących świadectwem tych relacji:

Ps 4,4:
Pan mi okazuje cudownie swą łaskę, Pan mnie wysłuchuje, ilekroć Go wzywam.
Ps 23,1:
Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Ps 97, 10:
Pan miłuje tych, co zła nienawidzą, On strzeże życia swoich świętych, wyrywa ich z ręki grzeszników.

Ps 146, 8-9:
Pan przywraca wzrok niewidomym, Pan podnosi pochylonych, Pan miłuje sprawiedliwych. Pan strzeże przychodniów, chroni sierotę i wdowę, lecz na bezdroża kieruje występnych.
c) Obraz Boga miłującego pokój ukazuje znany fragment księgi Izajasza. Widzenie proroka dotyczy idealnej przyszłości „końca czasów”, jakiej Bóg życzyłby sobie dla ludzkości, gdy prawo Pańskie będzie w pełni respektowane. Wtedy to wszystkie ludy (Iz 2,4):

swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny.

d) I jeszcze fragment z księgi Ozeasza, który ukazuje, że Bóg kocha człowieka nawet, gdy ten odstępuje od Niego (Oz 11, 1-2):
Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem,
i syna swego wezwałem z Egiptu.
Im bardziej ich wzywałem,
tym dalej odchodzili ode Mnie,
a składali ofiary Baalom
i bożkom palili kadzidła.
Kontrargument 3. Śmierć jest wynikiem grzechu
Każde świadome odrzucenie Boga, przybliża nas jednocześnie do śmierci. I tylko uświadamiając sobie tę prawdę, potrafimy ocenić sytuację mieszkańców Sodomy i Gomory, czy ludzi pochłoniętych wodami potopu. Miłosierdzie Boże nie pozwala na śmierć sprawiedliwych, jednak 
nie może nic zrobić w przypadku, gdy człowiek od Boga świadomie się odwraca, nad używając Bożego miłosierdzia. Jest to jeden z grzechów przeciw Duchowi Świętemu, które według słów Jezusa nie będą odpuszczone (Mt 12, 32) „ani w tym wieku, ani w przyszłym”. Sytuacji, gdy grzech ciężki powodował śmierć fizyczną jest w ST wiele: zagłada Sodomy i Gomory, potop, czy rozstąpienie się ziemi pod bluźniercami (Lb 16, 28-33), lecz nie brak ich również w NT- Dzieje Apostolskie (rozdz. 5) opisują nagłą śmierć Ananiasza i Safiry, którzy skłamali mówiąc, że oddali cały swój majątek na potrzeby wspólnoty, podczas gdy część zatrzymali dla siebie.
Jak już zostało powyżej wspomniane, nagła śmierć nie dotykała ludzi sprawiedliwych. Z Sodomy niemal siłą został przez „mężów Bożych” wyprowadzony Lot z rodziną (Rdz 19,16), także rodzinę Noego Bóg uratował, nakazując mu zbudować Arkę. Wierni Bogu cieszyli się długowiecznością (np. Noe wg Biblii żył 950 lat)- długie lub krótkie życie są celowo skontrastowane jako odpowiednio oznaka Bożego błogosławieństwa i kary za grzechy. Sprawiedliwi ze ST po śmierci dostąpili również nagrody wiecznej- dokonało się to w Wielką Sobotę, gdy Jezus „zstąpił do krainy zmarłych” i „Otworzył (…) bramy nieba sprawiedliwym, którzy Go poprzedzili.” (KKK 635)

W Starym Testamencie często możemy przeczytać, że Pan Bóg "zapłonął gniewem". Gniew Boga mówi nam, że Jego miłość nie zamierza tolerować niczego, co przeszkadza życiu, lub je niszczy, mówiąc krótko niczego, co nazywa się złem. Jeżeli Bóg kocha naprawdę, nie może być obojętny widząc swoją miłość wyszydzoną, odrzuconą, ponieważ oznaczałoby to, że pogodził się z tym, że Jego plan, aby dać pełnię życia, nie powiedzie się.

Kontrargument 4. Zabijanie w Imię Boga nie równa się woli Bożej
Zdanie to pozwala prawidłowo ocenić niektóre fragmenty ST, jak choćby ten cytowany we wstępie. Wystarczy przeczytać cały rozdział 32 Księgi Wyjścia, a dowiemy się, że to nie Bóg nakazał wymordować Izraelitów czczących złotego cielca- to prawda chciał zesłać na nich zagładę (byli bluźniercami), ale usilnie proszony przez Mojżesza (Wj 32, 14): „zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

Podobnie w księdze Jozuego, gdzie czytamy np. (Joz 8,1-2) „Wtedy Pan rzekł do Jozuego: Nie bój się i nie trać odwagi! Weź ze sobą wszystkich wojowników, powstań i wyrusz przeciw Aj. Patrz: oto wydaję w twoje ręce króla Aj, jego lud, miasto i kraj.” . Ze względu na burzliwy czas, w jakim powstawał tekst (najazd Asyryjczyków, a później Babilończyków) można przypuszczać, że Imię Boże zostało tu użyte w celu podniesienia na duchu współczesnych tekstowi Izraelitów, a nie opisuje rzeczywistej relacji między Bogiem a człowiekiem.

Podsumowując
W kontekście powyższych treści należy po raz kolejny uznać słuszność słów Jezusa (Mt 11,27): „Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.”. Jeśli ktoś próbuje budować obraz Boga tylko na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów Starego Testamentu (jak np. czołowy doktryner ateistów Richard Dawkins) należy mu zarzucić złą wolę. Racjonalnie podchodząc do sprawy, powinno się przecież uwzględnić całość wiedzy o Bogu zawartej zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Poza tym należy uświadomić sobie, że Biblia nie jest opisem idealnej w 100% relacji Bóg - człowiek – znajdziemy tam (może nawet przede wszystkim) historie ludzkich błędów, błądzenia i niezrozumienia Bożych planów. I najważniejsze - jeśli szczerze otworzymy się na Słowo Boże, to zrozumiemy, że przyczyną wszelkiego zła i śmierci był i jest zawsze grzech, a nie Bóg.

Życzę czytelnikom, aby otworzyli się na głos Boga, który wciąż "stoi u drzwi i kołacze" do serca każdego z nas

PS. Szczególne pozdrowienia dla Aleksandry W. która ze zniecierpliwieniem czekała na ten wpis:)

24 sierpnia 2011

Ateizm jest niemęski

Nowoczesna era nienawidzi tajemnicy; rozpaczliwie pragniemy środków kontrolowania naszego życia i wydaje się, że ostateczną Wieżę Babel znajdziemy w metodzie naukowej. Oczywiści nauka daje wiele korzyści służbie zdrowia, medycynie, transportowi itd. Jednak najgorsze jest to, że my usiłujemy wykorzystać te metody, aby oswoić pustynię duchowego przyczółka.
[cytat z książki Eldredge J., Dzikie serce – tęsknoty męskiej duszy, Poznań 2003.]
Najbardziej skrajną postawą w tym względzie jest właśnie ateizm, który nie potrafiąc kontrolować ludzkiej duchowości za pomocą nauki, chce udawać, że duchowy wymiar ludzkiego życia w ogóle nie istnieje (lub co najwyżej ogranicza się go do psychologii i innych tego typu nauk). To wielkie kłamstwo, ponieważ każdy człowiek funkcjonuje na dwóch płaszczyznach: w zwykłej namacalnej codzienności oraz w rzeczywistości wiary. Ateista świadomie rezygnując z tej drugiej staje się człowiekiem ograniczonym. Stąd dyskusja z ateistami na tematy wiary jest pozbawiona sensu, ponieważ wtedy porozumienie istnieje tylko na płaszczyźnie namacalnej codzienności. Z ateistą można dyskutować o budowie autostrad czy o pogodzie, ale nie o wierze.
Człowiek bez wiary jest tylko półczłowiekiem. - Johann Wolfgang Goethe
Ateizm odczłowiecza, co widać choćby w takim wielkim poparciu ateistów dla mordowania nienarodzonych, cierpiących, biednych czy dla seksualnych postaw sprzecznych z naturą ludzką (homoseksualizm, antykoncepcja). Ateizm odczłowiecza, a więc i wyklucza tolerancję, co mogliśmy obserwować całkiem niedawno podczas tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Hiszpanii: wrzask, obelgi, czarne stroje, ćwieki, mocny czarny makijaż, brutalna wrzeszcząca muzyka, flagi z trupimi czaszkami, obrażanie Papieża, naśmiewanie się z wartości i z Boga, którego 2 mln wyznawców przyjechało z całego świata do Madrytu – oto co ma ludzkości do zaoferowania ateizm. Kolejny przykład: postawa Nergala, deathmetalowego muzyka, który w wymownym geście podarcia Biblii pokazał, że ma w dupie wszystkich chrześcijan i że nie ma zamiaru liczyć się z ich uczuciami i z wartościami które oni wyznają. Oto tylko dwa przykłady ateistycznej „tolerancji”. Ateizm to ucieczka od rzeczywistości w kłamstwo, tak samo jak alkoholizm, narkomania czy pornografia.


Ateiści często stosują podobną argumentację:
Nie wierzę w Boga ponieważ sama idea kogoś nadprzyrodzonego to głupota. To głupota ponieważ najzwyczajniej na świecie nie da się udowodnić Jego istnienia i tego, że nas stworzył. Nie mam żadnych podstaw, żeby wierzyć.
Słucham tych słów i krew mnie zalewa. Nie, nie dlatego, że człowiek który je wypowiada nie wierzy w Boga, bo to jego świadomy i wolny wybór. Krew mnie zalewa, bo słowa te wypowiada mężczyzna. Mężczyzna, którego powinna cechować ciekawość w poszukiwaniu tego co jeszcze nieznane. Odwaga w odkrywaniu tajemnic połączona nawet ze sporą dawką szaleństwa. Waleczność w realizacji najbardziej skrytych marzeń. Chęć ciągłego budowania, tworzenia czegoś od zera. Brak strachu przed wielkimi wyzwaniami, brak strachu przed ryzykiem, brak strachu przed nieznanym, brak strachu przed własnym życiem. To są cechy wpisane w serce każdego mężczyzny, o tych cechach każdemu mężczyźnie przypomni każda kobieta. Od tego nie ma ucieczki :)

Ateizm to tchórzostwo, brak wiary to tchórzostwo!
Bieg wydarzeń zmieniają tylko wizjonerzy i ludzie wielkiej wiary. Wyobraźcie sobie króla Władysława Jagiełłę dowodzącego wojskami polskimi pod Grunwaldem, który oświadcza, że nie będzie walczył z Krzyżakami, bo nie ma pewności czy walka będzie wygrana. Tchórz! W rzeczywistości Jagiełło mimo technicznej przewagi Krzyżaków dokonał jednej z najsławniejszych wiktorii oręża polskiego. Wyobraźcie sobie sławnego odkrywcę Krzysztofa Kolumba, który po zdobyciu zgody króla i funduszy na podróż oznajmia swojej załodze, że nie wyruszy na odkrywanie nowych lądów, ponieważ nie ma pewności co do istnienia nowych nieodkrytych jeszcze lądów. Tchórz!  Wręcz przeciwnie, Kolumb, wbrew zdrowemu rozsądkowi, na podstawie błędnych obliczeń i przy całym ograniczeniu ówczesnej wiedzy i nauki dokonał epokowych odkryć. Wyobraźcie sobie pierwotnego mężczyznę, który rezygnuje z polowania na niedźwiedzia, bo przecież ten go może zabić.  Tchórz! Dzięki odwadze i determinacji naszych przodków istnieje nasza cywilizacja. (Amazonki i inne kultury matriarchalne jednak nie przetrwały - to taka kąśliwa uwaga w stronę feministek :P).

Drogie Panie, wyobraźcie sobie faceta, który rezygnuje ze swoich życiowych ambicji z obawy przed tym, że im nie podoła. Drogie Panie, wyobraźcie sobie faceta, który nie podejmuje ryzyka i codziennie chce się z wami spotykać w tym samym miejscu co zawsze, bo tak bezpieczniej. Nuda. Drogie Panie, wyobraźcie sobie faceta, który wstydzi się publicznie przyznać do Jezusa Chrystusa ze strachu przed ludźmi. Drogie Panie, wyobraźcie sobie faceta, który zapewnia Was o swojej miłości, a jednocześnie rezygnuje ze sakramentalnego związku, tłumacząc się tym, że przecież nigdy nie wiadomo jak to będzie w przyszłości… To jest prawdziwa miłość?! Strach, obłuda, kłamstwo i tchórzostwo! (Niestety ostatnio tzw. „związki na kocią łapę” albo „wolne związki” są bardzo często spotykane, ponieważ kłamcy i tchórze uwielbiają uciekać od wyzwań i odpowiedzialności.) A to nie jest męskie.

Drogie Panie wyobraźcie sobie faceta, który nie potrafi zawalczyć o Wasze serca. I nie mówię tu o grze, manipulacji, o maskach macho, o podrywie na dyskotekach i seksie w klubowych toaletach (taka postawa zbudowana jest przecież na własnych kompleksach i poczuciu małości, dodatkowo nie szanuje się w tym wypadku kobiety, traktując ją jako „towar”, który można „zbajerować” dla własnej przyjemności, a to także nie jest męskie.)



I w końcu wracamy do faceta, których nie szuka Boga w swoim życiu, ponieważ, nie ma pewności czy Pan Bóg istnieje. Dlaczego zgubił on te wszystkie cechy, które charakteryzują prawdziwego mężczyznę?
A przecież to jest tak fascynujące, że obok pojęcia wiedzy Pan Bóg skonstruował pojęcie wiary i się w nim ukrył. To właśnie w pojęciu wiary zawierają się Zaufanie i Ryzyko, Przygoda i Wypróbowanie czegoś nowego, zupełnie nieznanego, tak mocno wpisane w serce każdego mężczyzny. Każdego dnia stajemy nad wielką przepaścią. Albo tchórzymy i ciągle stoimy w miejscu, albo zaufamy Chrystusowi, zamykamy oczy i skaczemy. A On nas unosi i prowadzi :)
U Boga nie ma gotowych formuł. Kropka. Zatem nie ma formuł dla człowieka, który za Nim idzie. Bóg jest Osobą, a nie doktryną. On nie działa jak system – nawet teologiczny – ale z całą oryginalnością prawdziwie wolnej żywej Osoby. „Królestwo Boga nie jest bezpieczne – mówi arcybiskup Anthony Bloom. – Trzeba do niego wejść, a nie tylko szukać o nim informacji”. [cytat z książki Eldredge J., Dzikie serce – tęsknoty męskiej duszy, Poznań 2003.]
Stąd wniosek prosty: męska wiara jest dla facetów z jajami, dla szaleńców nie bojących się ryzyka i zmian. Taaak, dzisiaj w naszych kościołach spotkamy wielu facetów, którzy zamiast odkrywać swoją męskość i szukać męskości w Kościele, wybierają kobiecą religijność albo uciekają w ateizm. Bo tak łatwiej? Bo to nie wymaga wysiłku? Nie dziwmy się, że w kościołach mamy tak mało facetów. Bo facet musi walczyć, musi być twórczy, stąd paradoksalnie to właśnie większość wspólnot przykościelnych jest zdominowana przez mężczyzn. Ostatni wniosek: odwaga i podejmowanie ryzyka to niezbędne cechy do zbudowania prawdziwe męskiej relacji z Bogiem. Popatrzcie na Chrystusa. Popatrzcie na świętych, na męczenników, na Apostołów – oni wszyscy to faceci z jajami!

PS Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie książka Johna Eldredge, pt. Dzikie serce – tęsknoty męskiej duszy, a cały wpis dedykuję Tej, która rok temu sprezentowała mi tę książkę.

22 czerwca 2011

Pedofilia w Kościele a ateizm uliczny.

Przez ostatni czas trwała na tym blogu masakra tzw. ateizmu salonowego. Długie artykuły, poparte źródłami, statystykami, odwołania do historii, filozofii, nauk przyrodniczych... Tony ateistycznych kłamstw i mitów obalone, a kolejne czekają w kolejce. Natomiast przyszedł czas na polemikę z ateizmem ulicznym. Ta wygląda zgoła inaczej, jednak kończy się tak samo jak w przypadku ateizmu salonowego ^^ Oto przykład takiej rozmowy.


ATEISTA:
Poirytowany ateista, który jest przekonany, że właśnie odkrył największe kłamstwo świata i rozgryzł najbardziej zbrodniczą organizację jaka kiedykolwiek istniała na świecie, spotyka wierzącego. Chce go oświecić (oczekuje rychłego zwycięstwa w dyskusji) uraz utwierdzić się we własnym wyborze o odrzuceniu Boga (jego sumienie nie daje mu spokoju). Pyta więc wierzącego:

- Jak Kościół, który głosi światu Miłosierdzie Boże, może dokonywać takich obrzydliwości jakim jest pedofilia nagminnie popełniana przez księży?!

WIERZĄCY:
Delikatnie ziewa z nudów, bo wie, że po raz tysięczny będzie przerabiał tak oczywiste kłamstwa. Odpowiada stanowczo i ze spokojem:

- Kościół, a więc także jego kapłani, nie dokonują takich obrzydliwości.

ATEISTA:
Poirytowany ateista, który jest przekonany, że właśnie odkrył największe kłamstwo świata i rozgryzł najbardziej zbrodniczą organizację jaka kiedykolwiek istniała na świecie. Jestem już pewien swojego zwycięstwa w dyskusji, jednocześnie żywi coraz większą pogradę i agresję wobec wierzącego. Nie rozumie jak wierzący może być tak zmanipulowany. Odrzeka:

- Co Ty wygadujesz?! Wszechobecna pedofilia w Kościele, o tym się mówi, o tym się słyszy!

WIERZĄCY:
- Pedofilia w Kościele? W takim razie podaj mi nazwiska chociaż 10 księży skazanych prawomocnym wyrokiem za przestępstwo pedofilii w Polsce, w ostatnim czasie (odsyłam do statystyk Komendy Głównej Policji lub innych wiarygodnych statystyk przygotowanych przez organy państwowe).
Poza tym doskonale wiesz, że media uwielbiają rozdmuchiwać skandale, zwłaszcza z rzekomym udziałem wiernych Kościoła Katolickiego. Tak łatwo dałeś się zmanipulować?

ATEISTA:
- Yyyy….
I w tym momencie robi się nieciekawie dla ateisty. Nie znajduje danych na poparcie swoich oskarżeń. Jego mit powoli zaczyna się rozpadać, sumienie staje się coraz bardziej niespokojne. WIERZĄCY dobija swojego rozmówcę:

- Uuu, nie ma ani jednego nazwiska?
Ale załóżmy czysto hipotetycznie, że znalazłeś te 10 nazwisk. Więc teraz porównaj tych 10 hipotetycznych pedofilów wraz z resztą kapłanów w Polsce, których jest ok. 30 000. Jaki to jest procent?

ATEISTA:
- Ok. 0.02%...
Ateiście nie daje spokoju fakt, że sam bezkrytycznie przyjął i powielał naiwne kłamstwo, którego przecież nie da się udowodnić. Nie chce przyznać się do porażki, nie przeprosi za obrazę cudzych wartości. Próbuje odskakiwać na bok w dyskusji, poruszając poboczne, nieistotne wątki, próbuje przejść do ataku wymyślając kolejne bzdury. WIERZĄCY szybko wraca do głównego tematu dyskusji kontynuując ofensywę:

- Bingo. To o wiele mniej niż średnia liczba pedofilów w polskim społeczeństwie. Ta zawyżona liczba mimo wszystko jest tak mała, że nie łapie się do statystyk dot. ryzyka przestępstwa pedofilii wśród różnych grup zawodowych. Codziennie wysyłasz swoje dziecko do szkoły. Wiesz, że jedną z grup największego ryzyka są np. nauczyciele wfu?

ATEISTA:
- Nieeee…

WIERZĄCY:

-  To obłudne. Bardziej interesuje Cię oczernianie Kościoła niż dobro własnego dziecka? Dlaczego nie walczysz z grupami zawodowymi z najwyższym stopniem ryzyka, gdzie ryzyko pokrzywdzenia dzieci jest największe, a zamiast tego kłamliwe oczerniasz księży, którzy takich przestępstw nie popełniają?


Koniec dyskusji. Więcej do poczytania - analizy, statystyki itp.: źródło 1źródło 2, źródło 3, źródło 4, źródło 5 (zachęcam do wnikliwej analizy ;). 

3 czerwca 2011

Nawróceni ateiści

Nie od dziś wiadomo, że ateizm cieszy się największą popularnością wśród osób młodych. Później, wraz z dojrzewaniem, maleje liczba ateistów w kolejnych grupach wiekowych.

Dlaczego? Czasem jest tak, że do pewnych spraw trzeba po prostu dojrzeć. Młodzi ludzie często traktują ateizm jako bunt przeciwko rodzinie, społeczeństwu. Jednak jest on przede wszystkim kuszący dlatego, że niczego nie wymaga. To droga najmniejszą linią oporu. W ateizmie człowiek nie musi szukać Boga, zmieniać swojego życia, poświęcać swojego czasu, uczyć się pokory i uznać swoją słabość i grzeszność. Bo tak łatwiej.
A co człowiek sieje, to i zbierać będzie: kto sieje w ciele, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne. (Ga 6, 8)
Jednak życie to nie tylko przypadek, losowa ilość lat przez którą musimy spać, jeść i zamieniać tlen w dwutlenek węgla. Nikt z ludzi nie ucieknie od odpowiedzialności za całe swoje ziemskie życie, które jest niepowtarzalne i nieodwracalne.Czasem trzeba wiele czasu, żeby zrozumieć tą Prawdę. Dzisiaj przyjrzymy się znanym zagorzałym ateistom, którzy w pewnym momencie swojego życia odkryli Boga.

ABBY JOHNSON
Abby Johnson to była dyrektor kliniki aborcyjnej Bryan Planned Parenthood, w której pracowała przez 8 lat. Punktem zwrotnym w jej życiu stała się chwila, gdy po raz pierwszy zobaczyła obraz ultrasonograficzny aborcji wykonywanej na dziecku w łonie matki.
Po tym wydarzeniu Johnson zrezygnowała ze swojego stanowiska w Bryan Planned Parenthood. Stało się to dokładnie 6 października 2009, podczas czuwania modlitwenego kampanii "40 dni dla Życia". Abby włączyła się wtedy do wspólnej modlitwy działaczy pro life, organizowanej przy jej byłym już miejscu pracy. Oprócz niej z pracy w klinice tego dnia zrezygnowało jeszcze 7 innych osób.
+  Wywiad z Abby Johnson

MICHAIŁ GORBACZOW
Polityk i laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Był ostatnim przywódcą Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. W latach 1990-1991 pełnił funkcję prezydenta ZSRR, przyczynił się do upadku komunizmu w Europie.

Informacje o nawróceniu Gorbaczowa pojawiały się jednak już w 1999 r. po jego spotkaniu z Janem Pawłem II. Potwierdzenie nadeszło jednak dopiero w 2008 r. Właśnie wtedy Gorbaczow odbył pielgrzymkę do Asyżu, gdzie razem z tłumem innych wiernych modlił się przed grobem św. Franciszka. Potem oprowadzany po bazylice przez jednego z zakonników miał mu powiedzieć:
Dla mnie święty Franciszek jest jak drugi Chrystus. Jego historia odegrała ważną rolę w moim życiu. Chwilę później dodał: To dzięki niemu zyskałem wiarę, dlatego bardzo chciałem tu przyjechać.
ANDRE FROSSARD
Znany francuski pisarz i eseista. W latach 1987-1995 członek Akademii Francuskiej. Był synem Louisa-Oscara Frossarda - jednego z fundatorów Francuskiej Partii Komunistycznej. Wychowywany w rodzinie ateistów.

Pewnego razu Frossard przechodził ze swoim kolegą koło kościoła, kolega wstąpił do świątyni na chwilę modlitwy. Frossard czekał na zewnątrz. Zniecierpliwiony przedłużającym się czekaniem postanowił wejść do środka. Po przekroczeniu progu świątyni ogarnęła go nastrojowa cisza i w tej ciszy doznał nadzwyczajnego olśnienia. Poczuł wokół siebie ogromną jasność, która przeniknęła jego duszę. Po wyjściu ze świątyni powiedział do swego kolegi, że gorąco wierzy w Boga. W wieku 20 lat przystąpił do Kościoła katolickiego i został ochrzczony. Swoje przeżycia zapisał w książce pt. „Bóg jest, ja Go spotkałem”. Był przyjacielem Jana Pawła II.
+ Więcej o nawróceniu Andre Frossarda

PETER STEELE
Lider znanego na świecie zespołu metalowego Type O'Negative.

Steele przez długie lata posiadał wizerunek osoby walczącej z Kościołem. Niejednokrotnie wchodził w konflikt z prawem. Przez jakiś czas przybywał także w szpitalu psychiatrycznym. Jego życie odmieniło sięę w 2005 r. po śmierci jego matki. W 2007 r. wokalista oświadczył, że przyjął Chrystusa i odtąd utożsamia się z nauką Kościoła katolickiego. Jak powiedział w wywiadzie dla magazynu "Decibel", przemiana nastąpiła u niego po poważnym kryzysie jaki przeszedł.

EMIL ZOLA
Po trzydziestu latach, w czasie których był kolejno założycielem, członkiem i wielkim mistrzem loży masońskiej, Emil Zola w wieku 56 lat zdystansował się publicznie do niej, jako do "najbardziej cynicznego kłamstwa", nawrócił się do Boga i związał na nowo z Kościołem katolickim.

Oto fragment jego listu do Papieża Leona XIII:
Obecnie, gdy przekonałem się całkowicie, że przez trzydzieści lat byłem w błędzie, gdy poznałem, na czym się opiera cały system masoński, którego doktrynę rozpowszechniałem, doprowadzając również innych do jej rozpowszechniania, tak, że wielka masa ludzi poszła za mną w błędzie - szczerze tego żałuję. Oświecony w tym względzie przez Boga, zdaję sobie sprawę ze wszystkiego zła, które przez to popełniłem i w konsekwencji odrzucam masonerię i zrywam z nią więzy solidarności oraz uznaję ze skruchą wobec Kościoła swe błędy.

BERNARD NATHANSON
Znany na świecie lekarz i działacz organizacji służących obronie życia. Zanim się nawrócił, odpowiedzialny był za przeprowadzenie tysięcy zabiegów aborcji. Operacji takiej poddał także swoje nienarodzone dziecko. Jest autorem słynnego filmu o aborcji pt. "Niemy krzyk".

Nathanson przez wiele lat był zatwardziałym ateistą i wielkim zwolennikiem aborcji. To m.in. dzięki jego aktywności, w 1973 r. zalegalizowano ją w Stanach Zjednoczonych.

Niedługo potem w jego życia nastąpił przełom. Jeszcze w 1973 r. lekarz pierwszy raz zetknął się z aparatem USG, za pomocą którego mógł zobaczyć płód w łonie matki. Następnie wykorzystał to urządzenie do zrealizowania filmu pt. "Niemy krzyk", który pokazywał zabieg aborcji. W 1979 r. oświadczył publicznie, że nie będzie już przeprowadzał kolejnych zabiegów. W 1996 r. wstąpił do Kościoła katolickiego i został ochrzczony. Od wielu lat zajmuje się propagowaniem ochrony życia poczętego.


EDYTA STEIN
Urodzona w 1891 r. święta Kościoła katolickiego, znana także jako św. Teresa Benedykta od Krzyża. Zmarła w 1942 r., w obozie koncentracyjnym w Auschwitz.

Edyta Stein od 14 roku życia pozostawała ateistką. Nawróciła się w 1922 r. przyjmując chrzest w Kościele katolickim. Jak sama później podkreśliła, bezpośredni wpływ na jej przemianę miała lektura "Życia św. Teresy z Avila". Potem zaczęła się zajmować tłumaczeniem prac św. Tomasza z Akwinu, co jeszcze bardziej pogłębiło jej wiarę.

Studiowała we Wrocławiu psychologię, historię i germanistykę, a w 1913r. - zafascynowana fenomenologią Husserla - udała się do Getyngi, aby napisać doktorat z filozofii. U szczytu kariery naukowej przeżyła przełom duchowy i przyjęła chrzest. W 1933 wstąpiła do Karmelu w Kolonii, gdzie przyjęła imię Teresy Benedykty od Krzyża. W 1938 r. złożyła profesję wieczystą, ale wkrótce hitlerowskie prześladowania Żydów zmusiły ją do ucieczki z Niemiec do Karmelu w holenderskim Echt. Aresztowana 2 sierpnia 1942 r. i przewieziona do Auschwitz, została zamordowana - razem z rodzoną siostrą, Różą - w komorze gazowej. Beatyfikowana w 1987, a kanonizowana w 1998 roku przez Papieża Jana Pawła II.
+ Wszystko o Edycie Stein

Na koniec więcej nazwisk dla chcących poszperać w internecie:
  • James Hetfiled (lider zespołu Metallica, wychowywany w duchu sekty Christian Science)
  • Dave Mustaine (lider thrash metalowego zespołu Megadeth)
  • Brian "Head" Welch (członek heavy metalowego zespołu Korn)
  • Alice Cooper (muzyk grający heavy metal, właściwie Vincent Damon Furnier)
  • Tomasz Budzyński (z zespołu 2Tm2,3, Armia)
  • Jan Budziaszek (perkusista zespołu "Skaldowie")
  • Fryderyk Chopin (pianista, kompozytor)
  • Ted Turner (biznesmen, dystrybutor m. in.CNN i Cartoon Network)
  • J. R. Tolkien (pisarz)
  • C.S. Lewis (pisarz)
  • Aleksander Sołżenicyn (laureat Literackiej Nagrody Nobla)
  • Jean-Paul Sartre (jeden z przedstawicieli tzw. egzystencjalizmu ateistycznego)
  • Anne Rice (pisarka)

13 maja 2011

Co ateiści zawdzięczają Kościołowi? cz. I

To był szok. Świat podążył w zupełnie nowym kierunku. Zmieniły się serca ludzi, bo oto na Ziemię przyszedł sam Bóg. Nie jako bogaty władca, otoczony zastępami sług czy żołnierzy, w przepychu i bogactwie. Nie jako Stwórca, choć jest Stwórcą. Przyszedł jako Jeden z Nas! We wszystkim podobny do nas, oprócz grzechu. Bo umarł za nasze grzechy i śmierć pokonał!

Od tego momentu Jego Ewangelia głoszona jest na całym świecie. Ta szalona rewolucja objęła cały świat. Przyjście Boga nie mogło zostać dla całego świata obojętne. Czas odpowiedzieć sobie na jedno konkretne pytanie:

Co każdy człowiek, bez względu na to czy jest ateistą czy wierzącym, zawdzięcza Kościołowi Chrystusa, który głosi Jego naukę całemu światu?

Początek średniowiecza to upadek cywilizacji. Zachodnia część Imperium Rzymskiego zostaje zdobyta przez barbarzyńskie plemiona z północy, głównie Germanów. To oni niszczą i plądrują, panując nad terenami dzisiejszej Europy Środkowej i Zachodniej. Cywilizacja umiera, ginie, wydawałoby się – bezpowrotnie.
Imperium Rzymskie tego nie przerwało. Za to Kościół funkcjonujący w jego granicach i poza granicami – przetrwał. Zgodnie z obietnicą Chrystusa „… a bramy piekielne go nie przemogą” Kościół musi istnieć. Nauka Chrystusa jest uniwersalna w przeciwieństwie do islamu, judaizmu czy jakiejkolwiek innej religii. Nawracają się nie tylko mieszkańcy starego Imperium Rzymskiego, ale też nowo przybyli barbarzyńcy. Agresywni, dzicy, brutalni. Do nich Chrystus także kieruje swoją Ewangelię. Owoce pojawiają się bardzo szybko: Imperium Karola Wielkiego, początki Francji, Niemiec, państw włoskich. Zjawisko renesansu karolińskiego, czyli pierwszy od czasów upadku Rzymu rozkwit nauki, sztuki i kultury dzieje się właśnie w państwie rządzonym przez świeżo nawróconych władców barbarzyńskich (Karol Wielki).

PISMO I EDUKACJA
Rodzi się nowa cywilizacja, czerpiąca pełnymi garściami z dorobku starożytnych Rzymian i Greków. Jednak ze względu na ogromne zniszczenia i brak znajomości łaciny czy greki, dostęp do osiągnięć tych kultur był poważnie utrudniony. W tamtych czasach umiejętność pisania i czytania posiadali jedynie księża (z pisaniem i czytaniem miał nawet problem sam Karol Wielki), aby czytać i objaśniać wiernym Słowo Boże. Dlatego głównie oni byli zatrudniani w kancelariach królewskich, przez co tworzyli świecką administrację. Przez kilka stuleci w przyklasztornych bibliotekach i scriptoriach tysiące mnichów przepisywało antyczne manuskrypty dzięki czemu ocalono dorobek starożytnej literatury i nauki przed niszczącymi najazdami barbarzyńców. To duchowni przynieśli pismo na tereny wszystkich państw, które przyjmowały chrzest, w tym także do Polski, wraz z całą wiedzą zawartą w ówczesnych księgach i manuskryptach. Gdyby nie Kościół stracilibyśmy jedyny klucz do skrzyni z bogactwami cywilizacji Rzymskiej, a więc znajomość łaciny. To dzięki Kościołowi pismo to, mimo że nie istniał już naród, który je wytworzył, funkcjonowało przez wieki w całej Europie. Uniwersalny język a także uniwersalne wartości wywodzące się z Ewangelii integrowały cały Kontynent.

Księża znający pismo nie chcieli zachować tej elitarnej wtedy umiejętności i wiedzy tylko dla siebie (a przecież mogli tak zrobić…), dlatego prowadzili też szkoły parafialne. Stały się one fundamentem powszechnego szkolnictwa nie znanego wcześniej żadnej innej cywilizacji. Ludzie kształceni przez księży, odczuwający potrzebę jeszcze lepszego poznania nauk, tworzyli zapotrzebowanie na powstanie szkół wyższych, czyli uniwersytetów (prawo popytu i podaży).
Stworzenie przez Kościół uniwersytetów dało początek międzynarodowej społeczności naukowej, która położyła fundamenty pod późniejszą rewolucję naukową. Jak określił to jeden z badaczy, w średniowieczu Kościół był "jedyną instytucją w Europie, która wykazywała ciągłe zainteresowanie kultywowaniem i pielęgnowaniem wiedzy"[1].

NAUKA
Wolny i nieskrępowany sposób, w jaki toczyła się debata intelektualna w ówczesnych ośrodkach akademickich, nadal budzi powszechny podziw historyków. Zachwyt nad ludzkim umysłem i jego możliwościami, oddanie się rygorystycznej i racjonalnej debacie, a także promowanie intelektualnych poszukiwań i wymiany naukowej - a wszystko to pod patronatem Kościoła - stanowiło podwaliny rewolucji naukowej, jaka miała miejsce w zachodniej Europie[2]. o Kościół poszerzył wachlarz nauk o nową dyscyplinę – teologię - a także o nowe nurty w filozofii, które odcisnęły gigantyczne piętno na całej nauce czy kulturze.

Wkład Kościoła katolickiego w rozwój nauki znacznie wykraczał poza kształtowanie myśli teologicznej, sięgał bowiem do badań naukowych prowadzonych przez znakomitych uczonych, z których wielu było osobami duchownymi. I tak dla przykładu, Nicholas Steno, ksiądz katolicki, uważany jest często za ojca geologii. O. Atanazjusz Kircher położył podwaliny pod egiptologię. O. Giambattista Riccioli jako pierwszy dokonał pomiaru przyspieszenia wolno spadającego ciała. Z kolei rozwój współczesnej teorii atomowej przypisuje się często o. Rogerowi Bośkovićowi. I pomyśleć, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej[2]. L. Heilbron z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley pisał:
"Kościół rzymskokatolicki przeznaczył więcej wsparcia i pomocy finansowej na rzecz rozwoju astronomii przez okres sześciuset lat (od czasu odrodzenia nauki antycznej w późnym średniowieczu do oświecenia) niż jakakolwiek inna instytucja lub prawdopodobnie wszystkie instytucje razem wzięte".
Do rozwoju nauki i techniki w średniowieczu w dużym stopniu przyczyniły się zakony. W okresie średniowiecza benedyktyni upowszechnili na ogromną skalę praktyczną wiedzę z dziedziny techniki upraw ziemi, hodowli bydła i koni, pszczelarstwa, sadownictwa i zielarstwa[3]. Jeden z mediewistów stwierdził, że „każdy klasztor benedyktyński był jednocześnie szkołą rolniczą dla całego regionu"[4]. Wśród benedyktynów nie brakowało wynalazców: najbardziej znani to Guido z Arezzo - twórca nowoczesnego zapisu nutowego czy Gerbert z Aurillac (późniejszy papież Sylwester II) - twórca pierwszego mechanicznego zegara. Cystersi rozwinęli technologię budowy młynów wodnych, metalurgię i hutnictwo szkła[3]. Zakon jezuitów wniósł duży wkład w rozwój fizyki eksperymentalnej, astronomii, geomagnetyzmu, meteorologii, a także kartografii[5]. Zdominowali oni badania nad trzęsieniami ziemi do tego stopnia, że sejsmologia zyskała wręcz miano "nauki jezuitów". Mało kto wie, że aż trzydzieści pięć kraterów na księżycu zostało nazwanych na cześć jezuickich naukowców i matematyków. Utrwalali oni swój naukowy dorobek w ogromnych encyklopediach, dzięki którym upowszechniano wyniki badań. W XVII wieku prawie wszystkie traktaty z dziedziny optyki wyszły spod pióra jezuitów[6]. Ponadto za sprawą jezuickich misjonarzy zachodnia nauka dotarła do Chin i Indii.

Katoliccy duchowni położyli podstawy także pod wiele innych, nowych dziedzin wiedzy. Na przykład Franciszkanin Roger Bacon uznawany jest za prekursora współczesnej metodologii nauk, a o. Francisco de Vitoria za twórcę podstaw współczesnego prawa międzynarodowego. Podkreśla się też duży wkład scholastyków w rozwój ekonomii (m.in. teoria pieniądza Jana Buridana, teoria monetarna Mikołaja z Oreseme, teoria subiektywnej wartości Pierre de Jean Olivi, Luis de Molina, kard. Juan de Lugo)[3]. Jeden z najbardziej wpływowych ekonomistów XX wieku Joseph Schumpeter, stwierdził, że późnych scholastyków powinno uważać się za założycieli naukowej ekonomii[7].

Spośród papieży do największych propagatorów nauki należeli: Benedykt XIV zwany papieżem uczonych, Sylwester II, Klemens XI, a także Jan XXI (Piotr Hiszpan) – wybitny logik, autor dzieła Summulae logicales.

Zachęcam do przeczytania drugiej części artykułu "Co ateiści zawdzięczają Kościołowi? cz. II".
A oto bibliografia. Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 - racjonalista.pl
żart ^^

Przypisy:
[1] Lowrie J. Daly, The Medieval University 1200-1400, New Jork 1961, s. 4.
[2] http://archidiecezja.lodz.pl/wolborz/czytaj.php?tekst=fobia/niezastapiony.txt
[3] Thomas Woods, Jak Kościół katolicki zbudował zachodnią cywilizację, Kraków 2006.
[4] Aleksander Clarence Flick, The Rise of the Mediaeval Church, New Jork 1909, s. 223.
[5] Agustin Udias, Searching the Heavens and the Earth: The History of Jesuit Observatories, Dordrecht 2003, s. 53.
[6] William B. Ashworth Jr, Catholicism and the Early Modern Science, [w:] David C. Lindberg, Ronald L. Numbers, God and Nature s. 154.
[7] Joseph A. Schumpeter, History of Economic Analysis, New York 1954, s. 97.