Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty

18 października 2021

Kościół katolicki a niewolnictwo

 W 1537 roku papież Paweł III wydał bullę „Sublimis Deus”, jeden z najważniejszych dokumentów w historii kultury, jeden z pierwszych, w którym tak jednoznacznie potępiono niewolnictwo.  

„Stwierdzamy i oświadczamy […], że Indianie i wszyscy inni ludzie, jacy mogą być odkryci w przyszłości przez chrześcijan, nie mogą być pozbawiani wolności i własności, nawet jeśli pozostają poza wiarą w Chrystusa, że mogą i powinni swobodnie i zgodnie z prawem cieszyć się wolnością i własnością ich mienia i nie mogą być brani w niewolę. Wszystko, co jest z tym prawem sprzeczne, będzie nieważne”.

Na szczęście już wtedy udało się rozdzielić Kościół od państwa, wobec czego świeccy władcy, mogli dowoli kraść, gwałcić, rabować i porywać w niewolę ludzi z całego świata. Jak np. król Belgów Leopold.

Powyżej fakty, poniżej propaganda. 


 

16 lutego 2020

Czy głosowanie na PIS to grzech?

Niedawno Partia Kobiet ogłosiła koniec działalności w Polsce. Jej poparcie nigdy nie przekroczyło 1% ponieważ Polki na ogół nie utożsamiają się z postulatami feministek (albo utożsamiają się z nimi, bo nie zdają sobie sprawy, jak bardzo radykalne są te postulaty w rzeczywistości). Bardzo często zwolennicy lewicowych postulatów są w mniejszości, a mimo to dominują one w mediach czy życiu publicznym.

Czy zastanawialiście się jak to możliwe, że w Polsce, (a więc kraju zamieszkanym w większości przez katolików i innych konserwatystów, gdzie partia odwołująca się do katolicyzmu rządzi samodzielnie już drugą kadencję mając wielkie media, Sejm, Prezydenta, a do niedawna Senat), wartości konserwatywne są systematyczne eliminowane z przestrzeni publicznej? Nienarodzone dzieci są zabijane w szpitalach w majestacie prawa, konserwatywne projekty ustawodawcze typu Stop Pedofilii czy Stop aborcji są blokowane, elementy ideologii LGBT są systematycznie przemycane do szkół (np. „Tęczowe piątki” i zmiany w podstawach programowych WDŻ), pracownicy są zwalniani z pracy za głoszenie poglądów konserwatywnych (Ikea, Uniwersytet Śląski), w serwisach społecznościowych panuje cenzura dla twórców głoszących takie treści (Youtube, Facebook)? Jakby tego było mało, dzieje się to w skali większej niż za rządów PO czy SLD.


Przywiązanie do wartości konserwatywnych ze strony partii rządzącej polega jedynie na słowach i symbolicznych gestach. Dzieje się tak od 2007 roku, kiedy PIS odrzucił poprawkę do Konstytucji, która miała dodać, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia od momentu poczęcia". Po czym w poprzednich wyborach PIS znowu wystartował z hasłem walki z aborcją…

PIS odważnie uderza w środowiska sędziów, zadziera z Unią Europejską, ekologami itd., ale w kwestii konserwatywnej nie robi prawie nic. Pomimo to konserwatywni wyborcy dają się mamić jak dzieci. Są oni emocjonalnie przywiązani do partii często w sposób wręcz fanatyczny, dlatego nie weryfikują faktów, tj. realnych działań jakie podejmuje ta partia. Politycy świadomie wpływają na emocje wyborców, a ci wyłączają racjonalne myślenie, dając się wciągać w jałowe spory jak fanatyczni kibice za swoją drużyną.

A wystarczyłoby żeby zwolennicy wartości konserwatywnych w Polsce zagłosowali na jedną najbardziej konserwatywną partię. Jeśli ta partia nie zrealizowałaby swoich postulatów, to w następnych wyborach głos powinien zostać oddany na kolejną itd. Niestety dzięki naiwności konserwatywnego elektoratu i sprytnej polityce PIS, problemy te nie będą rozwiązane, co jest już jasne od wspomnianego 2007 roku. Co więcej, PIS zdaje się szantażować konserwatywny elektorat, że jeśli nie wygra PIS to zacznie rządzić lewica albo PO i wtedy się zacznie prawdziwa rewolucja w dziedzinie wartości. Ciekawe jest to, że podobny mechanizm można było zaobserwować w wielu krajach Europy Zachodniej.

Dlatego uważam, że nie ma większego zagrożenia w walce o wartości konserwatywne niż PIS, ponieważ trwoni on i „zamraża” potencjał konserwatystów w Polsce.

17 lutego 2017

Jak można wydawać własne, zarobione pieniądze? Energa

Jak można wydawać zarobione pieniądze:

WOŚP ze swoich funduszy organizuje Woodstock, zamiast przekazać je na cele charytatywne, mimo że taki jest cel statutowy tej organizacji. DOBRZE.

Energa, spółka Skarbu Państwa organizuje uroczystość z Mszą św. za 12.000,00 zł. SKANDAL!

Ale najzabawniejszy argument to ten, że skoro Energa jest spółką Skarbu Państwa, to organizuje uroczystości z naszych podatków. Mimo że jest potentatem energetycznym i regularnie uzyskuje dodatni wynik finansowy ze swojej działalności (a uroczystość za 12 tys. zł jest pewnie najtańszą w historii spółki i całej branży).

Podsumowując: uważaj, bo na twój dzisiejszy obiad zrzucił się twój pracodawca, więc nie możesz zjeść tego, co ci się podoba. A świętować można tylko na modłę ateistyczną, bo ateizm, tak jak w konstytucji ZSRR, jest wartością nadrzędną w stosunku do innych światopoglądów :)


21 grudnia 2014

16 mln zł dla Świątyni Opatrzności Bożej

Postępowe media donoszą o prawdziwym skandalu: państwo przeznacza 16 mln złotych na budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, wykonując zobowiązania zaciągnięte przez poprzednie rządy!
Skandal, ja też tak sądzę. Dlaczego? Bo to bardzo mała kwota.

Niedorzecznym było by wydać 16 mln złotych na cele kultu religijnego sunnitów w Polsce, ale biorąc pod uwagę ilość katolików w naszym kraju ten wydatek jest uzasadniony. Ateiści się muszą nauczyć, że nie są tutaj sami. Religia katolicka jest to element wspólnej historii, obojętnie czy się to komuś podoba, czy nie. Kościoły to też kultura, np. wielu turystów przyjeżdża do Polski także dla nich. Zamiast urządzać sobie wojenki z religią, można zacząć używać rozumu i protestować także wtedy gdy o wiele większą kwotę urzędnicy Hanny Gronkiewicz Waltz w Warszawie przeznaczają na swoje premie. I w setkach innych podobnych przypadków.


W czołowych polskich mediach głośno było również o proteście przeciwko finansowaniu Świątyni Opatrzności Bożej, tak jakby przyszły tam setki tysięcy osób. W rzeczywistości przyszło około sto osób.
Co szanowni organizatorzy protestu i medialnej walki o świeckość Rzeczypospolitej robili w dniu, w którym otwierano w Warszawie przepiękny gmach Muzeum Historii Żydów Polskich, którego niezwykle istotną część stanowią eksponaty dotyczące judaizmu? Muzeum, które kosztowało 320 mln zł, a z kieszeni podatników wyłożono na ten cel aż 180 mln? Czyli ponad 11-krotnie więcej niż zaplanowano na muzeum przy Świątyni Opatrzności Bożej? Otóż nie krzyczeli, nie protestowali. A powinni, bo jeśli o wyznaniowości Polski mają decydować środki budżetowe przeznaczone na muzea związane z wierzeniami obywateli, to Polska jest państwem wyznaniowym - konkretnie judaistycznym. (Wojciech Teister, gosc.pl)

17 września 2014

Inżynieria społeczna w Sejmie cz. I: Obywatelski projekt ustawy "Stop pedofilii" i edukacja seksualna

Hipokryzja lewicy nie zna granic. Gdy tylko pojawią się plotki o pedofilii w Kościele, ci natychmiast zaczynają wrzeszczeć i trąbić o tym gdzie tylko się da. Dzisiaj natomiast odrzucili obywatelski projekt ustawy "Stop Pedofilii". Oto niektóre z wypowiedzi jakie padły podczas sejmowej debaty:

Wychowanie dzieci, czy deprawacja przez seksedukatorów - to wybór przed jakim dziś stoimy - mówi posłanka Sadurska (PiS). Poseł Niesiołowski (PO) kpi ze sprawy.

Krystyna Pawłowicz (PiS) zauważa, że Inicjatywa Obywatelska została wymuszona biernością i szkodliwymi działaniami władz: Obywatelski projekt jest formą obrony dzieci przez ich rodziców.

Poseł Rozenek (Twój Ruch) zakaz promocji zachowań seksualnych wśród małoletnich nazywa walką z edukacją i oświatą.

Twój Ruch Janusza Palikota jak zwykle wykorzystuje okazję przemówienia by atakować Kościół. Jego zdaniem zapis: "Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15, zachowań seksualnych, lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań." zakaże edukacji seksualnej. A więc zdaniem Twojego Ruchu nie można prowadzić seksedukacji bez promowania takich zachowań seksualnych.

Marzena Machałek z PiS tych, którzy są przeciwko projektowi, jak można wspierać wprowadzanie chorych i szkodliwych pomysłów seksedukacji do polskich szkół.

Sejm reaguje oburzeniem na fragmenty "Wielkiej Księgi Siusiaków", książki polecanej przez seksedukatorów Ponton (fundacja feministki Wandy Nowickiej, będącej na liście płac przemysłu aborcyjnego) dzieciom. Posłowie nie mogą znieść obrzydliwych sformułowań o masturbacji. Ale dla dzieci to jest właściwe, a jakże!

Zaprosiliście dwa lata temu Daniela Cohn-Bendita, który publicznie chwalił się stosunkami seksualnymi z dziećmi gdy pracował w przedszkolu. - ujawnia hipokryzję Twojego Ruchu pan Mariusz Dzierżawski.

"Proszę mi powiedzieć po co dziecku 6-letniemu potrzebna jest wiedza z zakresu antykoncepcji." - pyta posłanka Wróbel (Solidarna Polska).

Anna Sobecka z PiS zwraca uwagę, że odrzucenie projektu będzie jawnym poparciem dla pedofilii.
Odrzucili.

PS Drodzy ateiści, dla których każdy ksiądz jest pedofilem - nie słyszę Was! Nie słyszę Waszych głosów poparcia dla projektu ustawy "Stop pedofilii"! Czyżby problem ofiar pedofilii interesował Was tylko wtedy gdy można go sobie użyć do Waszych prywatnych wojen z Bogiem, wiarą i Kościołem?

>> Część druga wpisu

12 września 2014

Inżynieria społeczna w Sejmie cz. II: Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej

Ostatnio pokusiłem się o przeczytanie Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Bogu dzięki, że Polska jej nie przyjmie. Konwencja nie stwarza żadnych realnych środków ochrony, prócz możliwości ingerencji przez inne, międzynarodowe organizacje w sprawy Polski, gdy te uznają, że Polska sobie nie radzi i to tu jest zasadniczy problem z tą Konwencją. Dodatkowo powołuje specjalne organy, które mają monitorować przemoc wobec kobiet, choć wydaje mi się, że takie komórki już funkcjonują w ramach polskiej policji i ministerstwa.

Co może zrobić jedna czy druga organizacja międzynarodowa – a czego nie jest w stanie zrobić Państwo Polskie – w sytuacji gdy kobieta została pobita np. na przystanku? Oczywiście nic. Takie zapisy mogą służyć jedynie wywieraniu nacisku na Polskę żeby wprowadzała różne zapisy ideologiczne, które przyjdą do głowy biurokratom z Brukseli i które będą lansowane przez wszelkie ponadnarodowe organizacje feministyczne, jak właśnie gender i seksedukcja na ich modłę.

Czytając konwencję o przemocy człowiek oczekuje, że znajdzie tu remedia na rozwiązania tego problemu. Takich tu nie ma, za to najczęściej pojawiającym się terminem jest słowo „płeć społeczno-kulturowa”. Wychodzi na to, że powodem przemocy wobec kobiet jest nie np. alkoholizm, różnego rodzaju patologie, tylko wychowanie, oczywiście to tradycyjne. Czyli jak rozumiem szacunek do kobiet jaki wpoili dziecku jego rodzice, poprzez np. gdy tato z siostrą przepuszczał mamę jako pierwszą w drzwiach lub mówienie w przedszkolu że „dziewczynek nie wolno uderzyć nawet kwiatkiem” jest powodem, że potem się je bije...?! Cytat z Konwencji: 
Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.
Wykorzenienie stereotypowego modelu roli kobiety i mężczyzn uwolni kobiety od przemocy? Rozumiem, że stereotypem jest małżeństwo heteroseksualne, w którym mąż zarabia, a kobieta opiekuje się dziećmi w domu i zajmuje się domem. Jak to przyczynia się do przemocy wobec niej? To jest zabawa w inżynierię społeczną i lansowania wzorców które wg feministycznych organizacji są najlepsze, choć i tak nigdzie się nie sprawdziły. A ja przypominam, że żyjemy w kraju pluralizmu politycznego i gender nie ma prawa być narzucaną ideologią przez prawo państwowe. Są też inne opcje, i każdy wychowuje swoje dzieci wg modelu jaki mu odpowiada. Co z neutralnością światopoglądową państwa?

Garść cytatów z Konwencji:
Strony promują lub prowadzą regularne kampanie i programy realizowane na wszystkich szczeblach na rzecz podnoszenia świadomości, w tym współpracę z krajowymi instytucjami praw człowieka oraz jednostkami ds. równouprawnienia, społeczeństwem obywatelskim i organizacjami pozarządowymi, szczególnie organizacjami ds. kobiet. Celem tego rodzaju działań jest zwiększenie świadomości oraz zrozumienia różnych przejawów form przemocy objętych zakresem niniejszej Konwencji, ich oddziaływania na dzieci, a także potrzeby zapobiegania przemocy w
społeczeństwie. - GENDER

W uzasadnionych przypadkach Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości osób uczących się, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez użycia przemocy, a także dotyczących przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz prawa do nienaruszalności osobistej. - GENDER
Kliknij, aby powiększyć

Strony gwarantują, że działania podejmowane zgodnie z zapisami niniejszego rozdziału:
- opierają się na uwzględnieniu kwestii płci społeczno-kulturowej w pojmowaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej i są ukierunkowane na zagwarantowanie ofiarom ich praw i bezpieczeństwa;
- są formą dążenia do niezależności ekonomicznej i wzmocnienia pozycji kobiet będących ofiarami przemocy; - GENDER

Zgodnie z podstawowymi zapisami dotyczącymi praw człowieka oraz mając na względzie uwzględnienie kwestii płci społeczno-kulturowej w pojmowaniu przemocy, Strony podejmują konieczne środki prawne lub inne działania w celu zapewnienia skutecznego dochodzenia oraz ścigania przestępstw określonych zgodnie z niniejszą Konwencją. - GENDER

Strony podejmują się uwzględnienia perspektywy płci społeczno-kulturowej we wdrażaniu i ocenie wpływu zapisów niniejszej konwencji oraz promowania i skutecznego wdrażania polityki równouprawnienia pomiędzy kobietami a mężczyznami oraz wzmocnienia pozycji kobiet.

Gender, gender, gender, gender. Konwencja miała być o przemocy, jest o gender. Równie dobrze można napisać, że zakazuje się kradzieży, w szczególności pieniędzy. Dlatego musi być gender. Wtf?

Równość nie polega na tym, że się zakazuje bić ludzi, w szczególności kobiet, w szczególności przemocy domowej. Równość polega na tym, że się zakazuje bić kogokolwiek, bez wyszczególniania. Bo jeśli po jednej stronie równania mam liczbę x, a po drugiej choćby 0,(9)x to wtedy znak równości przekreślamy. Tak mnie uczono.

Ludzie, którzy przygotowują takie konwencje i wykrzykują hasła o równości i o skończeniu ze stereotypami, paradoksalnie sami patrzą na świat przez pryzmat kobieta vs mężczyzna i to jeszcze w typowo marksistowskim ujęciu, przeciwstawiając te płcie sobie. W przeciwieństwie do wartości Biblii, gdzie relacje między kobietą a mężczyzną są harmonizowane, ukierunkowane na współpracę. A jeśli ktoś nie wierzy to niech sobie porówna pozycję kobiety w krajach islamskich i katolickich. I proszę przy okazji nie mieszać do tego kwestii postępu technologicznego, który to umożliwił kobietom dopiero w obecnych czasach dostęp do wielu zawodów.

Powiedzmy sobie szczerze, że jest wiele sił, którym zależy na osłabieniu rodziny, na lansowaniu alternatywnych wzorców niż te tradycyjne. W obecnych czasach człowieka można indoktrynować już na każdym etapie jego życia. Wyjątkiem jest rodzina i Kościół - tylko nad tymi płaszczyznami władze jeszcze nie mają kontroli. Człowiek pozbawiony swojej tożsamości płciowej (gdy może sobie ją dowolnie zmieniać), tożsamości narodowej (Unia Europejska, kosmopolityzm, mulitkulti), religijnej (a to jest niezbędna cecha do powstania i przetrwania narodu – patrz G. Jellinek i inni uznani badacze) jest po prostu chorągiewką na wietrze, a człowiekiem pozbawionym korzeni niezwykle łatwo jest manipulować. Łatwo jego go "przesadzić". I nie trzeba już tworzyć cenzury - jak reżimy minionego wieku, które ostatecznie poniosły klęskę - by sprawować władzę absolutną. Witaj nowy, wspaniały świecie!

16 listopada 2013

Walka z Kościołem: co łączy Marsz Niepodległości z "Robakami" Luxtorpedy?

W ostatnich tygodniach postępowe media wyrzuciły z siebie niesamowitą ilość oskarżeń o bandytyzmie i chuligaństwie uczestników Marszu Niepodległości. Najgłośniej oczywiście krzyczeli lewicowi eksperci od spraw tolerancji. Szkoda, że wśród tych piewców postępu nie znalazł się nikt, kto zadałby sobie pytanie dlaczego niektórzy z uczestników Marszu Niepodległości decydowali się na tak radykalne zachowania. Dlaczego zniszczono np. tęczę na pl. Zbawiciela? Przecież po drodze było tyle sklepów czy przystanków autobusowych… I dlaczego zdarzyło się to akurat podczas Święta Niepodległości?

Media nie są czwartą władzą. Są pierwszą władzą. Wie to każdy kto zastanawiał się choćby przez chwilę, dlaczego mimo powszechnych narzekań Polaków na sprawujących władzę w Parlamencie wciąż mamy tych samych polityków... Zabawny paradoks, prawda?

Globalna propaganda zmienia myślenie siedzących bezwiednie przed telewizorami, tych którzy pozwolili telewizji myśleć za siebie. Telewizja oddziałuje na takich, a tacy potem głosują – wydaje im się, że głosują wg własnego uznania, a w rzeczywistości głosują tak, jak sprytnie zasugerują im agitatorzy telewizyjni. Są typowymi dziećmi swojej epoki, wyznają wartości wychwalane w mediach i kupują produkty tam reklamowane w rytm popowych piosenek.

W efekcie telewizja stała się ogromną bronią, za pomocą której steruje się masami. Nic więc dziwnego, że stała się także głównym narzędziem na froncie walki z wartościami chrześcijańskimi.

- Najpierw wyśmiano osoby starsze, dlatego, że są w dużej mierze wierzące i dlatego, że część z nich głosuje na PIS. Jakby to było zbrodnią w kraju przecież demokratycznym. Ci sami ludzie, którzy chwalą się, że mamy demokrację i że powinniśmy być tolerancyjni mówią, żeby „zabrać babci dowód[1]” i uniemożliwić jej udział w wyborach. Widać, że tolerancja i demokracja jest tylko dla zwolenników pewnych modnych idei. Tymczasem media takiej sytuacji przyklaskują, a ludzie starsi stają się coraz bardziej wykluczeni ze społeczeństwa.

- Wyśmiano także m. in. kobiety żyjące wartościami chrześcijańskimi – dostały one łatkę „kur domowych”. Kobiety, które przyszły na ostatnią Manifę z hasłami antyaborcyjnymi lewicowi działacze pobili za przyzwoleniem organizatorek Marszu[2]. Ostatnio feministki odmówiły rozmowy z Małgorzatą Terlikowską na antenie Radia Tok FM, ze względu na „radykalne poglądy męża Terlikowskiej”[3]. Piękna tolerancja i otwartość na dialog.

- Księży się nie wyśmiewa. Księży się niszczy. Gdyby ktoś czerpał wiedzę o świecie tylko z mediów to byłby przekonany, że słowo „ksiądz” i „pedofil” to synonimy. Wśród tych wszystkich obrońców gwałconych dzieci, nie pojawił się nikt kto by zajrzał do statystyk odnośnie pedofilii. Dowiedziałby się, że księża zajmują tam marginalne pozycje, daleko za np. nauczycielami wf-u, a to także osoby od których wymaga się zaufania.
Skoro np. nauczyciele są bardziej niebezpieczną grupą jeżeli chodzi o pedofilię, niż księża, to dlaczego ateiści nie atakują nauczycieli, tylko doczepili się właśnie księży? Odpowiedź jest prosta - taki ateista ma w dupie ofiary pedofilii, te biedne dzieci, które przeżywają tragedie. Obchodzą go one tylko wtedy, kiedy może ich tragedię wykorzystać bezczelnie i bezdusznie do swoich rozpaczliwych wojenek z Kościołem. Ateista rzadko kiedy potrafi zerwać z Bogiem, wciąż musi utwierdzać się w swojej niewierze i wyższości nad wierzącymi. (z komentarza użytkownika E. Ruciński)
Ale zwolennicy teorii, że każdy ksiądz jest pedofilem i tak powiedzą, że Kościół kryje pedofili. Koło się zapętla – czyli nie wiemy, ale wierzymy, bo chcemy żeby tak było. Ci ludzie zazwyczaj trzymają się z dala od Kościoła, nie znają osobiście żadnego księdza więc tym łatwiej formułować im takie oskarżenia. Ci ludzie zapominają, że to nie Kościół jest odpowiedzialny za łapanie przestępców, a organy ścigania takie jak Policja czy Prokuratura, bez względu na to czy podejrzany jest księdzem, czy malarzem, czy bankierem, czy bezrobotnym.

Tacy ludzie nie sięgną do statystyk aby zobaczyć, że średnia pedofili wśród księży jest o wiele niższa niż wśród całego społeczeństwa i to na przykładzie wielu państw, także tych z rzekomymi lub prawdziwymi aferami pedofilskim[4]. A więc okazuje się, że kapłaństwo jednak uświęca. Ale kogo to obchodzi, przecież nie chodzi o to żeby walczyć z pedofilią w Kościele tylko z Kościołem za pomocą pedofilii.

- Oczywiście trwa także walka z samymi wartościami chrześcijańskimi. Z powodzeniem udaje się forsować takie twierdzenia, że zabijanie bezbronnych nienarodzonych nie jest zabijaniem, że in vitro cokolwiek leczy, że życie par bez ślubu to dowód na odpowiedzialną miłość, że homoseksualizm jest zgodny z naturą mężczyzny czy kobiety i że jest wrodzony, ale płeć to już sobie można wybrać.
Wiele kobiet po latach faszerowania środkami antykoncepcyjnymi (hormonami) po prostu nie może mieć dzieci i wtedy proponuje im się in vitro zarabiając na tym grube tysiące – majstersztyk, niech żyje postęp!

 I ludzie to łykają, tak po prostu, bez chwili refleksji i bez żadnego „ale…”.

Ponieważ zgodnie obecną poprawnością polityczną to nie są tematy, na które możesz mieć własne zdanie. To są dogmaty i nie ma z nimi dyskusji, a jeżeli powiesz, że Ci ludzie zwyczajnie pobłądzili stajesz się od razu winny, jesteś ciemnogrodzianinem. Jesteś gorszy bo myślisz inaczej niż „ci w telewizji”. W konsekwencji potępiony zostaje każdy kto jest katolikiem. No chyba, że uważa się za katolika, ale nauki Kościoła nie przyjmuje – wtedy media przyklasną takiej hipokryzji.

Historia uczy, że ci wszyscy, którzy wierzą w ten nowoczesny postęp zostaną rozczarowani. Są typowymi dziećmi swojej epoki, nic więcej. Postęp jest ślepy ponieważ zmierza donikąd, tak samo jak donikąd zaprowadził ludzkość ten sam postęp, który tak ochoczo wprowadzali Lenin, Trocki, czy Dzierżyński.

Pomyślcie teraz o tych grupach, które opisałem powyżej. Ile to może być ludzi? Ile milionów Polaków zostało zepchniętych na margines w swoim własnym, niepodległym kraju...?
A przecież jest jeszcze masa innych ludzi-niekatolików, którzy także potrafią myśleć samodzielnie i czują, że coś tu jest nie tak…

Oczywistym jest, że za środowiskami LGTB, feministycznymi itp. stoją potężne pieniądze, ich własne organizacje międzynarodowe[5], politycy wielkich mocarstw, którzy np. oferują pomoc krają najuboższym w zamian za ustawową legalizację aborcji czy związków partnerskich w tych krajach[6]…

Ich symbol stanął na pl. Zbawiciela w stolicy. To wielki symbol. Nie symbol przymierza Noego z Bogiem, ani nie symbol spółdzielczości, bo to nie te grupy zagarnęły ten symbol, to nie o spółdzielcach czy biblistach mówi się wciąż w mediach na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Nie było lepszego momentu na pozbycie się tego znaku zniewolenia poprawnością polityczną i wykluczenia wartości chrześcijańskich z życia publicznego niż Święto Niepodległości. Jeśli tęcza była symbolem, to i jej obalenie ma swoje symboliczne znaczenie. Polska wygrała tę bitwę o  niepodległość, choć nie wojnę. Wiele grup przypomniało o sobie, że są obecne w tym kraju, że są liczne i że nie wolno ich ignorować. Szkoda, że pozostawiono im już tylko tak bardzo skrajne możliwości wyrażania swoich poglądów i walki o swoje wartości.

Obojętnie czy powiecie mi, że na Marsz przyszło 100 000 bandytów, czy narodowców, czy kibiców, czy czy chrześcijan, czy patriotów - ja się z tymi ludźmi solidaryzuję i ich nie potępiam, mimo że niektórzy z nich zniszczyli mienie publiczne i załamali prawo. Tak samo jak nie potępiam tych, którzy walczyli z komunizmem w Polsce w latach 80. i wcześniej także m. in. niszcząc mienie publiczne i łamiąc prawo. Oni też przez byli nazywani chuliganami i wandalami oraz zostali zepchnięci na margines. Ponieważ uważam, że w życiu trzeba walczyć o swoje wartości, a mający władze zawsze muszą pamiętać, że nie mogą pozwolić sobie na wszystko, muszą liczyć się z „robakami”:

27 września 2012

Moralność wg polityków lewicy

"Tak więc to my stanowimy normalny marsz!" - Joanna Senyszyn o warszawskiej homoparadzie

"Widok jest obsceniczny!" - Joanna Senyszyn o otrzęsinach pierwszoklasistów w Gimnazjum Salezjańskim w Lubinie




10 maja 2012

Ruch Palikota żąda zlikwidowania wszystkich skrzyżowań w kształcie krzyża


Z ostatniej chwili: Ruch Palikota żąda zlikwidowania wszystkich skrzyżowań w kształcie krzyża
Projekt likwidacji obecnego kształtu skrzyżowań ma realne szanse uzyskania większości parlamentarnej w Sejmie. Pomysł aby zastąpić je formą Gwiazdy Dawida prawdopodobnie nie uzyska tak szerokiej akceptacji, mimo powoływania się przez część posłów na argument uznający takie rozwiązanie za mniej kolizyjne. Według innych, najprostsze w realizacji byłyby rozwidlenia w kształcie półksiężyca, ale tu już jest zdecydowana mniejszość.
Kolejnym dyskusyjnym symbolem religijnym okazały się krzyże św. Andrzeja, spotykane nagminnie przed przejazdami kolejowymi. Ludzie Palikota proponują bezwyznaniowy słupek, bez żadnego znaku drogowego. Jednak w tym przypadku, żeby realnie myśleć o jego przegłosowaniu w parlamencie, słupek musiałby zawierać gwiazdę Dawida i półksiężyc jednocześnie, z dodanym dla pewności sierpem i młotem.
źródło: www.nowypompon.pl

Poglądy Palikota na temat obecności krzyża w miejscach publicznych

3 grudnia 2011

Dlaczego krzyż powinien wisieć w miejscach publicznych?

1) SYMBOL CYWILIZACJI
Wbijam na petardzie do jednego z wielu polskich urzędów. Na ścianie wisi orzeł w koronie, oraz krzyż.

Gdybym musiał wybierać i usunąć jeden z tych symboli to wybrałbym godło.

Orzeł w koronie - herb jednego z rodów rządzących państwem polskim (Piastów) w związku z czym kojarzony z państwem polskim (mniej więcej od końca XIII wieku).

Krzyż – pomijając znaczenie religijne: 2000 lat tradycji i symbol całej cywilizacji. 
Chyba każdy zdaje sobie sprawę ile zawdzięczamy chrześcijaństwu jako cywilizacja. Ot choćby system powszechnej edukacji, uniwersytety, znajomość łaciny jako klucza do cywilizacji rzymskiej, transformację moralną od starożytności aż do dziś, nowatorstwo w rolnictwie, zapis nutowy, zegarek mechaniczny, rozwój astronomii i fizyki, ekonomii i logiki, sejsmologii i optyki, filozofii i teologii, działalność dobroczynną i charytatywną, podstawy i recepcję prawa, rozwój sztuki oraz wiele innych. Głodnych argumentów odsyłam do poprzednich moich wpisów:
Czemu ateiści nie postrzegają krzyża w taki sposób? Istnienie Boga mogą zanegować – dano im taki wybór – ale faktów historycznych nie mogą, chociaż usilnie próbują... A powieszenie krzyża obok godła państwowego ma uzasadnienie także niereligijne - godło określa naszą tożsamość państwową, a krzyż naszą tożsamość cywilizacyjną.

2) ZASADY DEMOKRACJI
Charakterystyczne dzisiaj dla poglądów lewicowych jest gwałcenie i ignorowanie woli większości oraz lansowanie pewnych trendów i wzorców wbrew społeczeństwu. Otóż zalegalizowanie związków homoseksualnych większości krajów zawsze odbywało się wbrew woli społeczeństwa. Z aborcją jest podobnie, bo przecież nie każdy człowiek ma w sobie odruch mordercy. Legalizacja narkotyków, refundacja in vitro itd. A jak jest z obecnością krzyża w przestrzeni państwowej?
  • Sondaż zdecydowanie antykatolickiej Gazety Wyborczej z października 2011: 70% Polaków za obecnością krzyży w miejscach publicznych. Co ciekawe w ankiecie zamieszczonej na stronie Wyborczej aż 85% internautów wyraża poparcie dla obecności krzyża (źródło).
  • Najnowsze badania CBOS88% Polaków zgadza się na obecność krzyża w miejscach publicznych (źródło).
  • Dane Katolickiej Agencji Informacyjnej: W 1991 r. jako wierzący (lub głęboko wierzący) określało się 89, 9 proc. Polaków, w 1998 r. - 95, 3 proc, a w 2002 r. - 92. proc. Przy tym za osoby głęboko wierzące uważało się w 1991 r. - 10 proc. wiernych, w 1998 r. - 16, 7 proc, a w 2002 r. 19, 8 proc. Podstawowe wskaźniki religijności, wiary i praktyki, pozostają stabilne: za ludzi wierzących uważa się dziś 92,9 proc. obywateli, a tylko 2,3 proc. określa się jako zdecydowanie niereligijni. Świadomość więzi z Kościołem ma 90 proc. Polaków. Niemal 90 proc. Polaków zgadza się na obecność krzyży w budynkach publicznych (źródło).
Wniosek: Skoro Sejm (a przynajmniej jego skład wybrany wolą większości) jest urzeczywistnieniem woli narodu, to krzyż - znak, który jest dla narodu tak cenny - powinien być w nim eksponowany obok orła w koronie i biało-czerwonej flagi.

3) OBOWIĄZUJĄCE PRAWO
Przepisy obecnie obowiązującej Konstytucji zobowiązują władze do bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych oraz do zapewnienia swobody ich wyrażania w życiu publicznym (art. 25). Bezstronność ta oznacza, że wszelkie publiczne akty wiary wynikać mogą z inicjatywy ludzi, a nie z decyzji czy ograniczeń urzędnika.
A więc usunięcie krzyża z Sejmu z zastosowaniem przymusu państwowego (np. decyzją komisji sejmowej albo w wyniku uchwalenia ustawy) byłoby właśnie złamaniem tego przepisu Konstytucji. Tą ingerencją państwo polskie naruszyłoby zasadę bezstronności. Próżnia światopoglądowa nie istnieje: usunięcie krzyża jest opowiedzeniem się za ateistyczną wizją państwa.

PS Banalna refleksja na koniec:
Wg ateisty Pan Bóg nie istnieje. Więc co obchodzi ateistę wiszący na ścianie krzyż? Jako państwo nie mamy ważniejszych problemów?

11 października 2011

Opodatkowanie Kościoła

10% dla Ruchu Poparcia Palikota w ostatnich wyborach. Za co? Głównie za antykościelne poglądy i naczelne hasło: opodatkować Kościół. Aaa, jeszcze internet za darmo. (Okazuje się, że ateiści głosujący na Palikota okazują się w tym wypadku głęboko wierzącymi ^^)

Więc dzisiaj zszokuję Was drodzy ateiści: Kościół płaci podatki!

- Jeśli księża są zatrudnieni na umowę o pracę (np. kiedy uczą religii) płacą podatki dokładnie tak, jak wszyscy obywatele tego kraju.
- Jeśli pracują w parafii, to do urzędu skarbowego odprowadzają zryczałtowany podatek dochodowy obliczany w zależności od liczby mieszkańców, od przysłowiowej liczby „dusz”. Podatek ten płacą nawet wtedy, gdy te „dusze” nie praktykują czy nawet gdy deklarują się jako niewierzący.
- Działalność gospodarcza kościelnych osób prawnych jest opodatkowana wedle ogólnych zasad, tak jak innych instytucji.
- Działalność statutowa organizacji katolickich traktowana jest tak samo jak innych organizacji pozarządowych.
- Więcej na temat zasad na jakich Kościół płaci podatki w Polsce.

Co Kościół katolicki zawdzięcza partii Palikota? Nic. Co więcej, zgodnie z programem, będzie przez tą partię ograniczany i niszczony mimo, że należy do Niego ogromna część obywateli, a więc i podatników, a więc i wyborców w naszym kraju. I mimo to także z podatków Kościoła Ruch Poparcia Palikota będzie utrzymywany. Mamy prawo do sprzeciwu?

1) Zauważmy, że Kościół katolicki tworzą wierni. Każdy wierny w Polsce jest podwójnym podatnikiem: płaci podatki jak każdy obywatel oraz płaci podatki jako wspólnota wiernych (bo przecież skąd proboszcz ma płacić państwu jak nie z „tacy”?) Dlatego z punktu widzenia całego państwa podatnik-katolik jest bardziej cenny niż podatnik-ateista, bo do wspólnej kasy dokłada więcej.

2) Znaczna część mieszkańców naszego kraju to katolicy, stąd większa ilość uregulowań prawnych i dotacji dla Kościoła uzyskuje tu demokratyczne uzasadnienie. Pamiętajmy też ile zawdzięczamy Kościołowi w kształtowaniu się naszego państwa i cywilizacji (polecam poprzedni wpis pt. "Co ateiści zawdzięczają Kościołowi?")

3) Obecnie Kościół katolicki w Polsce prowadzi ogromną ilość hospicjów, szpitali, szkół, organizacji charytatywnych i dzieł pomocy dla zagranicy, ośrodków naukowych, poradni rodzinnych i psychologicznych, świetlicy terapeutycznych, organizacji przykościelnych zapewniających młodym kreatywnie spędzony czas we wspólnocie (np. duszpasterstwa akademickie) oraz rozwój talentów (np. chór, rozgrywki sportowe)... można jeszcze długo wymieniać.

Wobec tego, czy postulaty Palikota dotyczące ograniczania Kościoła (a więc wszystkich obywateli-katolików) są korzystne dla całego kraju?

Dlatego uważam, że program tej partii, bazujący wyłącznie na populizmie (atakowanie Kościoła i naiwne obietnice o darmowym internecie), jest zwyczajnie głupi i niezwyczajnie szkodliwy. Stąd też nie mogę zrozumieć tych 10% wyborców, którzy głosowali na tę partię...

PS Na koniec po raz kolejny puszczę oczko w stronę feministek i dodam, że w nowym Sejmie jest mniej więcej tylko samo kobiet ile było przed wejściem w życie parytetów.