16 listopada 2013

Walka z Kościołem: co łączy Marsz Niepodległości z "Robakami" Luxtorpedy?

W ostatnich tygodniach postępowe media wyrzuciły z siebie niesamowitą ilość oskarżeń o bandytyzmie i chuligaństwie uczestników Marszu Niepodległości. Najgłośniej oczywiście krzyczeli lewicowi eksperci od spraw tolerancji. Szkoda, że wśród tych piewców postępu nie znalazł się nikt, kto zadałby sobie pytanie dlaczego niektórzy z uczestników Marszu Niepodległości decydowali się na tak radykalne zachowania. Dlaczego zniszczono np. tęczę na pl. Zbawiciela? Przecież po drodze było tyle sklepów czy przystanków autobusowych… I dlaczego zdarzyło się to akurat podczas Święta Niepodległości?

Media nie są czwartą władzą. Są pierwszą władzą. Wie to każdy kto zastanawiał się choćby przez chwilę, dlaczego mimo powszechnych narzekań Polaków na sprawujących władzę w Parlamencie wciąż mamy tych samych polityków... Zabawny paradoks, prawda?

Globalna propaganda zmienia myślenie siedzących bezwiednie przed telewizorami, tych którzy pozwolili telewizji myśleć za siebie. Telewizja oddziałuje na takich, a tacy potem głosują – wydaje im się, że głosują wg własnego uznania, a w rzeczywistości głosują tak, jak sprytnie zasugerują im agitatorzy telewizyjni. Są typowymi dziećmi swojej epoki, wyznają wartości wychwalane w mediach i kupują produkty tam reklamowane w rytm popowych piosenek.

W efekcie telewizja stała się ogromną bronią, za pomocą której steruje się masami. Nic więc dziwnego, że stała się także głównym narzędziem na froncie walki z wartościami chrześcijańskimi.

- Najpierw wyśmiano osoby starsze, dlatego, że są w dużej mierze wierzące i dlatego, że część z nich głosuje na PIS. Jakby to było zbrodnią w kraju przecież demokratycznym. Ci sami ludzie, którzy chwalą się, że mamy demokrację i że powinniśmy być tolerancyjni mówią, żeby „zabrać babci dowód[1]” i uniemożliwić jej udział w wyborach. Widać, że tolerancja i demokracja jest tylko dla zwolenników pewnych modnych idei. Tymczasem media takiej sytuacji przyklaskują, a ludzie starsi stają się coraz bardziej wykluczeni ze społeczeństwa.

- Wyśmiano także m. in. kobiety żyjące wartościami chrześcijańskimi – dostały one łatkę „kur domowych”. Kobiety, które przyszły na ostatnią Manifę z hasłami antyaborcyjnymi lewicowi działacze pobili za przyzwoleniem organizatorek Marszu[2]. Ostatnio feministki odmówiły rozmowy z Małgorzatą Terlikowską na antenie Radia Tok FM, ze względu na „radykalne poglądy męża Terlikowskiej”[3]. Piękna tolerancja i otwartość na dialog.

- Księży się nie wyśmiewa. Księży się niszczy. Gdyby ktoś czerpał wiedzę o świecie tylko z mediów to byłby przekonany, że słowo „ksiądz” i „pedofil” to synonimy. Wśród tych wszystkich obrońców gwałconych dzieci, nie pojawił się nikt kto by zajrzał do statystyk odnośnie pedofilii. Dowiedziałby się, że księża zajmują tam marginalne pozycje, daleko za np. nauczycielami wf-u, a to także osoby od których wymaga się zaufania.
Skoro np. nauczyciele są bardziej niebezpieczną grupą jeżeli chodzi o pedofilię, niż księża, to dlaczego ateiści nie atakują nauczycieli, tylko doczepili się właśnie księży? Odpowiedź jest prosta - taki ateista ma w dupie ofiary pedofilii, te biedne dzieci, które przeżywają tragedie. Obchodzą go one tylko wtedy, kiedy może ich tragedię wykorzystać bezczelnie i bezdusznie do swoich rozpaczliwych wojenek z Kościołem. Ateista rzadko kiedy potrafi zerwać z Bogiem, wciąż musi utwierdzać się w swojej niewierze i wyższości nad wierzącymi. (z komentarza użytkownika E. Ruciński)
Ale zwolennicy teorii, że każdy ksiądz jest pedofilem i tak powiedzą, że Kościół kryje pedofili. Koło się zapętla – czyli nie wiemy, ale wierzymy, bo chcemy żeby tak było. Ci ludzie zazwyczaj trzymają się z dala od Kościoła, nie znają osobiście żadnego księdza więc tym łatwiej formułować im takie oskarżenia. Ci ludzie zapominają, że to nie Kościół jest odpowiedzialny za łapanie przestępców, a organy ścigania takie jak Policja czy Prokuratura, bez względu na to czy podejrzany jest księdzem, czy malarzem, czy bankierem, czy bezrobotnym.

Tacy ludzie nie sięgną do statystyk aby zobaczyć, że średnia pedofili wśród księży jest o wiele niższa niż wśród całego społeczeństwa i to na przykładzie wielu państw, także tych z rzekomymi lub prawdziwymi aferami pedofilskim[4]. A więc okazuje się, że kapłaństwo jednak uświęca. Ale kogo to obchodzi, przecież nie chodzi o to żeby walczyć z pedofilią w Kościele tylko z Kościołem za pomocą pedofilii.

- Oczywiście trwa także walka z samymi wartościami chrześcijańskimi. Z powodzeniem udaje się forsować takie twierdzenia, że zabijanie bezbronnych nienarodzonych nie jest zabijaniem, że in vitro cokolwiek leczy, że życie par bez ślubu to dowód na odpowiedzialną miłość, że homoseksualizm jest zgodny z naturą mężczyzny czy kobiety i że jest wrodzony, ale płeć to już sobie można wybrać.
Wiele kobiet po latach faszerowania środkami antykoncepcyjnymi (hormonami) po prostu nie może mieć dzieci i wtedy proponuje im się in vitro zarabiając na tym grube tysiące – majstersztyk, niech żyje postęp!

 I ludzie to łykają, tak po prostu, bez chwili refleksji i bez żadnego „ale…”.

Ponieważ zgodnie obecną poprawnością polityczną to nie są tematy, na które możesz mieć własne zdanie. To są dogmaty i nie ma z nimi dyskusji, a jeżeli powiesz, że Ci ludzie zwyczajnie pobłądzili stajesz się od razu winny, jesteś ciemnogrodzianinem. Jesteś gorszy bo myślisz inaczej niż „ci w telewizji”. W konsekwencji potępiony zostaje każdy kto jest katolikiem. No chyba, że uważa się za katolika, ale nauki Kościoła nie przyjmuje – wtedy media przyklasną takiej hipokryzji.

Historia uczy, że ci wszyscy, którzy wierzą w ten nowoczesny postęp zostaną rozczarowani. Są typowymi dziećmi swojej epoki, nic więcej. Postęp jest ślepy ponieważ zmierza donikąd, tak samo jak donikąd zaprowadził ludzkość ten sam postęp, który tak ochoczo wprowadzali Lenin, Trocki, czy Dzierżyński.

Pomyślcie teraz o tych grupach, które opisałem powyżej. Ile to może być ludzi? Ile milionów Polaków zostało zepchniętych na margines w swoim własnym, niepodległym kraju...?
A przecież jest jeszcze masa innych ludzi-niekatolików, którzy także potrafią myśleć samodzielnie i czują, że coś tu jest nie tak…

Oczywistym jest, że za środowiskami LGTB, feministycznymi itp. stoją potężne pieniądze, ich własne organizacje międzynarodowe[5], politycy wielkich mocarstw, którzy np. oferują pomoc krają najuboższym w zamian za ustawową legalizację aborcji czy związków partnerskich w tych krajach[6]…

Ich symbol stanął na pl. Zbawiciela w stolicy. To wielki symbol. Nie symbol przymierza Noego z Bogiem, ani nie symbol spółdzielczości, bo to nie te grupy zagarnęły ten symbol, to nie o spółdzielcach czy biblistach mówi się wciąż w mediach na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Nie było lepszego momentu na pozbycie się tego znaku zniewolenia poprawnością polityczną i wykluczenia wartości chrześcijańskich z życia publicznego niż Święto Niepodległości. Jeśli tęcza była symbolem, to i jej obalenie ma swoje symboliczne znaczenie. Polska wygrała tę bitwę o  niepodległość, choć nie wojnę. Wiele grup przypomniało o sobie, że są obecne w tym kraju, że są liczne i że nie wolno ich ignorować. Szkoda, że pozostawiono im już tylko tak bardzo skrajne możliwości wyrażania swoich poglądów i walki o swoje wartości.

Obojętnie czy powiecie mi, że na Marsz przyszło 100 000 bandytów, czy narodowców, czy kibiców, czy czy chrześcijan, czy patriotów - ja się z tymi ludźmi solidaryzuję i ich nie potępiam, mimo że niektórzy z nich zniszczyli mienie publiczne i załamali prawo. Tak samo jak nie potępiam tych, którzy walczyli z komunizmem w Polsce w latach 80. i wcześniej także m. in. niszcząc mienie publiczne i łamiąc prawo. Oni też przez byli nazywani chuliganami i wandalami oraz zostali zepchnięci na margines. Ponieważ uważam, że w życiu trzeba walczyć o swoje wartości, a mający władze zawsze muszą pamiętać, że nie mogą pozwolić sobie na wszystko, muszą liczyć się z „robakami”:

20 marca 2013

Ateiści w oczach innych

Znaleziona w internecie wypowiedź niekatolika odnośnie ateistów:
"Ateiści mają ze sobą ten problem, że wykrzykują slogany, które brzmiał dla mnie inteligentnie jak byłem w gimnazjum czy podstawówce. Dorośniecie drogie dzieci to zrozumiecie, że lepiej w tym temacie zamknąć mordę niż tylko jeszcze bardziej się błaźnić. Czym zawinili wam wierzący? Może tym, że nawołują do miłości, a może tym, że nie chcą aby was okradziono albo żeby nikt nie dotykał waszych żon? Te wartości są takie do dupy, że trzeba je niszczyć? Nie widzę w tym myśleniu logiki za grosz.
Przeżyłeś kiedykolwiek w swoim smutnym życiu coś mistycznego? Widzisz, najpierw trzeba doświadczyć w życiu kilku rzeczy, aby mieć jakiś pogląd i uwierz mi, że twoje domniemania co do świata są dość mało imponujące, bo samą suchą wiedzą nic nie zdziałasz. Np. żaden wierzący nie mówi o brodatym gościu na tronie, ale Wy ateiści nadzwyczaj często pokazujecie swoją durnotę przedstawiając ten oto obraz stworzony strikto dla dzieci z przedszkola, aby było im łatwiej to pojąć..."
Komentarz dosadny, ale czasem tak trzeba. Zresztą to co prezentuje wielu ateistów w internecie jest w niektórych wypadkach tak głupie, że aż nie wiadomo jak zareagować. Podobnie bawią mnie współczesne, laickie media opisując np. wydarzenia ostatniego konklawe i wyboru Papieża. To śmieszne jak dziennikarze czy ich rozmówcy, nie mający żadnego doświadczenia rzeczywistości wspólnoty Kościoła, uznają się za ekspertów w dziedzinie wiary. I nie zdają sobie sprawy, jak zabawne są ich słowa w uszach ludzi wierzących.

Gazeta Wyborcza o konklawe
Gazeta Wyborcza na temat konklawe

12 lutego 2013

Czy Konstantyn Wielki wymyślił Jezusa i chrześcijaństwo?


Obszerny artykuł historyczny nadesłała nam Aurelia Wasilewska:

W ostatnim czasie w rozmowach z antyklerykałami wraca do mnie jeden artykuł, który można znaleźć w sieci w j. polskim[1]. Napisał go Tony Bushby w 2007 r. na łamach czasopisma Nextus Magazine w wersji australijskiej pt.: „The forged origins of the New Testament”[2]. Ze względu, że jest on bardzo obszerny, zajmę się tylko najbardziej istotnymi jego zagadnieniami: Ewangelia, Jezus i chrześcijaństwo.
Wg autora wspomnianego artykułu cały ów spisek powstania nowej religii miałby się odbyć na Soborze Nicejskim w 325 r. Czy to jest prawda? Czy Konstantyn wymyślił chrześcijaństwo? Niniejszy artykuł będzie miał zadanie obalić tezy Tony’ego Bushby’a.

KONSTANTYN I NOWY TESTAMENT

Pan Bushby przedstawia Kościół Katolicki w sprzeczności z samym sobą. Sprytnie cytuje Encyklopedię Katolicką (Catholic Encyclopedia), po to, by uznać duchowieństwo za kłamców. Oto jeden z przykładów:  Ewangelie „nie sięgają wstecz do pierwszego wieku ery chrześcijańskiej” (Catholic Encyclopedia, red. Farley, tom vi, s. 137, ss. 655-6). To stwierdzenie jest sprzeczne z twierdzeniami duchowieństwa, że najwcześniejsze Ewangelie były stopniowo pisane w dekadach następujących po śmierci ewangelicznego Jezusa Chrystusa.
Choć pan Tony nie podaje pod jakim hasłem można znaleźć cytat, to można się domyślić, że chodzi tu o hasło  Ewangelia (ang. gospel).  Więc zobaczmy, co naprawdę kryje się pod tymi słowami[3]:
Tytuły Ewangelii. The first four historical books of the New Testament are supplied with titles (Euaggelion kata Matthaion, Euaggelion kata Markon, etc.), which, however ancient, do not go back to the respective authors of those sacred writings. The Canon of Muratori, Clement of Alexandria, and St. Irenæus bear distinct witness to the existence of those headings in the latter part of the second century of our era. Indeed, the manner in which Clement (Stromata I.21), and St. Irenæus (Against Heresies III.11.7) employ them implies that, at that earlydate, our present titles to the Gospels had been in current use for some considerable time. Hence, it may be inferred that they were prefixed to the evangelical narratives as early as the first part of that same century. That, however, they do not go back to the first century of the Christian era, or at least that they are not original, is a position generally held at the present day.
Jak widać z powyższego podany przez autora cytat, wcale nie dotyczy daty spisania Ewangelii tylko jej nazewnictwa, przypisywania poszczególnych Ksiąg odpowiedniemu ewangeliście. Nie prawdą jest, jak sugeruje pan Bushby, że cały Nowy Testament wymyślił Konstantyn Wielki. Każdy szanujący się historyk, biblista, badacz tekstu potwierdza fakt, że teksty NT zostały napisane pod koniec I w. A manuskrypty? Najstarszy rękopis tzw. Papirus Rylandsa 752 z fragmentem Ewangelii wg św. Jana pochodzi z roku 125.Ale czy to daje powód by sądzić, że NT powstał dalej niż I w.? Nie, ponieważ manuskrypt potwierdza autora tekstu, a ten zakończył życie przed II wiekiem. Manuskrypt jest ręcznie pisanym tekstem, więc może też być i kopią.

Autor artykułu jest zdania, że Konstantyn na Soborze w Nicei na nowo zredagował NT. Powołuje się on na „God’s Books Eskra” i znane pismo „Życie Konstantyna” Euzebiusza z Cezarei. Pisze:
Konstantyn kazał Euzebiuszowi zorganizować kompilację jednolitej kolekcji nowych pism opracowaną w oparciu o najważniejsze aspekty religijnych tekstów przedstawionych soborowi. Jego instrukcje to: „Przeszukaj te książki i cokolwiek  w nich jest dobre, to zachowaj; ale cokolwiek jest złe, to odrzuć. Co jest dobre w jednej książce, połącz to z tym, co jest dobre w innej. To, co zostanie w ten sposób zebrane, będzie nazywane Księgą Ksiąg. I będzie to doktryną mojego ludu, którą zalecę wszystkim narodom po to, aby nie było już więcej wojen z powodu religii.” (God's Book of Eskra, tamże, rozdz. xlviii, akapit 31.) „Zaskocz ich” – powiedział Konstantyn; „książki zostały napisane zgodnie z tym” (Life of Constantine, tom iv, ss. 36-39). Euzebiusz połączył „w jedno legendarne historie wszystkich religijnych doktryn świata,” biorąc za wzór standardowe mity o bogach zawarte w manuskryptach kapłanów.

Pan Bushby sprytnie połączył dwa dzieła, z których jak widzimy wynika, że jednak Konstantyn kazał kapłanom stworzyć nową „Księgę Ksiąg”. Ale co kryje się za God's Book of Eskra? To dzieło zostało zredagowane w 1882 r. a spisane przez amerykańskiego dentystę i spirytualistę Johna Ballou Newbrough’a (1828/91)[19]. Proszę spojrzeć. Autor cytuje słowa z XIX w., a za razem zacytował słowa Euzebiusza z IV w.  by uwiarogodnić „historię”, a dalej cytuje słowa które tak naprawdę pochodzą nie wiadomo skąd. Księga God's Book of Eskra jest pisana w formie wersetów jak w Biblii i jak twierdzi autor została napisana automatycznie[20] i jest nowym objawieniem.  Dzieło jest tak naprawdę  zlepkiem różnych religii[21] dlatego też to nie Konstantyn wymyślił spiskową teorię co do stworzenia Pisma św., tylko John Ballou Newbrough tworząc pismo własne.
Przejdźmy teraz do Euzebiusza. Czy w „Życiu Konstantyna”  dokonuje się selekcja by stworzyć „Nowe Świadectwo”? Co znajduje się w rozdziałach 36-39 księgi IV w „Życiu Konstantyna”?

Nie będę zajmować się głębiej zagadnieniem o Oahspe, ponieważ to nie miejsce i czas  na to. Odsyłam czytelników do poszukania w sieci internetowej na ten temat (a zapewniam że takowe są) i do przeczytania parę rozdziałów Księgi i postawienia wniosków, czy owa pozycja zasługuje na wiarygodne źródło historyczne. Zaznaczam, że wiadomości o Oahspe, są tylko w j. angielskim. Oto fragment książki:
Zwycięzca Konstantyn, Najwyższy August, do Euzebiusza.
Dzięki łaskawej pomocy Opatrzności Boga Zbawiciela wielkie rzesze ludzi przyłączyły się do najświętszego Kościoła w mieście, które nazywane jest od mego imienia. [...] Wydało mi się oto stosowne wskazać Twojej Roztropności, abym profesjonalnym kopistom, dobrze znającym się na swej sztuce, polecił przepisać, na starannie przygotowanych pergaminach, w sposób czytelny i w poręcznej, przenośnej formie, pięćdziesiąt kodeksów Świętych Pism, których przygotowanie i użytek uważasz za niezbędny dla nauczania Kościoła
[4]. Księga IV, 36.
Widzimy, zatem, że Konstantyn poleca Euzebiuszowi zwołania kopistów, czyli ludzi którzy starannie przepisują dany tekst, w tym przypadku Pismo Św. Jak to bywa ze złośliwcami, zaraz pada stwierdzenie:
„Ale Euzebiusz wyraźnie napisał <przenośnej formie> co sugeruje, że jednak Konstantyn kazał zmienić Pismo”. Nic błędnego. Zajmijmy się szczególnie zdaniem polecił przepisać, na starannie przygotowanych pergaminach, w sposób czytelny i w poręcznej, przenośnej formie, pięćdziesiąt kodeksów Świętych Pism. Jeśli się zrobi podział zdania to widzimy: 1. polecił przepisać 2. na starannie przygotowanych pergaminach, 3. w sposób czytelny. 4. i w poręcznej, przenośnej formie.5. pięćdziesiąt kodeksów Świętych Pism.
Zdanie to mówi, iż kopiści mają przepisać Pismo by było wygodne w transportowaniu, przenoszeniu.
A co w takim razie z pozostałymi rozdziałami? W 37. i 38. rozdziale, a raczej punkcie, nie ma ani słowa, w jaki to sposób redagowano Pismo. Oto, co jest napisane:
37. Takie były polecenia cesarza, a za jego słowem poszło niezwłoczne wykonanie samej pracy. Wysłaliśmy mu kunsztowi i wspaniale ozdobione woluminy złożone z trzech lub czterech foliałów. Zaświadcza  o tym następny list cesarza z odpowiedzią. W tym piśmie, na wiadomość, że miasto Konstantia w naszym kraju, którego mieszkańcy przedtem powszechnie oddani byli zabobonowi pogańskiemu, pobudzeni impulsem religijnym odrzucili dawny błąd kultu idoli, objawia swoją radość i przychylnie przyjmuje takie postępowanie.
38. Kiedy już miejsce zwane Konstantia w prowincji Palestynie przyjęło zbawczą religię, zostało wyróżnione zarówno łaską Boga, jak i wyjątkowym honorem ze strony cesarza. Zyskało rangę miasta,  którym nie było wcześniej, i otrzymało zamiast dawnej nazwy bardziej zaszczytne imię pobożnej siostry cesarza
[5].
I to koniec. A gdzie tu selekcje wykonania Ksiąg Biblii? Jak widać, nie ma. Autor sfałszował jak tekst, tak i sens zdania.
Aby udowodnić, że poszczególne Księgi NT były już w wieku II, przywołam Ireneusza z Lyonu. Tenże święty w swoim dziele pt. „Przeciwko herezjom” w całej księdze III powołuje się na: cztery Ewangelie (Mateusza, Marka, Łukasza  i Jana), Dzieje Apostolskie; Listy Pawłowe: do Rzymian, 1 i 2 List do Kotyntian, Galacjan, Efezjan, Filipian, Kolosan, 1 i2 List do Tymoteusza, do Tytusa; 1 List Piotra; 1 List Jana i Apokalipsa[6].
Jeżeli chodzi o Stary Testament, to bardzo cenną wskazówką są słowa Melitona zawarte w liście do przyjaciela, Onezyma:
Oto ich tytuły: Mojżesza ksiąg pięcioro: Genesis, Exodus, Numeri, Leviticus, Deuteronomium; Jezus Nawego, Sędziowie, Rut, cztery Księgi Królewskie, dwie Księgi Paralipomenów, Psalmy Dawidowe; Przysłowia Salomonowe albo Księgi Mądrości, Ekklezjastes, Pieśń nad pieśniami, Job, Księgi prorocze Izajasza, Jeremiasza, Dwunastu Proroków w jednej księdze, Daniel, Ezechjel, Esdrasz[7].
KONSTANTYN, JEZUS I CHRZEŚCIJAŃSTWO

We wspomnianym artykule Tony Bushby tak napisał:
Zamiarem Konstantyna na Niceę było stworzenie nowego boga dla jego imperium, który zjednoczyłby wszystkie religijne odłamy wokół jednego bóstwa. Kapłanów poproszono o debatę i zdecydowanie, kim ich nowy bóg będzie.
Czy to prawda, że cesarz Konstantyn stworzył sobie nowe bóstwo o imieniu Jezus Chrystus? Czy przed Konstantynem żadne pisma nie potwierdzają historyczności Jezusa? Czy Konstantyn wymyślił także chrześcijaństwo? Aby odpowiedzieć na te pytania należy sięgnąć do źródeł I i II wieku.
Pierwszego, którego tu przytoczymy będzie Korneliusz Tacyt (ok. 55-120 n.e.).
Korneliusz Tacyt, największy rzymski historyk, świadek panowania kilku cesarzy, zmarły ok 120 r. tak pisze o chrześcijanach i Chrystusie:
Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza i ofiar błagalnych na rzecz bogów nie występowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukiwanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znów wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy - 'Roczniki' XV,44[8].
Jak widać chrześcijanie byli widoczni nie tylko w IV w., ale też wcześniej, przed rokiem 120. I tenże historyk potwierdza ich istnienie jak i samego Jezusa Chrystusa. O śmierci Jezusa potwierdza też Lukian z Samosaty, a Swetoniusz (również historyk) potwierdza także pożar w Rzymie za panowania Nerona, notując: ukarano torturami chrześcijan wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu- „Żywoty cezarów”[9].
A oto słowa Pliniusza Młodszego ( 61–113 r.): 
Zapewniali zaś, że największą ich winą czy też błędem było to, że mieli zwyczaj w określonym dniu o świcie zbierać się i śpiewać na przemian pieśni ku czci Chrystusa jako Boga – „Listy” X,96[10] (pochodzące z r.112). Ponad to w liście do Trajana czytamy:
Dotychczas w stosunku do tych, którzy przyprowadzono do mnie oskarżonych o to, jakby byli chrześcijanami, stosowałem taki sposób postępowania: pytałem ich samych, czy są chrześcijanami; kiedy przyznali się, pytałem ich po raz drugi i po raz trzeci grożąc karą śmierci. Trwających uparcie przy swoim kazałem odprowadzać [na śmierć][11].
Talmud babiloński: Naucza się: W Wigilię Paschy powiesili Jeszu. Herold chodził przed nim przez czterdzieści dni(mówiąc): 'Będzie on ukamienowany, gdyż uprawiał czary i zwodził i prowadził Izraela na manowce. A ktokolwiek wie coś na jego korzyść, niech przyjdzie i niech się za nim wstawi'. Nie znalazłszy jednak nic na jego korzyść. powiesili go w Wigilię Paschy. – „Sanhedrin”43 a[12].

Jak widać są to pisma z początków II w. świadczące za tym, że Jezus i chrześcijaństwo istniało przed II w. Potwierdzeniem mogą być też słowa Józefa Flawiusza zmarłego w 100 r.:
W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można go nazwać człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę. Poszło za nim wielu Żydów, jak też pogan. On to był Chrystusem. A gdy w skutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. Albowiem trzeciego dnia ukazał się znów jako żywy, jak to o nim oraz wielu innych zdumiewających rzeczy przepowiadali boscy prorocy.
I odtąd po dzień dzisiejszy istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę
[13].
Powyższe cytaty są potwierdzeniem, że to, co zawarte jest w NT jest jak najbardziej prawdziwe, co potwierdzają historycy na przełomie I i II w.
Również można przywołać same prześladowania chrześcijan. Począwszy od Nerona skończywszy na edykcie mediolańskim.
W „Historii starożytnej” pod redakcją M. Jaczynowskiej, możemy przeczytać:
W wypadku klęsk powszechnych przedstawiciele władzy cesarskiej chętnie zrzucali odpowiedzialność za nie chrześcijan, aby uspokoić wzburzony tłum […] Pod koniec rządów Domicjana nastąpiła nowa fala represji wobec chrześcijan, która objęła zapewne także ludzi z sanatorskiej arystokracji czy nawet rodziny cesarza. W okresie Atoninów prześladowania chrześcijan miały raczej sporadyczny charakter, ale wzmogły się za panowania Marka Aureliusza[…] odnosił się niechętnie, a nawet z pogardą do chrześcijan ganiąc ich nadgorliwość w wyszukaniu męczeńskiej śmierci[14]. Wydał on w 177 r. edykt, w którym uważał chrześcijan za wrogów państwa.
Dlaczego Rzymianie prześladowali chrześcijan? Przyczyna leżała w tym, że chrześcijaństwo było nową religią, nieznaną Rzymowi. Dla nich istniała religia Żydów, gdyż była od wieków wykładana, szerzona, miała swoje tradycje i taka zasługiwała na szacunek. Chrześcijan posądzano o magiczne praktyki, a w oczach Imperium były one okropne i dlatego chrześcijanie zasługiwali na wszelkie kary. Nienawiść do chrześcijan wywołany był jeszcze z innego powodu. Mianowicie odmawiali oni składania ofiar bogom, „co w rzymskim pojęciu mogło ściągnąć na społeczeństwo różne straszliwe klęski”[15].
Na koniec, pragnę jeszcze wspomnieć, że matka Konstantyna Helena była w kontaktach z chrześcijanami i prawdopodobnie była praktykującą chrześcijanką[16]. Być może ona miała wpływ na ‘nawrócenie’ się syna. Jeżeli dalej ktoś uważa, że Konstantyn wymyślił chrześcijaństwo i Jezusa podczas Soboru Nicejskiego (325r.), to nasuwa się pytanie: dlaczego atrybuty chrześcijańskie, a przede wszystkim monogram Chrystusa, ukazują się na monetach od roku 315[17]? I jeszcze: dlaczego w roku 313 został napisany edykt mediolański i jaki Kościół na tym najbardziej skorzystał? Odpowiedź brzmi: Skorzystał na tym najbardziej Kościół Chrześcijański[18], który istniał długo przed Konstantynem Wielkim, a który się nie poddał w czasach prześladowczych.

PRZYPISY:


[1] http://kazik1.republika.pl/Inne/ForgedOrigins.htm
[2] http://www.nexusmagazine.com/index.php?gid=70&option=com_docman&task=doc_view
[3] Odsyłam czytelników do strony internetowej Catholic Encyclopedia: http://www.newadvent.org/cathen/06655b.htm
[4] Euzebiusz z Cezarei, Życie Konstantyna, Wyd.WAM, Kraków 2007, s.288.
[5] Tamże, s. 288-289.
[6] Por.  J. Mc Dowell, Przewodnik apologetyczny, Vocatio, Warszawa 2002, s. 23.
[7] Tamże, s.27.
[8] Tamże, s.119-120; por. A. Świderówna, Pierwsi świadkowie, Wyd. M, Kraków 2010, s. 357.
[9] Tamże, s.120; por. M. Jaczynowska (red.) Historia starożytna, Wyd. Trio, Warszawa 2004, s. 565.
[10] Tamże, s. 121.
[11] A. Świderówna, Pierwsi świadkowie, Wyd. M, Kraków 2010, s.361.
[12] J. Mc Dowell, Przewodnik apologetyczny, Vocatio, Warszawa 2002, s.122.
[13] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVIII, Warszawa 1993, s.33.
[14] M . Jaczynowska (red.) Historia starożytna, Wyd. Trio, Warszawa 2004, s. 570.
[15] Tamże, s. 571. O rozwoju chrześcijaństwa, stosunku państwa rzymskiego do chrześcijan, o głównych kierunkach rozwoju itp., można przeczytać w rozdziale „Wczesne chrześcijaństwo” R. A. Markusa w książce pt.: Cywilizacje starożytne pod redakcją A. Cotterella, PRO – media CD, Łódź 1996, s. 288-292.
[16] A. Cotterella (red.), Cywilizacje starożytne, PRO – media CD, Łódź 1996, s. 282.
[17] M. Simon, Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981, s. 223.
[18] . Cotterella (red.), Cywilizacje starożytne, PRO – media CD, Łódź 1996, s. 282; treść Edyktu mediolańskiego można znaleźć na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Edykt_mediola%C5%84ski.
[19] http://en.wikipedia.org/wiki/Oahspe:_A_New_Bible. Książka God's Book of Eskra wchodzi w skład Oahspe (http://www.sacred-texts.com/oah/oah/index.htm lub http://www.sacred-texts.com/oah/oah/index.htm).
[20] Tamże.
[21] Por. http://www.angelfire.com/in2/oahspe3/pubsyn.html. Nie będę zajmować się głębiej zagadnieniem o Oahspe, ponieważ to nie miejsce i czas  na to. Odsyłam czytelników do poszukania w sieci internetowej na ten temat(a zapewniam że takowe są) i do przeczytania parę rozdziałów Księgi i postawienia wniosków, czy owa pozycja zasługuje na wiarygodne źródło historyczne. Zaznaczam, że wiadomości o Oahspe, są tylko w j. angielskim.

17 stycznia 2013

"Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia"

W przeciwieństwie do ateistycznych systemów totalitarnych XX wieku: stalinizmu i hitleryzmu, które na koncie mają także największe prześladowania także Kościoła katolickiego w dwudziestym stuleciu, póki co nasi fejsbukowi ateiści nie podpalają Kościołów, nie wywożą księży na Syberię czy do obozów koncentracyjnych. Jedynie lansują te same metody prawne co Hitler i Stalin poprzez postulat "laickiego" państwa, czyli propagowanie aborcji, wycofanie religii ze szkół, usuwanie symboli religijnych i ograniczanie wpływu katolików na państwo i jego politykę po to, by dominował tylko jeden słuszny pogląd: ateizm. Oczywiście wbrew woli większości społeczeństwa.

Oprócz tego wybrali bardziej wygodną formę: facebook, demotywatory, kwejki.
Ostatnio zajrzałem na profil na fejsbuku pewnego antykatolickiego serwisu. Opublikowali oni link do artykułu jednego z serwisów katolickich, który wyraża zbulwersowanie i przerażenie o tym, co się dzieje na antykatolickich profilach i jakie wulgarne oraz obraźliwe treści są tam zamieszczane.
Obrazek poniżej przedstawia wybrane przez mnie komentarze ateistów. Celowo zostawiłem liczbę kliknięć "lubię to", żeby nikt nie powiedział że to jakieś pojedyncze czarne owce tego profilu, od których wszyscy się odcinają. Tak wygląda większość komentarzy na takich stronach. W pierwszym komentarzu zacytowano wypowiedź Uli, która zaproponowała modlitwę za takich właśnie ateistów. Zobaczcie:


Celowo zamazałem wszelkie dane i linki, by nie robić reklamy, ale jak ktoś jest bystry i chce koniecznie sprawdzić, czy aby sam tego nie wymyśliłem, to z łatwością odnajdzie te strony.

Ateistyczny jad nienawiści i obłudy, bo jednocześnie Ci sami ateiści zarzucają katolikom nienawiść do każdego, przede wszystkich do samych ateistów.

Jeszcze raz podkreślam, to nie są wyjątkowe wypowiedzi, to jest reguła. Przy okazji zachęcamy do modlitwy za tych ludzi i do zgłaszania takich stron do moderacji Facebook'a.
"Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia." Mt 10, 22