16 października 2016

Argumenty zwolenników legalizacji aborcji w pigułce

Na podstawie wielu rozmów przeprowadzonych ze zwolennikami aborcji, także na tym blogu, zestawiłem ich poglądy obok siebie:

1) Aborcję należy dopuścić ze względu na dzieci z nieodwracalnymi wadami rozwojowymi, ponieważ śmierć uwolni je od cierpienia. Natomiast rozrywanie ich ciał szczypcami aborterów czy wymuszanie zgonu w inny sposób podczas aborcji nie powoduje cierpienia. Nieodczuwanie bólu powoduje, że zabicie człowieka to nic złego.

2) Aborcję należy dopuścić również ze względu na cierpienie matek dzieci z nieodwracalnymi wadami rozwojowymi. Rozerwanie dziecka szczypcami przez abortera i wrzucenie zwłok do śmietnika na bioodpady ukoi matczyne cierpienie i wrażliwość na traumę swojego świeżo-zamordowanego, chorego dziecka.

3) Ze względu na wymienione wyżej skrajne przypadki należy dopuścić aborcję dla wszystkich dzieci, także tych zdrowych.

4) Z trójki uwikłanych w przestępstwo gwałtu, tj. gwałciciela, zgwałconej kobiety i narodzonego w ten sposób dziecka karą śmierci należy ukarać to ostatnie. Kobieta niech do traumy gwałtu dołoży traumę aborcji. Jedynie gwałciciela feministki zostawią w spokoju.

5) Aborcja to zwykły rutynowy zabieg. Mimo to aborcja jest zagrożeniem dla fizycznego zdrowia matki, ale tylko w podziemiu aborcyjnym. Aborcja nie może spowodować też problemów ze zdrowiem psychicznym. Natura bez problemu wybacza tak potężną ingerencję w sedno człowieczeństwa jakim jest przekazywanie życia i kobiecy instynkt macierzyński, który uruchamia się wraz z poczęciem dziecka.  

6) Aborcję należy zalegalizować ze względu na podziemie aborcyjne, ale kradzieży czy handlu bronią nie można zalegalizować ze względu na to, że wiele osób kradnie lub handluje mimo zakazu.

7) Kobieta ma pełne prawo wyboru także co do swojego poczętego dziecka, natomiast dziecku czy ojcu nie dajmy żadnego wyboru. Absolutnie nielogicznym jest pozwolenie dziecku by się urodziło i potem samo wybrało czy chce żyć. Prawo wyboru należy się tylko kobietom, tylko tym silniejszym, czyli już urodzonym. Takim, które mogą chodzić na manifestacje i bronić swoich praw.


8) Nie ma żadnej różnicy między plemnikiem, a zapłodnioną komórką jajową z własnym kodem DNA. To nie prawda, że pozostawienie jej samej sobie w organizmie kobiety będzie skutkowało narodzinami odrębnej osoby ludzkiej.

9) Nie ma znaczenia kiedy zaczyna się życie człowieka. Liczy się tylko wola kobiety i „świadomość rodzicielstwa”. To nadaje zarodkowi godność osoby ludzkiej.



10) Nie jest dyskryminacją zabicie chorego nienarodzonego dziecka, podczas gdy nie można już zabić takiego samego dziecka, ale zdrowego. Niepełnosprawnym należy dawać równe szanse i nie można ich dyskryminować, ponieważ tacy się już urodzili. No chyba że się jeszcze nie urodzili, wtedy można ich zabić.

11) Nie jest żadnym problemem, że osoba niepełnosprawna od urodzenia czy poczęta wskutek gwałtu będzie dorastała ze świadomością, że jej życie jest gorsze, ponieważ był taki moment, kiedy można było je przerwać, w przeciwieństwie do życia tych lepszych - zdrowych albo chcianych. Wszelkie skojarzenia z rasizmem, eugeniką, a tym samym z nazizmem są absolutnie niedorzeczne. Prawo do zabicia własnego poczętego dziecka jest podstawowym prawem człowieka w postępowym XXI w.

12) Wszystkie kobiety popierają aborcję, a jak nie popierają to dlatego, że cierpią na syndrom sztokholmski. Przeciwnikiem aborcji może być tylko mężczyzna, bo mężczyźni mają w tym interes, zawsze ciemiężyli kobiety. Mężczyzna nie ma prawa bronić najsłabszych (czyli tych nienarodzonych), a każdy który to robi nie ma dziewczyny/żony/dzieci. Jednocześnie największymi autorytetami w kwestii aborcji są mężczyźni utrzymujący się z  jej wykonywania, na czele z dr Dębskim.


13) Musisz popierać zabijanie nienarodzonych dzieci jeśli nie pomagasz w hospicjum. Feministki nie pomagają i popierają aborcję. Kościół pomaga na wiele sposobów, jednak katolicy też powinni popierać aborcję. Musisz popierać zabijanie nienarodzonych dzieci jeśli nie masz niepełnosprawnego dziecka. Zwolennicy aborcji nie mają żadnego problemu z wyjaśnieniem swoich postulatów dzieciom niepełnosprawnym czy poczętym w skutek gwałtu.

14) Inne wyjątkowe rozwiązania możliwe po porodzie takie jak adopcja, okna życia, przyjęcie własnego dziecka są absolutnie niewystarczalne. Tylko śmierć rozwiązuje wszystkie problemy.

Zauważyłem również, że zwolennicy legalizacji aborcji są bardzo wyczuleni, kiedy nazywamy ich "zwolennikami aborcji" - mówią, że są przecież za prawem wyboru, nie za zabijaniem. To tak jakby ktoś powiedział: 
Nie popieram zabijania Żydów, ale jestem za tym, żeby dać nazistom wybór. Żydzi czasem mogą mogą przeszkadzać, czasem mogą szkodzić, więc naziści muszą mieć wybór w określonych sytuacjach. Tu chodzi o prawo wyboru, a nie o zabijanie! 
Taki wygląda relatywizm moralny cywilizacji śmierci.
Współczesny człowiek niczego nie będzie bronił tak, jak prawa do własnej rozpusty.
1) Czy mogę powiedzieć MOJE RZECZY, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Mogę sobie zniszczyć np. własne krzesło, ale nie mogę go użyć do zabicia czy okaleczenia innej osoby.


2) Czy mogę powiedzieć MOJE PIENIĄDZE, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Nie mogę ich wydawać na przestępstwa, a sporą ich częścią muszę podzielić się z państwem i społeczeństwem.

3) Czy mogę powiedzieć MOJE ZWIERZĘTA, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Nie mogę się znęcać nad zwierzętami i muszę respektować przepisy o ochronie gatunków i o gatunkach niebezpiecznych.

4) Czy mogę powiedzieć MOJE CIAŁO, MÓJ WYBÓR? Tak, ale nie do końca. Nie mogę się nadto okaleczać, czy np. posiadać narkotyków.

Jeśli postulaty feministek w kwestii aborcji dotyczyłyby rzeczy - zgodzilibyśmy się. Gdyby dotyczyły pieniędzy - zgodzilibyśmy się. Gdyby dotyczyły zwierząt - pewnie już tutaj byłby spór (solanka albo rozerwanie zwierzęcia szczypcami?). Natomiast życie drugiego człowieka nigdy nie może być przedmiotem czyjegoś wyboru (z wyjątkiem sytuacji gdzie spośród dwóch osób można uratować tylko jedną).


Kiedy zaczyna się życie człowieka wg autorów feministycznej, proaborcyjnej inicjatywy ustawodawczej „Ratujmy kobiety”, którą na szczęście odrzucił Sejm?

Zwykle od 12 tygodnia, bowiem do tego momentu można go w świetle prawa pozbawić życia, zakończyć jego rozwój – ale mamy od tego wyjątki:
- w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia dziecka poczętego albo nieuleczalnej choroby, jego życie zaczyna się do 24. tygodnia;
- jeżeli dziecko nienarodzone zostało poczęte w skutek gwałtu to jego życie zaczyna się od 18. tygodnia ciąży.

Feministki swoją ustawę nazwały „o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”. A więc prawo do życia ma zależeć od świadomości rodziców. Jak widać nauka w XXI wieku nie jest potrzebna, zastępuje ją ideologia.
Historia z życia wzięta:
- Mamusiu, a co to jest ten czarny protest?
- Wiesz, kobiety walczą o to, aby mogły same wybierać czy chcą urodzić bardzo chore dziecko.
- A jak nie chcą urodzić, to co z tym dzieckiem będzie?
- No pan doktor je zabiera.
- A gdzie zabiera?
- Zabiera mamie, żeby już nie było tego chorego dziecka.
- Ono umiera?
milczenie......
- Mamusiu, a jak ja zachoruję, to czy też mnie oddasz panu doktorowi?

>> Poprzedni wpis na tym blogu dotyczący aborcji.

31 stycznia 2016

Ateizm nie gwarantuje ucieczki od Boga, tak samo nasza nieświadomość.


 „Możemy Boga wypierać z naszego umysłu, możemy się z Nim spierać, lecz wiemy, że gdyby nie istniał, bylibyśmy zaiste głupcami, gdybyśmy marnowali naszą energię na walkę z bytem nieistniejącym.”
Arcybiskup Fulton J. Sheen, "Peace of Soul", 1949 r.

25 grudnia 2014

Prawdziwi antyklerykałowie pracują w Święta!

Święta świętami, ale nie zapominajmy również o naszych braciach antyklerykałach, bojownikach o świeckość tego państwa, którzy (jak sądzę) w ramach ideologicznego protestu spędzają ten dzień w pracy. Bo przecież ciężko o większy symbol klerykalizacji państwa i życia publicznego niż wolne od pracy w święto BOŻEGO narodzenia. Także dla nich najlepsze życzenia, żeby przez cały rok niestrudzenie świecili przykładem otumanionej religią reszcie społeczeństwa, jak nie być hipokrytą.


Ja nie obchodzę świąt ateistów ;) więc czemu oni obchodzą moje? Zamiast z nich zrezygnować Świat wybrał inne rozwiązanie, jak zwykle najmniejszą linią oporu: Święta zostawiamy, ale usuwamy z nich wszelkie elementy religijne. Kolędy i pastorałki zastępujemy piosenkami świątecznymi typu Last Christmas (co jest już podwójną beką, bo to nie jest piosenka o Świętach), św. Mikołaja zastępujemy jakimiś grubymi dziadkami w strojach krasnala (skąd oni to wzięli?! :D), dzieciątko Jezus Coca colą i filmami typu „Kevin sam w domu” itd…. Ta ateistyczna kultura dissuje się sama, po prostu patrząc na to z boku można się nieźle uśmiać.


Fajnie jest mieć kilka dni wolnych od pracy i "niecodzienną" atmosferę, prawda? Antyklerykałowie i gimboateiści bardzo chętnie korzystają ze wszystkich dobrodziejstw tej cywilizacji, które wynikają z jej chrześcijańskich korzeni, jednocześnie ją niszcząc. Tak wygląda to "oświecone" podejście do życia.

Szkoda, że wojujący ateiści oprócz protestów przeciwko krzyżom w urzędach nie protestują też przeciwko dniom wolnym od pracy na Święta Bożego Narodzenia albo przeciwko tysiącom hospicjów, domów dla ubogich, szpitali i innych dzieł prowadzonych przez ludzi Kościoła.

Szkoda, że Ci wszyscy których boli wydanie przez Sejm 16 mln złotych na Muzeum przy Świątyni Opatrzności Bożej nie protestują gdy Prezydent Warszawy przeznacza 24 mln zł na premie dla swoich urzędników. Gdy 180 mln złotych Sejm przeznacza na Muzeum Żydów czy 6 mln zł na koncert Madonny, 150 mln na nagrody urzędników ZUS albo 49 mln złotych na rządowy portal dla bezdomnych.

W takim kraju żyłoby się o wiele lepiej.

21 grudnia 2014

16 mln zł dla Świątyni Opatrzności Bożej

Postępowe media donoszą o prawdziwym skandalu: państwo przeznacza 16 mln złotych na budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, wykonując zobowiązania zaciągnięte przez poprzednie rządy!
Skandal, ja też tak sądzę. Dlaczego? Bo to bardzo mała kwota.

Niedorzecznym było by wydać 16 mln złotych na cele kultu religijnego sunnitów w Polsce, ale biorąc pod uwagę ilość katolików w naszym kraju ten wydatek jest uzasadniony. Ateiści się muszą nauczyć, że nie są tutaj sami. Religia katolicka jest to element wspólnej historii, obojętnie czy się to komuś podoba, czy nie. Kościoły to też kultura, np. wielu turystów przyjeżdża do Polski także dla nich. Zamiast urządzać sobie wojenki z religią, można zacząć używać rozumu i protestować także wtedy gdy o wiele większą kwotę urzędnicy Hanny Gronkiewicz Waltz w Warszawie przeznaczają na swoje premie. I w setkach innych podobnych przypadków.


W czołowych polskich mediach głośno było również o proteście przeciwko finansowaniu Świątyni Opatrzności Bożej, tak jakby przyszły tam setki tysięcy osób. W rzeczywistości przyszło około sto osób.
Co szanowni organizatorzy protestu i medialnej walki o świeckość Rzeczypospolitej robili w dniu, w którym otwierano w Warszawie przepiękny gmach Muzeum Historii Żydów Polskich, którego niezwykle istotną część stanowią eksponaty dotyczące judaizmu? Muzeum, które kosztowało 320 mln zł, a z kieszeni podatników wyłożono na ten cel aż 180 mln? Czyli ponad 11-krotnie więcej niż zaplanowano na muzeum przy Świątyni Opatrzności Bożej? Otóż nie krzyczeli, nie protestowali. A powinni, bo jeśli o wyznaniowości Polski mają decydować środki budżetowe przeznaczone na muzea związane z wierzeniami obywateli, to Polska jest państwem wyznaniowym - konkretnie judaistycznym. (Wojciech Teister, gosc.pl)

6 października 2014

Odwołany koncert Behemotha (Nergal) w Poznaniu

SZOK! ATEIŚCI PRZEŚLADOWANI!!!! W POLSCE PANUJE CENZURA!!!! WATYKAŃSKA MAFIA W DZIALANIU!!111
Takie mniej więcej są reakcje w polskim internecie na informację o odwołaniu koncertu death metalowego zespołu Behemoth, którego wokalistą jest Adam "Nergal", "Holocausto" Darski. Koncert w Poznaniu został odwołany z powodu niewyrażenia zgody przez rektora Uniwersytetu Medycznego, pod skrzydłami którego działa klub Eskulap. Rektor w krótkiej informacji  powołał się m.in. na liczne protesty mieszkańców oraz grup wyznaniowych i bezpieczeństwo studentów.

A teraz na chłodno.

PO PIERWSZE prawo do protestu ma każdy, nie tylko górnicy i mniejszości LGBTqwertyoodgg. I to do skutecznego protestu. Jeśli odbierzemy chrześcijanom to prawo to mamy wtedy do czynienia z dyktaturą.

PO DRUGIE jeśli Twoja "sztuka" polega na rzucaniu gównem w innych to się nie dziw, że będą protesty. I to wcale nie marginalnej grupy pod względem liczby. Niech jeszcze zrobią DVD jak drą Biblię i niech jeszcze bardziej się dziwią, że odbiór takiej sztuki jest "kontrowersyjny". Można stworzyć muzykę która łączy, można też tworzyć muzykę która dzieli.

PO TRZECIE jeśli darcie Biblii ze słowami „żryjcie to gówno”, czy też utwory pokroju "Christians to the Lions" nie są szerzeniem nienawiści to ja już nie wiem co znaczy słowo "nienawiść".

W takim razie decyzja o odcięciu się władz publicznych od tego typu teatrzyków jest co najmniej rozsądna. Czy rektor ma obowiązek udostępniać akademicki klub grupie która budzi tyle kontrowersji i nienawiści? Nie ma.
Ale i tak najbardziej bawią częste komentarze o tym, jak to chrześcijaństwo w związku z powyższym nie różni się niczym od islamu xD W islamie za wyrażenie takiej opinia najpewniej zamordowanoby jej autora. Ale zbulwersowani ateiści mają gdzieś zdrowy rozsądek - wiadomo: kościelna dyktatura na całego!

Całkiem niedawno obserwowaliśmy nagonkę na jedną z ministrów nowego rządu, za to że była katechetką. Nie, nie dlatego że np. była zamieszana w jakieś afery czy coś podobnego. Nie dlatego, że np. nie ma odpowiedniego wykształcenia. BO BYŁA KATECHETKĄ. Inny wiceminister zostaje wymieniony za katolickie korzenie na feministyczną fanatyczkę na stanowisku wiceministra sprawiedliwości. Potępienie dla lekarzy, którzy podpisali deklarację wiary. Katolicka stacja telewizyjna dopiero po dużych manifestacjach dostaje miejsce na multipleksie. Wystawiane są skrajnie antyklerykalne spektakle. Gender już w szkole. I wiele innych przykładów.
Taki to katolicki kraj, mafia watykańska w działaniu tak bardzo xD

Jedyny kościół, który jest zwalczany. Znaczy, że prawdziwy.

PS Jeśli ktoś łyka te medialne bajki, że cały świat popiera Nergala prócz grupy nawiedzonych chrześcijan to zachęcam do przeczytania komentarzy użytkowników na stronie "Death Magnetic", stronie skupiającej słuchaczy heavy metalu. Jest tym zabawniej, że komentarze te widnieją pod newsem zatytułowanym "AKCJA: Powiedz stop cenzurze! Protest przeciwko odwołaniu koncertu Behemotha w Poznaniu!". Ja zakończę tylko jednym cytatem:
Antykatolicka furia i satanizm to na wskroś politpoprawne postawy, nijak mające się do jakiegokolwiek buntu czy niezależności. Jak ktoś już słusznie zauważył, niech sobie pan Holocausto z kompanami urządzają swoje porykiwania w prywatnych klubach, ale na pewno nie pod auspicjami państwowej uczelni kraju, który, czy się to komuś podoba czy nie, wciąż pozostaje silnie katolicki. I oby tak zostało, wtedy będziemy przynajmniej mieli glebę do oporu przed eurosocjalistyczną pełzającą dyktaturą, a w dłuższej perspektywie być może przed islamskim szariatem (wtedy Darski i jemu podobni zatęsknią jeszcze za dzisiejszą polską rzekomą „cenzurą”…). @zagniew

17 września 2014

Inżynieria społeczna w Sejmie cz. I: Obywatelski projekt ustawy "Stop pedofilii" i edukacja seksualna

Hipokryzja lewicy nie zna granic. Gdy tylko pojawią się plotki o pedofilii w Kościele, ci natychmiast zaczynają wrzeszczeć i trąbić o tym gdzie tylko się da. Dzisiaj natomiast odrzucili obywatelski projekt ustawy "Stop Pedofilii". Oto niektóre z wypowiedzi jakie padły podczas sejmowej debaty:

Wychowanie dzieci, czy deprawacja przez seksedukatorów - to wybór przed jakim dziś stoimy - mówi posłanka Sadurska (PiS). Poseł Niesiołowski (PO) kpi ze sprawy.

Krystyna Pawłowicz (PiS) zauważa, że Inicjatywa Obywatelska została wymuszona biernością i szkodliwymi działaniami władz: Obywatelski projekt jest formą obrony dzieci przez ich rodziców.

Poseł Rozenek (Twój Ruch) zakaz promocji zachowań seksualnych wśród małoletnich nazywa walką z edukacją i oświatą.

Twój Ruch Janusza Palikota jak zwykle wykorzystuje okazję przemówienia by atakować Kościół. Jego zdaniem zapis: "Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15, zachowań seksualnych, lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań." zakaże edukacji seksualnej. A więc zdaniem Twojego Ruchu nie można prowadzić seksedukacji bez promowania takich zachowań seksualnych.

Marzena Machałek z PiS tych, którzy są przeciwko projektowi, jak można wspierać wprowadzanie chorych i szkodliwych pomysłów seksedukacji do polskich szkół.

Sejm reaguje oburzeniem na fragmenty "Wielkiej Księgi Siusiaków", książki polecanej przez seksedukatorów Ponton (fundacja feministki Wandy Nowickiej, będącej na liście płac przemysłu aborcyjnego) dzieciom. Posłowie nie mogą znieść obrzydliwych sformułowań o masturbacji. Ale dla dzieci to jest właściwe, a jakże!

Zaprosiliście dwa lata temu Daniela Cohn-Bendita, który publicznie chwalił się stosunkami seksualnymi z dziećmi gdy pracował w przedszkolu. - ujawnia hipokryzję Twojego Ruchu pan Mariusz Dzierżawski.

"Proszę mi powiedzieć po co dziecku 6-letniemu potrzebna jest wiedza z zakresu antykoncepcji." - pyta posłanka Wróbel (Solidarna Polska).

Anna Sobecka z PiS zwraca uwagę, że odrzucenie projektu będzie jawnym poparciem dla pedofilii.
Odrzucili.

PS Drodzy ateiści, dla których każdy ksiądz jest pedofilem - nie słyszę Was! Nie słyszę Waszych głosów poparcia dla projektu ustawy "Stop pedofilii"! Czyżby problem ofiar pedofilii interesował Was tylko wtedy gdy można go sobie użyć do Waszych prywatnych wojen z Bogiem, wiarą i Kościołem?

>> Część druga wpisu

12 września 2014

Inżynieria społeczna w Sejmie cz. II: Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej

Ostatnio pokusiłem się o przeczytanie Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Bogu dzięki, że Polska jej nie przyjmie. Konwencja nie stwarza żadnych realnych środków ochrony, prócz możliwości ingerencji przez inne, międzynarodowe organizacje w sprawy Polski, gdy te uznają, że Polska sobie nie radzi i to tu jest zasadniczy problem z tą Konwencją. Dodatkowo powołuje specjalne organy, które mają monitorować przemoc wobec kobiet, choć wydaje mi się, że takie komórki już funkcjonują w ramach polskiej policji i ministerstwa.

Co może zrobić jedna czy druga organizacja międzynarodowa – a czego nie jest w stanie zrobić Państwo Polskie – w sytuacji gdy kobieta została pobita np. na przystanku? Oczywiście nic. Takie zapisy mogą służyć jedynie wywieraniu nacisku na Polskę żeby wprowadzała różne zapisy ideologiczne, które przyjdą do głowy biurokratom z Brukseli i które będą lansowane przez wszelkie ponadnarodowe organizacje feministyczne, jak właśnie gender i seksedukcja na ich modłę.

Czytając konwencję o przemocy człowiek oczekuje, że znajdzie tu remedia na rozwiązania tego problemu. Takich tu nie ma, za to najczęściej pojawiającym się terminem jest słowo „płeć społeczno-kulturowa”. Wychodzi na to, że powodem przemocy wobec kobiet jest nie np. alkoholizm, różnego rodzaju patologie, tylko wychowanie, oczywiście to tradycyjne. Czyli jak rozumiem szacunek do kobiet jaki wpoili dziecku jego rodzice, poprzez np. gdy tato z siostrą przepuszczał mamę jako pierwszą w drzwiach lub mówienie w przedszkolu że „dziewczynek nie wolno uderzyć nawet kwiatkiem” jest powodem, że potem się je bije...?! Cytat z Konwencji: 
Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.
Wykorzenienie stereotypowego modelu roli kobiety i mężczyzn uwolni kobiety od przemocy? Rozumiem, że stereotypem jest małżeństwo heteroseksualne, w którym mąż zarabia, a kobieta opiekuje się dziećmi w domu i zajmuje się domem. Jak to przyczynia się do przemocy wobec niej? To jest zabawa w inżynierię społeczną i lansowania wzorców które wg feministycznych organizacji są najlepsze, choć i tak nigdzie się nie sprawdziły. A ja przypominam, że żyjemy w kraju pluralizmu politycznego i gender nie ma prawa być narzucaną ideologią przez prawo państwowe. Są też inne opcje, i każdy wychowuje swoje dzieci wg modelu jaki mu odpowiada. Co z neutralnością światopoglądową państwa?

Garść cytatów z Konwencji:
Strony promują lub prowadzą regularne kampanie i programy realizowane na wszystkich szczeblach na rzecz podnoszenia świadomości, w tym współpracę z krajowymi instytucjami praw człowieka oraz jednostkami ds. równouprawnienia, społeczeństwem obywatelskim i organizacjami pozarządowymi, szczególnie organizacjami ds. kobiet. Celem tego rodzaju działań jest zwiększenie świadomości oraz zrozumienia różnych przejawów form przemocy objętych zakresem niniejszej Konwencji, ich oddziaływania na dzieci, a także potrzeby zapobiegania przemocy w
społeczeństwie. - GENDER

W uzasadnionych przypadkach Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości osób uczących się, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez użycia przemocy, a także dotyczących przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz prawa do nienaruszalności osobistej. - GENDER
Kliknij, aby powiększyć

Strony gwarantują, że działania podejmowane zgodnie z zapisami niniejszego rozdziału:
- opierają się na uwzględnieniu kwestii płci społeczno-kulturowej w pojmowaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej i są ukierunkowane na zagwarantowanie ofiarom ich praw i bezpieczeństwa;
- są formą dążenia do niezależności ekonomicznej i wzmocnienia pozycji kobiet będących ofiarami przemocy; - GENDER

Zgodnie z podstawowymi zapisami dotyczącymi praw człowieka oraz mając na względzie uwzględnienie kwestii płci społeczno-kulturowej w pojmowaniu przemocy, Strony podejmują konieczne środki prawne lub inne działania w celu zapewnienia skutecznego dochodzenia oraz ścigania przestępstw określonych zgodnie z niniejszą Konwencją. - GENDER

Strony podejmują się uwzględnienia perspektywy płci społeczno-kulturowej we wdrażaniu i ocenie wpływu zapisów niniejszej konwencji oraz promowania i skutecznego wdrażania polityki równouprawnienia pomiędzy kobietami a mężczyznami oraz wzmocnienia pozycji kobiet.

Gender, gender, gender, gender. Konwencja miała być o przemocy, jest o gender. Równie dobrze można napisać, że zakazuje się kradzieży, w szczególności pieniędzy. Dlatego musi być gender. Wtf?

Równość nie polega na tym, że się zakazuje bić ludzi, w szczególności kobiet, w szczególności przemocy domowej. Równość polega na tym, że się zakazuje bić kogokolwiek, bez wyszczególniania. Bo jeśli po jednej stronie równania mam liczbę x, a po drugiej choćby 0,(9)x to wtedy znak równości przekreślamy. Tak mnie uczono.

Ludzie, którzy przygotowują takie konwencje i wykrzykują hasła o równości i o skończeniu ze stereotypami, paradoksalnie sami patrzą na świat przez pryzmat kobieta vs mężczyzna i to jeszcze w typowo marksistowskim ujęciu, przeciwstawiając te płcie sobie. W przeciwieństwie do wartości Biblii, gdzie relacje między kobietą a mężczyzną są harmonizowane, ukierunkowane na współpracę. A jeśli ktoś nie wierzy to niech sobie porówna pozycję kobiety w krajach islamskich i katolickich. I proszę przy okazji nie mieszać do tego kwestii postępu technologicznego, który to umożliwił kobietom dopiero w obecnych czasach dostęp do wielu zawodów.

Powiedzmy sobie szczerze, że jest wiele sił, którym zależy na osłabieniu rodziny, na lansowaniu alternatywnych wzorców niż te tradycyjne. W obecnych czasach człowieka można indoktrynować już na każdym etapie jego życia. Wyjątkiem jest rodzina i Kościół - tylko nad tymi płaszczyznami władze jeszcze nie mają kontroli. Człowiek pozbawiony swojej tożsamości płciowej (gdy może sobie ją dowolnie zmieniać), tożsamości narodowej (Unia Europejska, kosmopolityzm, mulitkulti), religijnej (a to jest niezbędna cecha do powstania i przetrwania narodu – patrz G. Jellinek i inni uznani badacze) jest po prostu chorągiewką na wietrze, a człowiekiem pozbawionym korzeni niezwykle łatwo jest manipulować. Łatwo jego go "przesadzić". I nie trzeba już tworzyć cenzury - jak reżimy minionego wieku, które ostatecznie poniosły klęskę - by sprawować władzę absolutną. Witaj nowy, wspaniały świecie!